Czy Polska zostanie ukarana za zbyt wolną walkę ze smogiem?

Smog; Źródło: http://s.redefine.pl/dcs/o2/redefine/cp/hn/hnzvogth9f3n9r8ja1qmboint6f15i7y.jpg

Widmo unijnych kar za smog jest coraz bardziej realne. Komisja Europejska ostrzega Polskę, że zbyt wolno walczy ze smogiem, i grozi: jeśli nie zaczniemy szybciej likwidować pieców na węgiel, KE skieruje ponownie sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Tym razem z propozycją kar finansowych.

 

Półtora roku po orzeczeniu przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, że zasmogowana Polska narusza unijne prawo w dziedzinie jakości powietrza, Komisja Europejska ostrzega, że wciąż zbyt wolno walczymy ze smogiem, i grozi finansowymi karami.

„Komisja jest nadal zaniepokojona wolnym tempem zmian i brakiem skoordynowanego podejścia na szczeblu krajowym i lokalnym, zwłaszcza w odniesieniu do likwidacji przestarzałych kotłów na paliwa stałe wykorzystywanych do ogrzewania domów oraz w odniesieniu do działań w sektorze transportu” – pisze KE i wzywa do wypełnienia wyroku TSUE.

Orzeczenie wydane w lutym 2018 r. przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu zobowiązało Polskę do natychmiastowego wdrożenia działań, które realnie poprawią jakość powietrza w Polsce i widocznie obniżą poziomy szkodliwych pyłów.

Do tego zobowiązuje nas przyjęta już w 2005 r. unijna dyrektywa. Polska do dziś nie dostosowała się do przepisów i wciąż jest w czołówce najbardziej zanieczyszczonych krajów UE. Na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast UE ponad 30 jest z Polski. Poziomy szkodliwych pyłów w sezonie zimowym są przekraczane o kilkaset procent, a jak wskazuje Światowa Organizacja Zdrowia, z powodu smogu w Polsce umiera rocznie ok. 46 tys. osób.

Czy jest możliwa sprawiedliwa transformacja energetyczna bez… transformacji?

Jeżeli świat chce zatrzymać wzrost temperatury na poziomie 1,5 stopnia Celsjusza, nie ma innego wyjścia niż odchodzenie od węgla. Pytanie nie brzmi zatem czy dokonywać transformacji energetycznej, ale kiedy.
 

Mimo stale spadającego tempa wydobycia i konsumpcji węgla w ostatnich dekadach, węgiel …

Ultimatum dla polskiego rządu

Dlatego KE pisze wprost: „Polska ma dwa miesiące na odpowiedź. W przeciwnym razie Komisja może skierować sprawę do ponownego rozpoznania przez Trybunał Sprawiedliwości UE wraz z proponowanymi sankcjami finansowymi”.

Według szacunków kary mogą sięgnąć miliardów złotych. Grzywny mogą przyjąć formę ryczałtu lub kary okresowej. W przypadku Polski kara okresowa może wynieść od 5066 do 303 960 euro za każdy dzień naruszenia, a ryczałtowa – od 4 300 000 do 50 034 200 euro. Kary mogą być łączone.

Do tej pory jeszcze żaden kraj nie płacił kary za jakość powietrza. Ale te, które mają problem z dostosowaniem się do unijnych przepisów, podejmują walkę ze smogiem. Np. Bułgaria natychmiast po wyroku przyjęła pakiet rozwiązań antysmogowych.

Polski rząd także zapowiadał po wyroku TSUE walkę ze smogiem. Jej głównym elementem jest program „Czyste powietrze”, który zakłada dofinansowanie do wymiany pieców węglowych i termomodernizacji domów. W ciągu dziesięciu lat – zapowiadał w ubiegłym roku premier Mateusz Morawiecki – zniknie ok. 4 mln kopciuchów. Wart ponad 100 mld zł program miał otrzymać dofinansowanie ze środków unijnych, a Bank Światowy szacował, że w ciągu roku zlikwidowanych zostanie ok. 400 tys. domowych palenisk.

embed

Polska wciąż stawia na węgiel

Problem jednak w tym, że choć idea programu jest słuszna, sposób wykonania go przez polski rząd już nie. KE zwraca na to uwagę od momentu, gdy jesienią 2018 r. resort środowiska zaczął go wdrażać.

Po pierwsze, rządowy program zakłada, że przestarzałe piece na węgiel można wymienić na inne – nowoczesne, ale również węglowe kotły. To sprzeczne z polityką UE, która nie dofinansowuje żadnych inwestycji w paliwa kopalne.

Po drugie, MŚ zdecydowało, że dystrybucją środków, rozpatrywaniem wniosków i udzielaniem dotacji będzie zajmować się tylko 16 wojewódzkich funduszy ochrony środowiska kontrolowanych przez podległy ministrowi środowiska Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. W efekcie doszło do takich zatorów i kolejek w rozpatrywaniu wniosków, że po niemal roku funkcjonowania programu, że z 400 tys. kotłów, które miały zniknąć w rok, zniknęło ledwie kilkadziesiąt tysięcy. KE próbowała doprowadzić do zmiany programu. Przez wiele miesięcy z polskim rządem spotykali się unijni eksperci proponujący konkretne zmiany: rozdzielenie kompetencji na samorządy, uproszczenie wniosków, możliwość udzielania dotacji przez banki komercyjne. Rząd na propozycje jednak się nie zgodził.

Co z programem "Czyste powietrze"?

Minister środowiska Henryk Kowalczyk zapewnił wczoraj, że już w tym miesiącu gminy zaczną współpracować w ramach rządowego programu antysmogowego “Czyste powietrze”. Na konferencji prasowej poinformował, że zgłosiło się już około tysiąca samorządów. 

Zagrożone miliardy z UE

W czerwcu doszło do tego, że KE napisała do polskiego rządu, że „Czyste powietrze” nie kwalifikuje się do uzyskania unijnych funduszy i „rodzi ryzyko dla reputacji Komisji, Banku Światowego i polskiego rządu”, i zerwała Komitet Sterujący.

Od tego czasu rząd stara się przekonać, że zerwanie spotkań nie jest żadnym zagrożeniem dla uzyskania funduszy unijnych, a współpraca układa się pozytywnie. Jednak gdy minister Henryk Kowalczyk w telewizji przekonywał, że „list KE nie miał znaczenia”, unijni urzędnicy odpowiedzieli: „72 miliardy euro z UE w ramach polityki spójności 2021-2027 dla Ministra też nie ma znaczenia? Część z tych pieniędzy mogłaby służyć ochronie powietrza w Polsce, ale niezbędna jest wola współpracy z obu stron”.

Od tego czasu między stroną polską a KE nie doszło do żadnego porozumienia i wznowienia współpracy. Zamiast tego pojawiło się wezwanie do wykonania wyroku przez Polskę.

Politycy PiS na razie nie odnoszą się do treści listu Komisji. Na Twitterze Piotr Woźny, pełnomocnik premiera Morawieckiego ds. programu „Czyste powietrze”, zaznaczył jedynie, że wyrok TSUE dotyczy zaniechań poprzedniego rządu PO-PSL oraz że w piśmie napisała, że „zauważa pewne postępy” w działaniach Polski.