COP24: Naukowcy alarmują, że grozi nam katastrofa

Prezentacja raportu IPCC podczas COP24 w Katowicach, źródło: Flickr/UNclimatechange

Podczas obrad Konferencji Klimatycznej COP24 w Katowicach naukowcy zajmujący się badaniem klimatu wezwali przywódców państw, aby podjęli współpracę z przemysłem i społeczeństwem obywatelskim w celu zatrzymania globalnego ocieplenia. Tymczasem polskie władze zostały uznane za „Skamielinę Dnia”.

 

W październiku, niespełna 2 miesiące przed rozpoczęciem szczytu klimatycznego ONZ w Katowicach, naukowcy zaangażowani w Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC) przedstawili swój raport na temat konsekwencji postępującego globalnego ocieplenia. Przygotowanie tak ogromnej analizy (oparto ją na podstawie wniosków z ponad 6 tys. prac naukowych) IPCC obiecał podczas Konferencji Klimatycznej COP21 w Paryżu w 2015 r. Teraz raport oficjalnie zaprezentowano podczas szczytu w Katowicach.

Co zawiera raport IPCC?

Według badaczy obecna średnia temperatura globalna jest o 1°C wyższa od poziomu przedindustrialnego. Jeśli jednak emisje gazów cieplarnianych nie zostaną gwałtownie zredukowane, to przekroczy ona „bezpieczny” poziom 1,5°C szybciej niż przewidywano kilka lat temu – już w 2040 r.

Co więcej, eksperci przekonują, że podejmowane obecnie działania w celu redukcji globalnego ocieplenia to zbyt mało. Co prawda zawarte w 2015 r. Porozumienie Paryskie zakłada jako cel redukcję ocieplenia właśnie do poziomu 1,5°C, ale sytuacja jest na tyle trudna, że wynik ten jest nieosiągalny przy obecnie uzgodnionych limitach emisji CO2. Ujmując to krótko, świat nie zrealizuje swoich planów, jeśli nie postara się bardziej niż to sobie jeszcze 3 lata temu założył.

Eksperci ostrzegają: Jesteśmy o krok od katastrofy klimatycznej

Opublikowany właśnie raport Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPCC) stwierdza, że jeśli ludzkość nie zahamuje ocieplania się klimatu, grożą nam nieodwracalne konsekwencje. Można im jeszcze zapobiec, ale tylko poprzez natychmiastowe działanie.
 
Najnowszy raport przygotowany przez naukowców z niemal całego …

W Katowicach eksperci ds. klimatu przekonywali, że sytuację może poprawić tylko zgodna współpraca władz państwowych, przemysłu i społeczeństwa obywatelskiego. „Raport uzmysławia nam, jak mało czasu pozostało na rozwiązanie problemu globalnego ocieplenia, by jego konsekwencje nie były jeszcze bardziej tragiczne. Już teraz widzimy, jakie są konsekwencje podniesienia temperatury na Ziemi o 1 stopień. Jeśli temperatura podniesie się o kolejny stopień, to będzie katastrofa. Musimy zmienić nasz sposób życia. To wyzwanie, któremu władze państw nie podołają samodzielnie” – mówiła Patricia Espinosa, sekretarz wykonawcza ds. Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC).

Wtórowali jej naukowcy pracujący przy raporcie IPCC. Przewodniczący Międzynarodowego Panelu prof. Hoesung Lee apelował, aby działać niezwłocznie. „Do 2030 r. musimy zmniejszyć emisję dwutlenku węgla o 50 proc., a do 2050 r. przejść na zerową emisję gazów cieplarnianych netto. Każdy rok ma tu wielkie znaczenie” – mówił. Natomiast prof. Valerie Masson-Delmotte zwracała uwagę na to, że zmiany klimatyczne i wywołane nimi gwałtowne zjawiska pogodowe – susze, cyklony czy duże wahania temperatury – zaszkodzą nie tylko ludziom, ale globalnemu ekosystemowi. „Zaczną zanikać zarówno tropikalne lasy deszczowe, jak i północnoazjatycka tundra. Zdewastowane może zostać 70-90 proc. raf koralowych” – przestrzegała.

