Czechy chcą rozbudowy elektrowni atomowej. Wykluczą firmy z Chin i Rosji?

Czechy, Polska, elektrownia atomowa, Dukanovy, energia jądrowa

Czechy uzasadniają potrzebę budowy nowych bloków jądrowych bezpieczeństwem energetycznym kraju. Premier Andrej Babisz przekonuje UE, że energia atomowa jest czystym – czyli bezemisyjnym – źródłem energii. / Foto via wikipedia [Petr Adamek]

Czechy chcą rozbudowy – nawet wbrew stanowisku Unii Europejskiej – elektrowni atomowej Dukovany. W nieangażowanie w inwestycję firm z Chin oraz Rosji apelują eksperci ds. bezpieczeństwa.

 

Przed dzisiejszym (23 listopada) posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa Narodowego eksperci ds. bezpieczeństwa, włącznie z ministerstwem spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych, ostrzegli, że chińskie i rosyjskie firmy powinny zostać wyłączone z przetargu na budowę nowych bloków elektrowni atomowej Dukovany.

Minister spraw zagranicznych Tomáš Petříček potwierdził już portalowi Seznam Zprávy, że jest gotowy poprzeć rekomendację grupy ekspertów. Powodem miałoby być dbanie o „strategiczne bezpieczeństwo narodowe” Czech.

Czechy uzasadniają potrzebę budowy nowych bloków jądrowych bezpieczeństwem energetycznym kraju. Premier Andrej Babisz przekonuje UE, że energia atomowa jest czystym – czyli bezemisyjnym – źródłem energii.

Kilku chętnych do rozbudowy elektrowni Dukovany

Rząd Czech w lipcu zatwierdził model finansowania rozbudowy elektrowni jądrowej Dukovany. Dokument ramowy zakłada, że 70 proc. kosztów budowy ma pokryć państwo, pozostałą część CEZ, państwowe przedsiębiorstwo energetyczne.

Nieoprocentowana pożyczka dla firmy ma obniżyć koszty rozbudowy. CEZ będzie mógł czerpać zyski z projektu w celu wywiązania się ze zobowiązań wobec akcjonariuszy, poinformował rząd.

W przetargu na rozbudowę elektrowni Dukovany zamierzają wystartować rosyjski Rosatom, chińska spółka China General Nuclear Power, francuski EDF, południowokoreański KHNP, amerykańska grupa Westinghouse oraz spółka joint venture francuskiej Arevy i japońskiego Mitsubishii. Dostawca ma być wybrany do końca 2022 r.

Cernavoda: USA rozbudują rumuńską elektrownię atomową?

Sprawa elektrowni Cernovoda to kolejny przykład rywalizacji między USA a Chinami?

Atom wbrew stanowisku UE

Czesi popierają rozwój energetyki jądrowej pomimo przejścia na energię odnawialną w wielu krajach Unii Europejskiej, argumentując, że energia jądrowa jest bezemisyjną alternatywą dla czeskiej gospodarki.

Kilka tygodni temu Czechy oświadczyły, że są gotowe poprzeć proponowane przez KE zwiększenie celu redukcji emisji gazów cieplarnianych do 55 proc. do 2030 r., o ile cel ten będzie miał charakter zbiorowy oraz o ile unijne przepisy dotyczące pomocy państwa nie będą utrudniać realizacji planów dalszego rozwijania energetyki jądrowej w tym kraju.

Czeska minister ds. europejskich Milena Hrdinková powiedziała EURACTIV.com, że tylko dzięki temu Czechy będą mogły mieć wkład w realizację celów klimatycznych Unii i wezwała KE do zaakceptowania planowanej pomocy państwa na rzecz budowy nowego bloku jądrowego w Dukovanach.

Polska w Radzie Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej

Polska została członkiem Rady Gubernatorów MAEA – poinformowało wczoraj polskie ministerstwo spraw zagranicznych. Prezydent Andrzej Duda podkreślił, że jest to wielki sukces naszego kraju.

Czeski atom pamięta komunizm

Rząd Czech prze do rozbudowy elektrowni Dukavany z pełną determinacją. „My to musimy przeforsować. Nawet gdybyśmy mieli naruszyć prawo europejskie”, powiedział premier Andrej Babisz podczas ubiegłorocznego posiedzenia parlamentarnej komisji spraw europejskich.

Przeciwna rozbudowie elektrowni w UE, a zwłaszcza u sąsiadów jest Austria, która sama nie produkuje prądu w elektrowniach atomowych. Nowe reaktory mają powstać w obu czeskich elektrowniach jądrowych, w Dukovanach na Wyżynie Czesko-Morawskiej i w Temelinie w Czechach Południowych.

Wybudowano je jeszcze w czasach komunistycznych. W Dukovanach prace ruszyły w 1978 roku, w Temelinie 1985 r. W latach 1985-87 zostały kolejno włączone do sieci cztery bloki dukowańskiej elektrownii o łącznej mocy 2040 megawatów. Ponieważ ich żywotność wynosi 50 lat, wszystkie powinny zostać wyłączone z eksploatacji za kilkanaście lat.

Jest projekt wspólnego stanowiska krajów bałtyckich ws. białoruskiej elektrowni atomowej

Dzięki zaangażowaniu KE udało się wypracować projekt wspólnego stanowiska krajów bałtyckich odnośnie elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi. Inwestycji tej mocno obawia się Litwa, która zabiegała o to, aby państwa członkowskie UE nie kupowały wytworzonej tam energii elektrycznej.

Zabraknie prądu?

Czesi obawiają się, że po wyłączeniu w latach 2035-37 wszystkich czterech bloków elektrowni Dukovany w ich kraju może zabraknąć prądu. Wyłączeniu mają przecież ulec także elektrownie węglowe w związku z polityką Europejskiego Zielonego Ładu. UE planuje do 2050 r. osiągnąć neutralność klimatyczną, a do 2030 r. obniżyć emisje gazów cieplarnianych o co najmniej 50 proc. w stosunku do poziomu z roku 1990 r. Wyłączanie elektrowni węglowych jest więc jednym z etapów transformacji energetycznej.

Jednak według ekspertów nie da się zrekompensować takiego ubytku mocy – przy rosnącym zużyciu prądu – wyłącznie z odnawialnych źródeł energii. W Czechach zaczęły się więc poszukiwania wyjścia z tej sytuacji. Premier Babisz zaproponował przedłużenie żywotności bloków jądrowych w Dukovanach, ale jego pomysł spotkał się z krytyką prezes czeskiego Urzędu Bezpieczeństwa Jądrowego.

Dana Drabova zwróciła uwagę nie tylko na to, że nikt nie jest dziś w stanie powiedzieć, jakie będą za dziesięć lat wymagania bezpieczeństwa, ale i że nie ma doświadczeń z eksploatacją tak starych elektrowni atomowych. W tej sytuacji pomysł wydłużania życia sowieckich reaktorów upadł na rzecz budowy nowych.

Czechom się spieszy, ponieważ koszty budowy nowych bloków w Europie rosną z każdym rokiem. Przykładem są inwestycje w Wielkiej Brytanii i Francji czy Finlandii, które podrożały kilkukrotnie na przestrzeni kilkunastu lat.

Finlandia: Niekończąca się historia trzeciego reaktora w Olkiluoto

Szacuje się, że budowa trzeciego bloku w elektrowni jądrowej w Olkiluoto pochłonęła nawet 13 mld euro – ponad czterokrotnie więcej niż pierwotnie zakładano.