Belgia stawia na farmy wiatrowe na Morzu Północnym

Belgijska farma wiatrowa na Morzu Północnym, źródło Wikipedia

Belgijska farma wiatrowa na Morzu Północnym, źródło Wikipedia

Belgowie planują budowę dwóch wielkich farm wiatrowych na Morzu Północnym. Mają one wypełnić lukę w produkcji energii elektrycznej po tym, jak w następnej dekadzie wyłączone zostaną dwa reaktory jądrowe. To element szerszej strategii morskiego rozwoju kraju pod hasłem „Morze Północne 2050”.

 

Dwie farmy wiatrowe powstaną na wodach Morza Północnego w pobliżu granicy z Francją. „Wiatraki mają być tak bardzo oddalone od wybrzeża, że gołym okiem nie uda się ich dostrzec” – zapewniał odpowiedzialny za obszar Morza Północnego Sekretarz Stanu w rządzie federalnym Philippe De Backer. Prace inżynieryjne zakończą po 2020 r. Konkretnych dat jednak jeszcze nie ustalono.

Łączna moc obecnie istniejących belgijskich elektrowni ma do 2020 r. wzrosnąć do 2,2 gigawata. Dzięki nowej inwestycji na Morzu Północnym zwiększy się natomiast do 4 gigawatów. Tymczasem dwa największe reaktory jądrowe w Belgii (Tihange 2 i Tihange 3 w prowincji Liège na wschodzie kraju) wytwarzają w sumie moc niewiele powyżej 1 gigawata. W najbliższej dekadzie nieunikniona jest poważna transformacja belgijskiej energetyki.

Rząd realizuje bowiem zakrojony na lata 2015-2025 program stopniowego odchodzenia od atomu. Harmonogram tego procesu sporządził jeszcze w 2003 r. liberalno-zielony gabinet Guy Verhofstadta (dziś przewodniczącego frakcji Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w Parlamencie Europejskim). Obecny liberalno-centroprawicowy rząd Charlesa Michela zapowiada, że możliwe jest zamknięcie obu belgijskich elektrowni atomowych do 2025 r., kiedy wszystkie reaktory będą miały już więcej niż 40 lat. „Ale to bardzo trudne zadanie. Rząd federalny zrobił już wszystko co miał, teraz pora na działania ze strony władz regionalnych” – mówił premier Michel w grudniowym wywiadzie dla dziennika „Le Soir”. Oprócz elektrowni atomowej w Tihange we francuskojęzycznej Walonii, funkcjonuje jeszcze druga w Doel na terenie niderlandzkojęzycznej Flandrii.

Pierwsza pływająca farma wiatrowa na świecie produkuje już prąd u wybrzeży Szkocji

Pięć potężnych turbin wiatrowych zacumowanych jest około 25 km od szkockiego wybrzeża. Wiatraki o mocy 30 MW, dzięki zastosowaniu specjalnej baterii magazynującej wyprodukowany prąd, będą mogły zasilić w energię energetyczną nawet 20 tys. gospodarstw domowych.
 
Pływająca farma wiatrowa o nazwie Hywind …

Niemcy i Holendrzy boją się belgijskiego atomu

Na zamknięcie starzejących się belgijskich elektrowni atomowych naciskają sąsiednie kraje. Do wyłączenia dwóch reaktorów (Doel 3 i Tihange 2) wezwał nawet w 2016 r. parlament Holandii. Podobne apele płynęły także z Niemiec i Luksemburga. Obawy o bezpieczeństwo belgijskich reaktorów rosną wraz z ich starzeniem się. Potwierdzono np. niedawno pojawienie się niewielkich spękań na osłonach poszczególnych reaktorów. We wrześniu ubiegłego roku fałszywa informacja o awarii w elektrowni w Tihange wywołała nawet panikę i wykupywanie tabletek jodu nie tylko w belgijskich, ale także niemieckich aptekach. Z kolei w styczniu 2017 r. wypadek w maszynowni (a więc nie atomowej części kompleksu) elektrowni w Doel doprowadził do chwilowego wyłączenia jednego z bloków. Choć żaden z tych incydentów nie stanowił zagrożenia jądrowego, towarzyszyło im bardzo dużo emocji i strachu.

Belgia chce jednak swoje reaktory zamykać stopniowo. We wrześniu 2016 r. rząd Charlesa Michela wysłał do Komisji Europejskiej notyfikację zawierającą opis działań w celu przedłużenia żywotności trzech reaktorów (Doel 1, Doel 2 i Tihange 1). W celu ich konserwacji wydanych ma być aż 1,3 mld euro. Z kolei trzy belgijskie federacje biznesowe zaapelowały do władz federalnych, aby pozostawić uruchomione po 2025 r. przynajmniej dwa reaktory. Zdaniem przedstawicieli biznesu całkowita rezygnacja z energetyki atomowej spowoduje straty w wysokości 600 mln euro, a ceny prądu mogą w wyniku niedoborów wzrosnąć nawet o 20 proc.

Szwajcarzy rezygnują z atomu

W niedzielnym referendum większość Szwajcarów opowiedziała się za rezygnacją z energetyki atomowej. Prąd w gniazdkach zapewnić mają im odnawialne źródła energii i wzrost efektywności.