Samochody diesla stanowią rosnący problem dla zdrowia i jakości powietrza

diesel, samochody, auto

WHO oficjalnie uznała spaliny samochodów typu diesel za rakotwórcze. / fot. via canva

Dekarbonizacja transportu i interes społeczny wymagają szybkiego ograniczenia liczby starych diesli w Polsce, pisze w raporcie Fundacja Promocji Pojazdów Elektrycznych. Zgodnie z planami Komisji Europejskiej od 2035 r. nowe samochody w krajach Unii mają być zeroemisyjne.

 

 

W 2022 r. mija 10 lat odkąd Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oficjalnie uznała spaliny samochodów typu diesel za rakotwórcze.

Fundacja Promocji Pojazdów Elektrycznych opublikowała raport ukazujący jak wykorzystanie pojazdów z silnikiem diesla wpływa na ludzkie zdrowie i jakość powietrza w Polsce.

Emisje z tego typu pojazdów zostały uznane za rakotwórcze przez WHO. Stanowią one również rozwój wielu innych chorób, np. wpływają na zaostrzenie chorób układu oddechowego, obniżają pojemność płuc, przyczyniają się do zwiększonej zachorowalności na demencję i chorobę Alzheimera, podają twórcy raportu powołując się na dane naukowe.

Jak wynika z danych za 2019 r., 37 proc. pojazdów zarejestrowanych w Polsce ma silnik wysokoprężny (diesla), co stanowi jedną trzecią wszystkich samochodów osobowych w kraju.

Autorzy raportu podkreślają, że plagą wśród nowszych pojazdów osobowych z silnikiem diesla jest wycinanie filtrów cząstek stałych (DPF) i dezaktywacja systemu recyrkulacji spalin (EGR), czyli układów mających za zadanie zmniejszenie emisji cząstek stałych (pyłów).

Natomiast w przypadku pojazdów ciężarowych z silnikiem diesla powszechna jest praktyka wyłączenia układu AdBlue, który zmniejsza poziom emisji tlenków azotu.

Elektromobilność: Finki dostaną ulgi podatkowe na samochody elektryczne?

Fińskie kobiety, które statystycznie mają niższe dochody niż mężczyźni, rzadziej posiadają samochody elektryczne.

Powietrze w Polce jednym z najbardziej zanieczyszczonych w UE

Z dokumentu wynika również, że trudno jest oszacować rzeczywistą skalę oddziaływania emisji z pojazdów na stan jakości powietrza, ponieważ system monitoringu powietrza w zakresie emisji ze źródeł komunikacyjnych jest niedostateczny, a jedynie nieliczne stacje pomiarowe posiadają urządzenia do ciągłych pomiarów tlenku azotu.

Przykładowo w 2020 r. w połowie polskich województw nie było ani jednej miejskiej stacji badającej zanieczyszczenia komunikacyjne.

Wiadomo jednak, że polskie powietrze jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych w Unii. W 2018 r. aż 85 proc. polskich sfer, w których prowadzone są pomiary, przekroczyło normy PM10. To więcej od średniej unijnej, dlatego że statystycznie trzy czwarte osób w europejskich miastach jest narażonych na niebezpieczne stężenia cząstek stałych (PM).

Jak podkreślają twórcy analizy, typowy pojazd z silnikiem diesla emituje około 10 razy więcej tlenków azotu (NOx), niż jego odpowiednik z silnikiem benzynowym. Autorzy powołują się na badania, które pokazują, że emisje tlenków azotu z samochodów z napędem diesla zwykle pięciokrotnie przekraczają dopuszczalny poziom określony w normach emisji EURO.

Jak wynika z raportu Europejskiej Agencji Zdrowia (EEA), w 2019 r. zanieczyszczenie powietrza w dalszym ciągu znacznie przyczyniało się do występowania wcześniejszych zgonów i zachorowań – tylko w tym roku w UE 307 tys. zmarło przedwcześnie z powodu narażenia na zanieczyszczenie pyłem.

Analiza wykazała, że podniesienie jakości powietrza do poziomu zgodnego z ostatnimi zaleceniami WHO mogłoby zapobiec ponad połowie przedwczesnych zgonów i zachorowań z powodu narażenia na pył drobny.

