Belgowie walczą z władzami o ratowanie klimatu. Chcą kar finansowych za brak redukcji emisji

Belgia, Francja, ekologia, emisje, Co2, smog, betonoza, Polska, unia europejska, Bruksela

W 2014 r. jedenaście obywatelek i obywateli miało dość bezczynnego przyglądania się jak Belgia spada w międzynarodowych rankingach redukcji emisji i założyło stowarzyszenie Klimaatzaak („sprawa o klimat”). We współpracy z prawnikami pozwali oni wszystkie odpowiedzialne za politykę środowiskową władze. / [Zdjęcie via Canva/Opracowanie graficzne Paulina Borowska/EURACTIV.pl]

W Belgii trwa największy proces w historii kraju. Na ławie oskarżonych zasiadło państwo, a konkretnie rządy: federalny, Flandrii, Walonii oraz Regionu Stołecznego Brukseli. Obywatele zarzucają władzom, że zrobiły za mało, aby uniknąć globalnej katastrofy klimatycznej. W innych krajach w podobnych sprawach zapadają wyroki skazujące. A jak będzie w Belgii?

 

 

W 2014 r. jedenaście obywatelek i obywateli miało dość bezczynnego przyglądania się jak Belgia spada w międzynarodowych rankingach redukcji emisji i założyło stowarzyszenie Klimaatzaak („sprawa o klimat”). We współpracy z prawnikami pozwali oni wszystkie odpowiedzialne za politykę środowiskową władze.

Już na tym etapie dała o sobie znać zawiła konstrukcja federalna Belgii. Rządy: federalny, Flandrii oraz Regionu Stołecznego mają swoje siedziby w dwujęzycznej Brukseli, natomiast władze Walonii w wyłącznie francuskojęzycznym Namur. Zgodnie z obowiązującym prawem, postępowanie zostało więc wszczęte przed francuskojęzycznym sądem w stolicy kraju.

Flandria złożyła jednak protest, ponieważ sprawa dotyczy w większej mierze obywateli niderlandzkojęzycznych, bo takich jest w Belgii więcej. Oddalenie protestu zajęło kilka lat, a proces wystartował ostatecznie 16 marca 2021 br. W międzyczasie do powództwa przyłączyło się ponad sześćdziesiąt tysięcy osób.

Elektrownia Bełchatów największym emitentem CO2 w UE. Dwie inne polskie elektrownie w czołówce

Wśród dziesięciu największych emitentów dwutlenku węgla w UE znalazły się tylko przedsiębiorstwa z Polski, Niemiec i Austrii.

Belgia: Emisje spadają, ale zdecydowanie za wolno

Akt oskarżenia opiera się na naruszeniu norm „należytej staranności” oraz praw człowieka i praw dziecka. Klimaatzaak domaga się redukcji emisji dwutlenku węgla do 2025 r. o co najmniej 42 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r. i o co najmniej 55 proc. do roku 2030. Są to pułapy o kilka procent wyższe niż oczekiwania Unii Europejskiej wobec państw członkowskich, lecz zdaniem skarżących niezbędne, aby osiągnąć emisyjną neutralność do połowy XXI w. W razie niespełnienia kryteriów, skarżący wnoszą o karę w wysokości miliona euro za każdy miesiąc zwłoki w wykonaniu wyroku.

Z opublikowanego przed kilkoma miesiącami raportu Komisji Europejskiej wyłania się obraz Belgii jako kraju bez spójnego planu klimatycznego i z mało ambitnymi celami, zwłaszcza w kwestii oszczędności energii i wykorzystania odnawialnych źródeł. W porównaniu z bazowym 1990 r., Belgia ograniczyła emisje CO2 o 20 proc., ale w ostatnich latach tempo redukcji spadło.

Nie pomogła tu nawet pandemia – po wyraźnym spadku emisji w pierwszym półroczu 2020 r. belgijska gospodarka, tak jak i wiele innych, emituje teraz powyżej poziomu przed-covidowego. W skali globalnej jesteśmy dziś na dobrej drodze, aby zakończyć wiek ze średnią temperaturą wyższą o 3°C, czyli o półtora stopnia więcej niż maksimum wyznaczone przez Porozumienie Paryskie z 2015 r. Jedna z adwokatek reprezentujących Klimaatzaak sparafrazowała w swym wystąpieniu Hannah Arendt, mówiąc o „banalności katastrofy”.

Wybory na Grenlandii: Kilkadziesiąt tysięcy ludzi decyduje o światowej gospodarce

Do przedterminowego głosowania doszło z powodu sporów o potencjalne wydobycie cennych i rzadkich minerałów przez zagraniczne koncerny.

