Czechy planują odejście od węgla do 2033 r. Stawiają na energię jądrową

Czechy, rząd, Petr Fiala, czechy-wegiel-dekarbonizacja-2033-energia-jadrowa-atomowa-polska-turow-OZE-unia-europejska

Liderzy partii politycznych, które wchodzą w skład nowego rządu, w samym środku premier Petr Fiala / Zdjęcie: Flickr, CC BY-SA 2.0 [Pirátská strana]

Choć dziś jeszcze Czechy czerpią ok. 40 proc. energii z węgla, to nowe władze kraju planują całkowite odejście od tego surowca w ciągu nieco ponad dekady.

 

 

Nowy czeski rząd opublikował wczoraj (7 stycznia) zatwierdzony dzień wcześniej program polityczny na cztery lata swoich rządów.

Obok zapowiadanych reform, m.in. systemu emerytalnego czy transportu, ekipa nowego premiera Petra Fiali przedstawiła również swoje plany w zakresie transformacji energetycznej.

Czechy: Nowy rząd zapowiada reformę systemu emerytalnego i transportu

Program rządu nie wspomina o żadnych konkretnych krokach, jakie gabinet zamierza podjąć w walce z inflacją

Rząd obiecuje dekarbonizację do 2033 r.

Gabinet Fiali postanowił przyspieszyć o 5 lat dekarbonizację kraju i ostatecznie porzucić węgiel jako źródło energii już w 2033 r. Dziś Czechy wciąż czerpią 40 proc. energii z węgla.

„Elektrownie węglowe zostaną wyłączone pod warunkiem zapewnienia wystarczających mocy rezerwowych. Nie dopuścimy do załamania się systemów centralnego ogrzewania, będziemy wykorzystywać elektrociepłownie i wyrównamy warunki rynkowe. Przygotujemy przejście sektora ciepłowniczego na źródła niskoemisyjne w taki sposób, aby nie doszło do gwałtownego wzrostu cen”, zapowiada rząd w programie.

„W trybie pilnym przygotujemy strategię dekarbonizacji sektora ciepłowniczego, którą omówimy z odpowiednimi partnerami. Stworzymy warunki dla transformacji energetycznej i rozwoju regionów węglowych, tak aby odejście od węgla było możliwe do 2033 r.”, obiecują członkowie nowego gabinetu.

Piątkowa deklaracja czyni Czechy już 22. państwem Unii Europejskiej, które ogłosiło datę odejścia od wykorzystywania węgla w energetyce. Jak jednak zwraca uwagę organizacja pozarządowa Europe Beyond Coal, deklarowany przez Pragę rok ostatecznej dekarbonizacji to nadal o trzy lata za późno w stosunku do rekomendacji ONZ, zawartych w porozumieniu z Paryża z 2015 r.

W listopadzie na COP26 Ukraina zadeklarowała odejście od węgla do 2035 r., a Niemcy (według umowy koalicyjnej partii tworzących nowy rząd) planują zakończyć ten proces w 2030 r., podobnie jak Słowacja.

Jak zaznaczają organizacje proekologiczne, szereg przeprowadzonych dotąd analiz potwierdziło, że dekarbonizacja Czech do 2030-2033 r. jest możliwa. Taki wniosek wypływa chociażby z dedykowanej Czechom analizy Ember, jak również z analizy Forum Energii o możliwości zaprzestania eksploatacji węgla brunatnego w Czechach, Niemczech i Polsce do 2032 r.

Obietnica rządu wywołała natychmiastową reakcję rynku. Czeski zakład energetyczny CEZ zapowiedział radykalne ograniczenie węgla w swoich operacjach energetycznych i grzewczych poprzez zmniejszenie ilości produkowanej z węgla energii elektrycznej z 39 proc. do 12,5 proc. do 2030 r.

Czechy nie chcą, by Niemcy rezygnowały z energii atomowej

Rząd Czech jest przekonany, że warunki geograficzne nie sprzyjają dynamicznemu rozwojowi energetyki słonecznej czy wiatrowej, dlatego stawia na elektrownie jądrowe.

Praga zwiększa ambicje w zakresie odejścia od węgla

Dotychczas Czechy nieoficjalnie wyznaczały sobie taką samą datę odejścia od węgla, jak rząd Angeli Merkel w Niemczech: 2038 r. Poprzedni rząd powołał w 2020 r. specjalną komisję, która poddała analizie trzy scenariusze odejścia od węgla: w 2033, 2038 i 2043 r.

Wszystkie były wzorowane na cenie systemu handlu uprawnieniami do emisji wynoszącej 30 euro za tonę w 2030 r., mimo że ceny już wówczas przekraczały 80 euro za tonę. Ostatecznie zdecydowano się wtedy na „środkowy”, kompromisowy scenariusz.

„Teraz, gdy Republika Czeska ma wreszcie datę wycofania węgla, ważne jest, aby skupić się na zarządzaniu przejściem z gospodarki opartej na paliwach kopalnych na gospodarkę opartą na odnawialnych źródłach energii”, podkreśla Katerina Davidova z Centrum na rzecz Transportu i Energii.

