Gazprom ma nowe problemy z zezwoleniem na ułożenie bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec na wodach Danii. To jedyne państwo nad Bałtykiem, które dotychczas nie zezwoliło na tę inwestycję.

W ostatni poniedziałek na konferencji prasowej w Berlinie przedstawiciele spółki Gazpromu odpowiedzialnej za budowę Nord Streamu 2 zapewniali, że mają wszelkie podstawy, by oczekiwać w najbliższym czasie zezwolenia Danii na ułożenie gazociągu.

Nowe żądania Danii

Jednak w czwartek ta spółka Gazpromu ogłosiła, że władze Danii zażądały przedstawienia trzeciego wariantu trasy gazociągu.

„Duńska Agencja Energetyczna zwróciła się do spółki Nord Stream 2 o włączenie do oceny środowiskowej wariantu trasy przez wyłączną strefę ekonomiczną na południe od wyspy Bornholm” – napisała spółka Gazpromu w komunikacie cytowanym przez agencję Interfax. Jednocześnie spółka poinformowała, że duńska agencja nie odrzuciła żadnego z dwóch dotychczasowych wariantów trasy Nord Streamu 2, jak donosił ukraiński koncern Naftohaz.

Komisja przemysłu PE poparła dyrektywę ws. Nord Stream 2

Komisja przemysłu, badań naukowych i energii Parlamentu Europejskiego poparła wczoraj nowelizację dyrektywy gazowej, która dotyczy kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2, łączącego Niemcy i Rosję.

W duńskiej matni

W sierpniu 2017 r. spółka Gazpromu zwróciła się do Kopenhagi o zezwolenie na ułożenie Nord Streamu 2 na duńskich wodach terytorialnych na południe od wyspy Bornholm. Jednak Dania wskazywała, że projekt Nord Streamu 2 jest sprzeczny z unijną strategią bezpieczeństwa energetycznego, i pod koniec 2017 r. w Danii uchwalono ustawę, która pozwala rządowi zakazać budowy podmorskich gazociągów na wodach terytorialnych ze względów bezpieczeństwa i polityki międzynarodowej.

W sierpniu zeszłego roku spółka Gazpromu złożyła alternatywny wniosek o zezwolenie na ułożenie Nord Streamu 2 na wodach wyłącznej strefy ekonomicznej Danii na północ od Bornholmu. W tym przypadku Dania nie może zakazać układania rury, ale może uzależnić zgodę od spełnienia wymogów związanych z ekologią i swobodą żeglugi.

Polski banan

Teraz Duńska Agencja Energetyczna zażądała przedstawienia trzeciego wariantu ułożenia Nord Streamu 2 na wodach duńskiej wyłącznej strefy ekonomicznej na południe od wyspy Bornholm. Te akweny nazywają – ze względu na ich kształt – „polskim bananem”. Bo Dania zyska prawa ekonomiczne do tych akwenów dzięki uregulowaniu sporu o te wody z Polską.

„Duńska Agencja Energetyczna musi zadbać o to, aby wybrać trasę najbardziej optymalną dla środowiska i bezpieczeństwa. Teraz pojawiła się szansa, którą należy zbadać dalej” – stwierdził rzecznik duńskiej Agencji Ture Falbe-Hansen cytowany w czwartek przez dziennik „Politiken”. Według tego duńskiego dziennika to może nawet o rok opóźnić budowę Nord Streamu 2.

Nord Stream 2 będzie gotowy w tym roku?

Szef największej w PE grupy politycznej – Europejskiej Partii Ludowej – niemiecki europoseł Manfred Weber, który dziś rozpoczyna dwudniową wizytę w Polsce, oświadczył, że jest przeciwny budowie gazociągu Nord Stream 2.
 

Natomiast polski minister energii Krzysztof Tchórzewski choć przyznał, że uzgodnione …

Właśnie na tych wodach na południe od Bornholmu konsorcjum Gazpromu zamierzało ułożyć pierwszy gazociąg Nord Stream z Rosji do Niemiec. Jednak w 2007 r. ówczesny rząd PiS zwrócił uwagę, że ta trasa przebiega przez akweny, o które spierają się Polska i Dania, i zażądał udziału w ustalaniu warunków inwestycji. W odpowiedzi konsorcjum Gazpromu pospieszenie przeniosło trasę Nord Streamu 1 poza sporne akweny.

A teraz Polska dostanie szansę, by wpłynąć na budowę nowego gazociągu Nord Stream 2. Bo według rzecznika Duńskiej Agencji Energetycznej przygotowanie nowego wariantu trasy rosyjskiego gazociągu to proces, który „obejmuje konsultacje z sąsiednimi krajami i przesłuchania w Danii”.

Zagrzebany spór

Spór Polski i Danii o granice wyłącznych stref ekonomicznych na Bałtyku zaczął się za PRL i trwał ponad 40 lat. Dopiero w listopadzie zeszłego roku rządy Polski i Danii podpisały porozumienie graniczne kończące ten spór. Na podstawie tej umowy Polska dostanie ok. 20 proc. spornych akwenów, co zdaniem naszej dyplomacji jest sukcesem, bo w tym sporze więcej atutów prawnych miała Dania.

W styczniu projekt ustawy zezwalającej na ratyfikację umowy z Danią bez zastrzeżeń przyjęły sejmowe komisje gospodarki morskiej i infrastruktury. Jednak w lutym przeciw uchwaleniu tej ustawy zagłosowali posłowie PO, nagle zgłaszając wątpliwości do umowy.

Ich sprzeciw nie powstrzymał uchwalenia ustawy, ale był fatalnym zbiegiem w czasie. Bo w lutym spółka Gazpromu już wiedziała, że Duńczycy zamierzają się domagać przedstawienia trzeciej trasy Nord Streamu 2 na wodach uzyskanych dzięki umowie z Rosją – jak wynika z listu szefa spółki Gazpromu opublikowanego przez „Politiken”.

embed