Chorwacja ma pływający terminal LNG. Uniezależni się całkowicie od dostaw gazu z Rosji?

Chorwacja, Rosja, Gazprom, LNG,

W niedzielę (3 stycznia) zakończył się premierowy rozładunek statku "Tristar Ruby", który kilka dni temu dostarczył partię skroplonego gazu z USA. W ten sposób zainagurowano działalność pływającego gazoportu LNG Hrvatska / Foto via FB [Brodovi u Rijeci]

Jak dotąd Chorwacja wyłącznie importowała gaz z Rosji, ale wraz z początkiem 2021 r. rozpoczęła komercyjną eksploatację pływającego terminalu LNG na wyspie Krk. Odebrał on już pierwszy ładunek skroplonego gazu, który przypłynął z USA.

 

 

W niedzielę (3 stycznia) zakończył się premierowy rozładunek statku „Tristar Ruby”, który kilka dni temu dostarczył partię skroplonego gazu z USA. W ten sposób zainagurowano działalność pływającego gazoportu LNG Hrvatska (pływająca jednostka regazyfikacyjna typu FSRU).

Chorwacki gazoport pływający

Chorwacki pływający terminal LNG znajduje się w gminie Omišalj na wyspie Krk. Jego funkcjonowanie ma także znaczenie geopolityczne i strategiczne – zwłaszcza w kontekście okrzepnięcia europejskiego rynku energii oraz bezpieczeństwa dostaw gazu do krajów UE. To także element gazowego Korytarza Północ – Południe.

Terminal umieszczono na liście projektów unijnych będących przedmiotem wspólnego zainteresowania (PCI). Otrzymał dofinansowanie w wysokości 101,4 mln euro. Jego roczna przepustowość to 2,6 mld metrów sześciennych. Całkowity koszt budowy wyniósł 234 mln euro; 100 mln euro wyłożył rząd Chorwacji. Pozostałe 32,2 mln euro zapłaciły chorwackie firmy Hrvatska Elektroprivreda i Plinacro, które są akcjonariuszami terminala.

Chorwaci planowali budowę terminala do odbioru skroplonego gazu LNG już dwie dekady temu, jednak plany budowy terminala na lądzie wciąż odsuwano aż w końcu Zagrzeb postanowił uruchomić na wyspie Krk pływający gazoport. W tym celu w stoczniach Chin i Chorwacji przebudowano statek „Golar Viking” zbudowany w 2005 r. w koreańskiej stoczni Hyundai Heavy Industries, który pierwotnie służył wyłącznie do przewozu LNG.

W 2020 r. pobito rekord importu prądu do Polski

Już niemal połowę zużycia energii elektrycznej gospodarstw domowych w Polsce pokrywamy za pomocą energii sprowadzonej od naszych sąsiadów.

Gazprom już nie jest monopolistą

W 2019 r. Chorwacja importowała 2,9 mld m sześc. gazu, z czego ponad 2,8 mld m sześc. dostarczył Gazprom. Rosyjski koncern miał więc monopol na dostawy gazu do Chorwacji.  Media u naszego wschodniego sąsiada odnotowały zmianę na rynku gazowym w kolejnym kraju południa Europy. Dzięki otwarciu gazoportu powstały możliwości dostaw do krajów sąsiednich – Węgier, a przede wszystkim Ukrainy.

Oba kraje – ukraiński operator gazowy GTS wspólnie z węgierskim odpowiednikiem – pracują już nad stworzeniem gwarantowanych zdolności przesyłowych gazu z chorwackiego terminalu na Ukrainę.

Wraz z końcem 2020 r. z Azerbejdżanu po raz pierwszy popłynął gaz do państw południa Europy: Bułgarii, Grecji i Włoch. To konkurencja dla rosyjskiego Gazpromu, który jak dotąd był monopolistą na południu Starego Kontynentu.

Azerski gaz pochodzi ze złoża Shah Deniz na Morzu Kaspijskim. Dociera do Europy tzw. Południowym Korytarzem Gazowym, którego budowa trwała 7 lat. Jego budowę – za eksploatację odpowiadają m.in. koncerny BP i państwowy azerski koncern Socar – wspierała UE. Gazociąg ma za zadanie zmniejszyć zależność europejskich państw od dostaw gazu z Rosji.

Sieć gazociągów łączy azerskie złoża z Europą przez Gruzję, Turcję i Morze Adriatyckie. Co roku do Europy ma trafiać 10 mld m sześć. gazu. Z czego 80 proc. trafi do Włoch, a pozostałe 20 proc. przypadnie po równo Grecji i Włochom.

Nowy rywal dla Gazpromu. Już tłoczy gaz do państw południowej Europy

Gazociąg ma za zadanie zmniejszyć zależność europejskich państw od dostaw gazu z Rosji.

Rosjanie omiją Ukrainę

Z kolei w pierwszym dniu 2021 r. także Gazprom ogłosił rozpoczęcie dostaw swojego surowca do Serbii, dostarczanego tam siecią nowych gazociągów przez Morze Czarne, Turcję i Bułgarię. Inwestycja pozwala dostarczać surowiec z Rosji na Bałkany Zachodnie z pominięciem Ukrainy.

Serbski odcinek „Tureckiego Potoku” mierzy 402 kilometry i ma tłoczyć 13,88 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Cały gazociąg ma zaś tłoczyć rocznie 31,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie biegnąc po dnie Morza Czarnego, a potem przez terytorium Turcji dalej na Bałkany i południowo-wschodniej Europy. Nitka prowadząca przez Bułgarię, Serbię i Węgry nazwana została „Bałkańskim Potokiem”.

Rosyjski gaz płynie już do Serbii "Tureckim Potokiem"

Prowadząc swój gazociąg do zaprzyjaźnionej Serbii Rosja chce upiec na jednym ogniu kilka pieczeni.