Botswana: Tajemnicza śmierć ponad 350 słoni. Przyczynę mają ustalić testy laboratoryjne

Nie wiadomo co jest przyczyną masowego wymierania słoni w Botswanie (Photo by AJ Robbie on Unsplash)

Nie wiadomo co jest przyczyną masowego wymierania słoni w Botswanie (Photo by AJ Robbie on Unsplash)

Ponad 350 słoni padło w bardzo krótkim okresie w delcie rzeki Okawango w Botswanie. Nie wiadomo co jest tego przyczyną, ale niemal na pewno nie było to działanie kłusowników, bo zwierząt nie pozbawiono ich cennych ciosów. Sprawę wyjaśnią badania laboratoryjne.

 

Masowe wymieranie słoni w Botswanie zaobserwowano już kilka tygodni temu. W maju naukowcy i ekolodzy zauważyli pierwsze padłe sztuki tych zwierząt w okolicy delty Okawango w Botswanie. Postanowili więc sprawdzić czy problem nie dotyczy większej liczby tych zwierząt.

Wyniki poszukiwań przeraziły badaczy. „W ciągu zaledwie trzygodzinnego lotu helikopterem naliczyliśmy 169 padłych słoni. To niebywałe zjawisko” – mówił w rozmowie z BBC dr Niall McCann z zarejestrowanej w Wielkiej Brytanii, ale działającej m.in. w południowej Afryce organizacji National Park Rescue.

Patogen, toksyna czy człowiek?

Do tej pory naliczono ponad 350 padłych sztuk w tej samej okolicy. Przyczyna jest nieznana. Wstępnie wykluczono działania kłusowników, ponieważ zwierząt po śmierci nie pozbawiono cennych ciosów, a to właśnie dla ich pozyskania nielegalnie poluje się na słonie.

„To jest coś absolutnie bez precedensu, jeśli chodzi o zjawisko masowej śmierci słoni, która nie jest związana z suszą” – tłumaczył dr McCann. Naukowców martwi też to, że tajemniczy czynnik zdaje się atakować jedynie słonie.

„Gdyby to była jakaś trucizna, na przykład cyjanek, rozrzucana przez ludzi, to ucierpiałyby też inne zwierzęta, a nic takiego nie miało miejsca” – mówił dr McCann. W takich sytuacjach wokół padłych zwierząt znajduje się też ciała padlinożerców, np. sępów. Tym razem jednak zdjęcia pokazują jak te ptaki ucztują w sposób niezakłócony.

Naukowcy nie wykluczają jednak masowego zatrucia lub jakiejś epidemii, która wybuchła wśród zamieszkujących tę okolicę słoni. Zdaniem badaczy nie jest to jednak wąglik, który był już przyczyną śmierci około 100 słoni w Botswanie w ubiegłym roku.

„Z wykonanej dokumentacji fotograficzne wynika, że wiele ze słoni zmarło nie padając na bok, ale do przodu, na pysk. Sfilmowano też kilka osobników, które zupełnie bez sensu kręciły się w kółko. To może sugerować, że przyczyną jest jakiś patogen lub toksyna, które atakują system nerwowy” – wyjaśniał dr McCann.

Najpierw Holandia, teraz Dania. Masowe wybijanie norek ze strachu przed koronawirusem

U norek hodowanych na jednej z ferm w Danii wykryto koronawirusa SARS-CoV-2, który jest odpowiedzialny za obecną pandemię. Duńskie władze weterynaryjne zadecydowały więc o wybiciu 11 tys. tych zwierząt.

Próbki wysłane do laboratoriów

Z ciał martwych zwierząt pobrano próbki i wysłano je do kilku laboratoriów w RPA, Zimbabwe oraz Kanadzie. Międzynarodowa organizacja Elephants Without Borders, która o wymieraniu słoni alarmowała już w kwietniu, ocenia, że może być to jakiś zupełnie nowy patogen. Zwierzęta wykazują bowiem nieznane dotąd objawy – są ospałe, chodzą chwiejnym krokiem i gubią orientację w terenie.

Po tym jak wykluczono, że przyczyną są bakterie wąglika, naukowcy postanowili sprawdzić, czy aby słoni nie atakuje koronawirus SARS-CoV-2. Na razie jednak takich podejrzeń nie udało się potwierdzić. Ale ta hipoteza wciąż nie jest oficjalnie wykluczona.