Polska „Skamieliną Dnia”

Polska jako organizator szczytu klimatycznego jest przez większość delegatów chwalona za logistyczne zorganizowanie konferencji. Ale to w jaki sposób polscy przywódcy mówią o ochronie klimatu spotkało się z wielką krytyką. Ekologiczna organizacja Climate Action Network Europe (CAN-E) przyznała swoją antynagrodę „Skamielina Dnia” polskim władzom za „nieustającą miłość do węgla”. Był to komentarz do wcześniejszych wystąpień prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego.

Polski prezydent mówił o tym, że Polska ma zapasy węgla na 200 lat i nie zamierza rezygnować ze swojego „strategicznego surowca”. Przekonywał też, że korzystanie z węgla nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i dokonywaniem kolejnych postępów w tej dziedzinie. Także premier Morawiecki mówił o węglu jako „strategicznym dla Polski surowcu”.

Z dużą międzynarodową krytyką spotkało się przygotowane przez Polskę stoisko promujące nasz kraj, które poświęcone jest… węglowi. Jego wystrój stworzony jest z bryłek węgla, a prezentowane są m.in. zawierajace węgiel kosmetyki i biżuteria. „Węgiel nigdy nie wydawał się taki sympatyczny” – ironizował korespondent niemieckiego dziennika „Die Welt”. Dla zagranicznych dziennikarzy organizowane są wycieczki do kopalni, a delegatów witała pierwszego dnia obrad górnicza orkiestra.

Tymczasem zagraniczne media piszą dużo o mocno wyczuwalnym w Katowicach smogu i przypominają, że 80 proc. polskiej energii elektrycznej pochodzi ze spalania węgla. Spala się go tak dużo, że Polska z roku na rok sprowadza coraz więcej węgla z zagranicy – głównie z Rosji, co wytknął polskim władzom m.in. francuski „Le Monde”.

Mięsna krytyka

Natomiast zajmujące się kwestią zrównoważonego rozwoju i bioróżnorodności organizacje pozarządowe (m.in. Center for Biological Diversity, Farm Forward oraz Brighter Green) wytknęły organizatorom COP24, że w serwowanych uczestnikom obrad posiłkach dominuje mięso. Goście mogą bowiem skosztować m.in. cheeseburgery, gnocchi z parmezanem i szynką parmeńską, wołowinę z wędzonym boczkiem, pierogi z mięsem oraz mięso z dziczyzny z polskich lasów. Za najbardziej ekologiczne danie uznano zaś… pierogi z kapustą i grzybami.

Lobbująca na rzecz zmian w systemie produkcji żywności organizacja EAT przygotowała nawet specjalny wykres oceniający „ekologiczność” serwowanych w Katowicach potraw. „Przepełnione mięsem menu na COP24 to obraza dla pracy, jaką wykonamy na konferencji. Jeśli światowi przywódcy chcą zaakcentować, że światu grozi katastrofa klimatyczna, to powinni walczyć z nadmiernym spożyciem mięsa i nabiału. Zaczynając od tego, co mają na talerzach” – mówiła Stephanie Feldstein z Centre for Biological Diversity.

Ekolodzy i naukowcy od dawna bowiem alarmują, że nadmierne spożycie mięsa także przyczynia się do rosnącej emisji CO2 do atmosfery. Serwis agencji Bloomberg nazwał katowickie menu „niefortunną wiadomością wysłaną do grupy, której celem jest spowolnienie marszu Ziemi w kierunku katastrofy”. Jak wyliczyli analitycy Bloomberga, przygotowanie żywności, która trafiła na konferencję, mogła spowodować emisję takiej liczby gazów cieplarnianych, jak spalenie nawet 500 tys. galonów benzyny.

Duda o węglu, Attenborough o zagładzie. Ruszył Szczyt Klimatyczny w Katowicach

Prezydent Andrzej Duda powiedział podczas inauguracji Konferencji Klimatycznej ONZ COP24 w Katowicach, że w Polsce nie ma planu odejścia od energetyki opartej na węglu. Tymczasem słynny biolog i publicysta David Attenborough alarmował, że „świat naturalny zmierza ku zagładzie”.
 
Prezydentem Konferencji COP24 został …