Do oceanów trafiło już prawie 26 tys. ton odpadów z tworzyw sztucznych związanych z pandemią COVID-19

Zużyta maseczka wyrzucona przez morze na plażę (Photo by Jonathan Farber on Unsplash)

Zużyta maseczka wyrzucona przez morze na plażę (Photo by Jonathan Farber on Unsplash)

Według wspólnych wyliczeń naukowców z USA i Chin już 25,9 tys. ton plastikowych śmieci zalega w morzach i oceanach świata, a tym samym stanowi zagrożenie dla morskich ekosystemów. Większość z tych odpadów to maseczki oraz rękawiczki pochodzące ze szpitali i placówek medycznych.

 

 

Wspólna praca naukowców z Uniwersytetu w Nankinie oraz Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego została opublikowana w czasopiśmie „PNAS” wydawanym przez Amerykańską Akademię Nauk.

Według ich wyliczeń wytworzono od początku pandemii COVID-19 ponad 8,4 mln ton śmieci  z tworzyw sztucznych, które mają związek z walką z koronawirusem – to m.in. zużyte jednorazowe maseczki ochronne, lateksowe rękawiczki, plastikowe gogle czy kombinezony ochronne. Dane na ten temat udało się pozyskać ze 193 państw świata.

Najwięcej śmieci to maseczki

Naukowcy z USA i Chin oszacowali, że 25,9 tys. tych odpadów trafiło do mórz i oceanów na całym świecie. Przy czym aż 87,4 proc. pochodzić ma ze szpitali i innych placówek medycznych, a tylko 7,6 proc. z gospodarstw domowych.

Najwięcej (niemal połowa) wśród tych odpadów to maseczki ochronne – co najmniej 1,5 mln sztuk. Najmniej jest zaś zestawów do testów na koronawirusa, które stanowiły zaledwie 0,3 proc. śmieci z tworzyw sztucznych objętych badaniem.

„Pandemia COVID-19 bardzo wzmogła zapotrzebowanie na wykonane z tworzyw sztucznych przedmioty jednorazowego użytku, co jeszcze powiększyło wyzwanie, jakim jest zbieranie, składowanie i przetwarzanie powstałych w ten sposób odpadów” – powiedział jeden z autorów badania – dr Yiming Peng z Uniwersytetu w Nankinie.

A co gorsza, takie plastikowe śmieci wraz z oceanicznymi pływami mogą być transportowane na bardzo duże odległości, potencjalnie prowadząc do obrażeń lub śmierci wielu organizmów morskich.

Co zrobić z tworzywami sztucznymi w zeroemisyjnej gospodarce?

Za połowę emisji gazów cieplarnianych i ponad 90 proc. utraty bioróżnorodności na poziomie globalnym odpowiada wydobywanie i przetwarzanie zasobów naturalnych.

Ryby w rękawiczkach i martwe pingwiny

Badacze przytaczają konkretne przykłady negatywnego oddziaływania takich odpadów morski ekosystem. W marcowym raporcie z badań naukowców z Holandii opisano m.in. przypadek odkrytych w kanałach płynących przez holenderskie miasto Lejda ryby uwięzione wewnątrz gumowych rękawiczek zaś naukowcy z Brazylii odnaleźli na plaży i opisali martwe pingwiny z ochronnymi maseczkami w żołądkach.

Zdecydowana większość popandemicznych odpadów z tworzyw sztucznych wyląduje na plażach. Według wyliczeń naukowców do końca stulecia taki los spotka 70,5 proc. z tych śmieci. 28,8 proc. z nich opadnie natomiast na oceaniczne i morskie dno.

Źródłem aż 46 proc. popandemicznych odpadów z tworzyw sztucznych w środowisku morskim jest Azja. Na drugim miejscu – z wynikiem 24 proc. – znalazła się Europa. 16 proc. odpadów pochodzi z Ameryki Południowej, a 8 proc. z Afryki. Najmniej plastikowych pandemicznych śmieci – tylko 6 proc. – pochodzi natomiast z Ameryki Północnej.

WWF: Koszt zanieczyszczenia plastikiem na świecie jest większy niż PKB Indii

Zanieczyszczenie, emisje i koszty czyszczenia plastiku wyprodukowanego w samym 2019 r. mogą wynieść 3,7 bln dolarów, wynika z nowego raportu WWF.

Kluczowa obserwacja rzek

Co więcej, aż 79 proc. takich odpadów trafia do mórz i oceanów zaledwie 10 rzekami. Najwięcej – 5,2 tys. ton – uchodzącą do Zatoki Perskiej iracką rzeką Szatt al-Arab, która łączy wody Eufratu i Tygrysu.

Na kolejnych miejscach znajdują się Indus (4 tys.. ton.), Jangcy (3,7 tys. ton), Dunaj (1,7 tys. ton) i Amur (1,2 tys.). „Widzimy więc, że istnieją bardzo konkretne węzły, którymi podróżują popandemiczne odpady z tworzyw sztucznych. Ich trafianiu do mórz i oceanów można więc w dużej mierze zapobiec działaniu w określonych punktach na mapie świata” – stwierdziła inna autorka badania dr Peipei Wu.

Naukowcy dodają też, że płynące rzekami do mórz i oceanów plastikowe medyczne śmieci to zagrożenie nie tylko dla morskiej flory czy fauny, ale także dla ludzi, bo na przedmiotach z tworzy sztucznych podróżuje także koronawirus SARS-CoV-2.