Jedno jest pewne, tak gwałtowne wymieranie słoni na niewielkim obszarze to katastrofa ekologiczna. „To jeden z największych dramatów, jakie dotknęły słonie w tym stuleciu, w dodatku w samym środku jednego z najpopularniejszych regionów turystycznych Afryki” – mówił w rozmowie z agencją Associated Press dyrektor National Park Rescue Mark Hiley.

Czy psy i koty mogą zakażać ludzi koronawirusem?

W kilku krajach na świecie poinformowano o przypadkach zainfekowania się koronawirusem SARS-CoV-2 przez zwierzęta domowe lub przebywające w zoo. Zakaziły się od swoich opiekunów. Nie ma jednak dowodów, że ponownie mogą one zakazić ludzi. Co innego z… fermami norek.

 

Zajmująca się …

Władze Botswany: Wyjaśnimy to!

Również władze Botswany zapowiedziały szybkie wyjaśnienie przyczyny wymierania słoni w delcie Okawango i próbę powstrzymania tej katastrofy. Krajowy Departament Dzikiej Przyrody i Parków Narodowych zapowiedział, że mobilizuje dodatkowy personel i samoloty, aby zbadać tajemnice wymierania zwierząt.

Dyrektor tego departamentu dr Cyril Taolo poinformował w rozmowie z „Guardianem”, że na razie udało się potwierdzić, że tajemniczy czynnik (patogen lub toksyna) przyczynił się do śmierci 280 słoni. Reszta przypadków wciąż jest badana. Poinformował też, że sprawę komplikuje to, że na terenie delty Okawango zaobserwowano też zupełnie zdrowe osobniki, którym zdawało się całkowicie nic nie dolegać.

Pobrano też próbki wody, ziemi i roślin, które stanowią pożywienie słoni. Około 70 proc. słoni padło bowiem w ostatnim czasie w okolicy wodopojów. Władze Botswany obawiają się też o bezpieczeństwo ludzi, ponieważ nie wiadomo czy tajemniczy czynnik, który tak mocno szkodzi słoniom, nie stanowi niebezpieczeństwa dla człowieka.

Prezydent Burundi bagatelizował koronawirusa. Umarł z tego powodu?

Prezydent położonego we wschodniej części Afryki Burundi Pierre Nkurunziza nie uważał nowego koronawirusa za duże zagrożenie. Nie negował jego istnienia, ale przekonywał, że jego kraj zawarł w tej sprawie „pakt z Bogiem”. Kilka dni temu jednak zmarł.

Botswana – kraina słoni

Botswana to kraj, który szczyci się największą popularnością słoni afrykańskich na świecie. Żyje ich w tym kraju ponad 150 tys. (to prawie 1/3 wszystkich), ale oprócz chorób grozi im też kłusownictwo na wielką skalę. Za sprawą obecnych wydarzeń w kraju ponownie wybuchła dyskusja w sprawie rozwiązania w 2018 r. wydziału ds. zwalczania kłusownictwa w Krajowym Departamencie Dzikiej Przyrody i Parków Narodowych.

Obecnie urzędujący prezydent Mokgweetsi Masisi w ubiegłym roku zniósł też obowiązujący od 2014 r. zakaz polowania na słonie, który wprowadził jego poprzednik na prezydenckim fotelu Ian Khama.

Nowe botswańskie władze uznały bowiem, że populacja słoni dostatecznie się już odbudowała. Na początku lat 90. XX wieku było w Botswanie tylko około 80 tys. zwierząt. Tegoroczny sezon polowań na słonie nie został jednak rozpoczęty z powodu pandemii koronawirusa.

Były botswański minister ds. dzikiej przyrody Tshekedi Khama (brat byłego prezydenta Iana Khamy) wytknął obecnym władzom, że ich ostatnie działania zachęciły kłusowników do działania. Przypomniał, że po tym jak rozwiązano państwowe służby zwalczające kłusownictwo, w 2019 r. w delcie Okawango znaleziono 87 martwych słoni z odrąbanymi ciosami.

Rząd Botswany przyznaje zresztą, że kłusownictwo to coraz większy problem. „W delcie Okawango zaobserwowaliśmy alarmujący wzrost liczby nielegalnych polowań na nosorożce” – głosi rządowy komunikat.