Chrust limitowany? Leśnicy wprowadzają ograniczenia

chrust-limitowany-lesnicy-wprowadzaja-ograniczenia

Radio ZET podało we wtorek, że niektóre nadleśnictwa już wprowadzają limity, np. do 30 metrów sześciennych drewna. / Foto via Canva

Wobec wysokich cen węgla i kłopotów z jego dostawami jeszcze pod koniec maja rząd zachęcał Polaków do zbierania chrustu na zimę. Tymczasem okazuje się, że i tego opału może zabraknąć.

 

Radio ZET poinformowało nawet, że niektóre nadleśnictwa już wprowadzają limity na ten rodzaj drewna.

“Nie możemy pozyskać z lasów więcej, niż wskazują nam plany. To oznacza, że powierzchni, na których można zbierać chrust, nie będzie więcej, a na nich jest określona ilość leżącego drewna”, wyjaśniał 7 czerwca w Radiu ZET rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach Marek Mróz.

“Nie każde drewno też można zebrać, część musi zostać, by wzbogacać glebę”, dodał.

Węgla nie ma i nie będzie. Właściciele zamykają składy

Węgiel tej zimy będzie wyjątkowo drogi, ale to jeszcze pól biedy. Gorzej, że ekogroszku i węgla grubego spalanego w kotłowniach w ogóle może zabraknąć.

Siarka: Za zgodą leśniczego, można zbierać gałęzie i chrust na opał

W reakcji na wzrost cen energii i “materiałów opałowych” 26 maja zostały przyjęte wytyczne kierunkowe “wspierające możliwości nabywania przez konsumentów-odbiorców indywidualnych, surowca drzewnego do celów opałowych”.

Wyjaśniono, że “drewno najniżej jakości w pierwszej kolejności może zostać kupione przez lokalnych mieszkańców” z terenów wiejskich i z małych miasteczek, którzy nie mają dostępu do sieci centralnego ogrzewania.

„Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi i chrustu na opał. W tym roku po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i zawirowaniu na rynku energii wzrosły zapytania do nadleśnictw o wskazanie terenu i zgodę na pozyskiwanie drewna opałowego w lokalnych lasach. Priorytetowo należało zadbać, by pierwszeństwo samopozyskiwania drewna miały społeczności lokalne”, oświadczył pod koniec maja odpowiedzialny za leśnictwo wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka.

Jednak 8 czerwca wiceszef resortu środowiska zapewnił, że nie powiedział nigdy, jakoby “wysyłał ludzi po chrust”.

„Sprawa jest o tyle istotna, że celowo o tym mówimy, jako o puli opałowej, ponieważ absolutnie – i to chcę wyraźnie powiedzieć – nie zwiększamy żadnego pozyskania drewna w celu zaspokojenia potrzeb opałowych” – dodał Siarka.

W czasie środowego posiedzenia sejmowej komisji środowiska przypomniał, że Lasy Państwowe przygotowały specjalną pulę – 1,5 mln metrów sześciennych  – drewna opałowego dla mieszkańców. Wyjaśnił, że są to pozostałości po zrębach, np. konary i gałęzie.  Poinformował także, że w Polsce ok. 2 mln gospodarstw domowych ogrzewa się drewnem.

Grant OZE pomoże w rozwoju fotowoltaiki na domach wielorodzinnych?

Są już pierwsze efekty zatwierdzenia Krajowego Planu Odbudowy.

Radio ZET: Chrustu w lesie może zabraknąć

Tymczasem Radio ZET podało, że niektóre nadleśnictwa już wprowadzają limity, np. do 30 metrów sześciennych drewna.

„Przy dużym zainteresowaniu drewna na opał w lasach może zabraknąć”, ostrzegł rzecznik Mróz. Zwrócił przy tym uwagę, że internecie pojawiają się ogłoszenia osób, które szukają chętnych do zbierania suchego drewna w lesie. “Tu chodzi o przemysłową skalę i drewno staje się towarem”, podkreślił w rozmowie ze stacją.

“A my musimy pamiętać, że każdy, kto przychodzi do lasu po drewno, musi przejść odpowiednie przeszkolenie. I robi to z założenia dla siebie”, dodał.

Do zbiera chrustu na opał konieczna jest zgoda leśniczego, który chętnego przeszkoli, wskaże odpowiednie miejsce i wyjaśni, jakie gałęzie można zbierać. Można bowiem podnosić tylko gałęzie leżące i nie grubsze niż siedem centymetrów. Ponadto nie wolno wchodzić do lasu z siekierą, bo traktowane jest to jak kradzież drewna.