„Z powodu niezdecydowania poprzednich rządów straciliśmy wiele cennych lat. Nadszedł czas, aby zacząć poważnie traktować sprawiedliwą transformację i upewnić się, że ludzie w regionach wydobycia węgla zostaną wysłuchani i otrzymają potrzebne wsparcie”, uważa ekspertka.

„W całej Europie obserwujemy odchodzenie od węgla i wierzymy, że Czechy ostatecznie zakończą wydobycie i spalanie węgla w 2030 r. jako kolejny odpowiedzialny i rozwinięty kraj europejski”, mówi Lukáš Hrábek, rzecznik czeskiego Greenpeace’u.

Włączenie atomu do unijnej taksonomii nie uspokaja Czech

Czechy, które wciąż czerpią ok. 40 proc. energii z węgla, chcą przejść z energetyki węglowej na energię jądrową i OZE.

Rząd stawia na energię jądrową – czy to właściwe podejście?

Niektórzy czescy eksperci w dziedzinie środowiska krytykują jednak to, że rząd, rezygnując z węgla, chce jednocześnie stawiać na energię jądrową. Władze wychodzą bowiem z założenia, że warunki geograficzne nie sprzyjają dynamicznemu rozwojowi energetyki słonecznej czy wiatrowej.

„Budowanie naszej przyszłości energetycznej na postulowanym przez rząd rozwoju energetyki jądrowej w rzeczywistości przyniesie komplikacje dla ochrony klimatu i niezbędnej transformacji naszej energetyki”, uważa Edvard Sequens, prezes Calla – Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Środowiska.

W jego opinii „jest to znacznie droższe i bardziej czasochłonne rozwiązanie niż inwestowanie w odnawialne źródła energii, a rząd powinien dokładnie rozważyć, gdzie ulokować pieniądze”. Nowe reaktory przyniosą również więcej wysoce radioaktywnych odpadów, z którymi nie jesteśmy w stanie wystarczająco dobrze sobie poradzić”.

Czechy pierwszym krajem UE z Piratami w rządzie. Co to oznacza dla Polski?

Czeska Partia Piratów, która stała się ewenementem na skalę europejską, jeśli chodzi o polityczny sukces globalnego ruchu Piratów, w nowym rządzie odpowiada m.in. za dyplomację.

Czechy wzorem dla Polski w kwestii dekarbonizacji?

Według Aleksandra Śniegockiego, eksperta ds. polityki energetyczno-klimatycznej decyzja nowego gabinetu o przyspieszeniu dekarbonizacji o 5 lat w stosunku do dotychczasowych planów „pokazuje, jak szybko w Europie zmienia się podejście do wycofywania energetyki węglowej pod wpływem nowych unijnych celów klimatycznych oraz rosnących cen uprawnień do emisji”.

„Jeszcze rok temu w Pradze toczyły się rozmowy o odejściu od węgla do 2038 r., jednak rzeczywistość wymusiła zrewidowanie tych planów”, zauważa Śniegocki, wskazując na „brak podobnej refleksji w przypadku polskiej polityki energetycznej”. Jego zdaniem „konieczna jest pilna dyskusja na temat zarządzenia szybkim wyjściem z węgla w Polsce w perspektywie pierwszej połowy lat 30″.

Ogłoszony przez Czechów program nie zawiera trajektorii pokazującej, w jakim tempie będą odchodzić od węgla i gdzie na tej drodze będą w roku 2030, ale zdaniem należy się spodziewać, że pod wpływem przedstawionej wczoraj decyzji nacisk na Polskę w kwestii dekarbonizacji wzrośnie.

„Podczas gdy Czechy dołączają do Niemiec w zbliżaniu się do zgodnego z Paryżem odejścia od węgla w 2030 r., Polska wygląda na coraz bardziej oderwaną od realiów. Sąsiedzi z «trójkąta węgla brunatnego» przyjęli wreszcie do wiadomości, że węgiel nie ma już sensu ani ekonomicznego, ani środowiskowego – zaprzecza temu już tylko Polska”, wskazuje Charles Moore, szef programu europejskiego w Ember.

„Czesi dołączają do długiej listy państw z datą odejścia od węgla, tym samym jeszcze bardziej uwypuklając zapóźnienie Polski w tym obszarze”, mówi analityk Instytutu Zielonej Gospodarki Paweł Wiejski.

Zauważa on, że deklarację „coalexitu” do 2033 r. złożył rząd prawicowy, a sam premier Petr Fiala to lider Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), należącej na arenie europejskiej, podobnie jak Prawo i Sprawiedliwość, do grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR).

Zdaniem eksperta stanowi to dowód, „że nawet europejscy koalicjanci PiS dostrzegają to, na co Polski rząd jest ślepy: odejście od węgla nie jest wyborem ideologicznym, tylko ekonomicznym”, a „ceną za to zaślepienie będą wysokie rachunki za energię i problemy z bezpieczeństwem energetycznym”.