W ramach Europejskiego Zielonego Ładu europejski plan działania na rzecz zerowego zanieczyszczenia wyznacza cel, jakim jest zmniejszenie liczby przedwczesnych zgonów z powodu narażenia na pył drobny o ponad 55 proc. do 2030 r. w porównaniu z rokiem 2005.

Elektromobilność: Wyboista droga Polski ku zielonej rewolucji

Polski sektor samochodowy czeka kręta droga ku transformacji i ku elektromobilności. Są dziedziny, gdzie Polska znajduje się w ścisłej europejskiej czołówce, ale przed rządem oraz innymi interesariuszami jest wiele do zrobienia, aby sprostać wymogom rewolucji technologicznej oraz – co niemniej …

Zanieczyszczenie powietrza kosztuje

W raporcie zaznaczono również, że według obliczeń WHO, koszty wynikające z większej liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych złą jakością powietrza już w 2010 r. wyniosły 51,8 mld dolarów.

W raporcie wskazano, że w Polsce brakuje systemowych rozwiązań zniechęcających do korzystania z pojazdów z silnikami diesla. Autorzy proponują np. opodatkowanie, które odzwierciedlałoby koszty środowiskowe i zdrowotne użytkowania pojazdu z takimi silnikami, a cena diesli jest bardzo niska.

„Starsze pojazdy, których chętnie pozbywają się obywatele i firmy z zachodniej części Europy, nadal płyną szerokim strumieniem do naszego kraju. Ponieważ stawka akcyzy w polskim systemie zależy wyłącznie od wartości rynkowej pojazdu i pojemności skokowej silnika, a nie od jego emisyjności, to nadal znajdują one nabywców w naszym kraju. Natomiast koszty zanieczyszczenia powietrza, hałasu etc. ponosimy wszyscy”, czytamy w dokumencie.

„Jazda kilkunastoletnim niesprawnym dieslem, często bez działającego filtra DPF, nie różni się zbytnio od palenia śmieciami w piecu na węgiel. W obydwu przypadkach wiąże się z dotkliwym zatruwaniem powietrza. Na naszych ulicach w każdej sekundzie kilkadziesiąt diesli przechodzi procedurę wypalania filtra DPF, o ile ma go zainstalowanego. Często dzieje się to na zatłoczonych miejskich ulicach, tuż przed nosami przechodniów i rowerzystów. To zagrożenie dla zdrowia wszystkich mieszkanek i mieszkańców miast”, podsumowuje Hubert Różyk z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

WHO ogłasza nowe normy jakości powietrza

To pierwsza taka aktualizacja od 15 lat.

Co planuje Unia Europejska?

Komisja Europejska w lipcu ubiegłego roku ogłosiła pakiet legislacyjny o nazwie „Fit for 55”, który zakłada zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. do 2030 r. Unia ma zamiar osiągnąć neutralność klimatyczną do 2050 r.

Wśród zmian „Fit for 55” zakłada m.in., że od 2035 r. nowe samochody we w krajach Unii będą zeroemisyjne.

Obecnie po unijnych drogach jeździ ok. 300 mln – ok. 20 mln w Polsce – aut, z czego tylko ok. 2 mln jest na prąd (licząc wszystkie trzy poziomy elektromobilności: samochody hybrydowe, plug-in oraz auta elektryczne).

Już za dekadę Komisja Europejska chciałaby osiągnąć cel 30 mln zeroemisyjnych samochodów osobowych. Plany są zatem bardzo ambitne, oznaczają bowiem, że za niecałe 10 lat niemal co dziesiąty samochód w UE będzie miał napęd elektryczny.

W ramach pakietu „Fit for 55” przewidziano także rewizję dyrektywy ws. infrastruktury paliw alternatywnych (AFID). Od państw członkowskich będzie wymagać się zwiększenia pojemności ładowania zgodnie ze sprzedażą samochodów o zerowej emisji oraz zainstalowania punktów ładowania i tankowania w regularnych odstępach na głównych autostradach: co 60 km w przypadku ładowania pojazdów elektrycznych i co 150 km w przypadku tankowania wodorowego.