Sucho, aż pękają domy

W samej Belgii mimo że roczna suma opadów utrzymuje się na wysokim poziomie, w ostatnich kilku latach miesiące letnie są najsuchsze od początku naszej ery. Na wyschniętej ziemi zaczynają pękać i zapadać się budynki. Pod względem niedoborów wody pitnej Belgia plasuje się w europejskiej czołówce, obok Cypru, Malty, Bułgarii i Hiszpanii. Równocześnie szerokim strumieniem leje się beton. Każdego dnia we Flandrii zabudowuje się powierzchnię kilkunastu boisk piłkarskich.

Po latach politycznych przepychanek wyznaczono 2040 r. jako ostateczną datę wprowadzenia „betonstopu”, czyli zakazu przeznaczania nowych terenów pod zabudowę. Tak odległy horyzont i dziurawe przepisy przejściowe powodują jednak, że na razie niewiele się zmienia w podejściu gmin, deweloperów i inwestorów.

Analogicznie ma się sprawa z leciwymi elektrowniami atomowymi, o których zamknięciu zdecydowano już w 2003 r. Przez blisko dwadzieścia lat zmieniała się de facto tylko data zamykania reaktorów (obecnie 2022-25), ale innych konkretnych kroków w stronę transformacji energetycznej brakuje.

Jedyne sukcesy Belgia notuje w produkcji morskiej energii wiatrowej, natomiast już w przypadku promocji pozyskiwania energii ze słońca bieżący rok zaczął się od sporej wpadki. Kolejne rządy przez lata obiecywały wszystkim, którzy zainstalują panele słoneczne automatyczne cofanie licznika o ilość zebranych kilowatów. W styczniu Trybunał Konstytucyjny tę decyzję unieważnił, a politycy w pośpiechu zapowiedzieli właścicielom paneli rekompensaty, tyle że nieproporcjonalnie niższe.

Szwecja: Tylko "nie w mojej okolicy". Nadchodzi zmierzch entuzjazmu wobec energetyki wiatrowej?

Poparcie dla tego źródła energii w ostatnich 13 latach wyraźnie spadło.

Jaka jest linia obrony władz?

Przedstawiciele oskarżonych w „sprawie o klimat” w swym stanowisku uciekali się do niuansów formalnych. Adwokaci władz Walonii i Brukseli odmawiali na przykład przyjęcia żądań, które odnoszą się do przyszłych pokoleń – na te składają się bowiem dzieci nienarodzone, pozbawione osobowości prawnej.

Obrońca rządu federalnego dowodził zaś, że jego klient zasadniczo nie dysponuje własnym obszarem (Belgia to wszakże federacja regionów) i może odpowiadać tylko za emisje z generatorów belgijskiej armii.

Jednym z niewielu konstruktywnych argumentów obrony było podkreślenie, że cel neutralności emisyjnej zostanie zrealizowany do 2050 r., a w międzyczasie zmiana może przebiegać w różnym tempie. Warto zaznaczyć, że trzech z czterech belgijskich ministrów odpowiedzialnych obecnie za środowisko reprezentuje „zielone” partie.

Co zrobić z tworzywami sztucznymi w zeroemisyjnej gospodarce?

Za połowę emisji gazów cieplarnianych i ponad 90 proc. utraty bioróżnorodności na poziomie globalnym odpowiada wydobywanie i przetwarzanie zasobów naturalnych.

Przykład idzie od sąsiadów

Inicjatorzy akcji na samym jej początku czerpali z doświadczeń podobnych inicjatyw na świecie.  W Holandii w 2015 r. fundacja Urgenda wygrała proces z państwem. Sąd apelacyjny powołał się wówczas na Europejską Konwencję Praw Człowieka i uznał zaniedbania rządu w kwestii ochrony klimatu za zagrożenie dla praw człowieka.

Władze w Holandii zostały zobowiązane do zmniejszenia emisji CO2 o 25 proc. w 2020 r. w stosunku do 2019 r. Cel prawie osiągnięto, Najnowsze wyliczenia mówią o 24,5 proc. Wyrok holenderskiego sądu doprowadził do zamknięcia kopalni węgla i uwolnienia miliardowych dotacji na projekty związane z ochroną środowiska.

Za przykładem Urgendy podążyły organizacje z Francji (w ramach inicjatywy o nazwie L’AFFAIRE DU SIÈCLE (Sprawa stulecia) udało się zebrać ponad 2 miliony głosów poparcia) oraz Irlandii – w obu przypadkach prawo stanęło po stronie pozywających. Obecnie w kilkudziesięciu państwach świata toczy się kilkaset spraw, w których polityczne władze są oskarżane o opieszałość w reakcji na nadciągającą katastrofę ekologiczną

Polska strategia energetyczna: Atomu nie mamy "bardziej" niż magazynów energii

W jaki sposób zdekarbonizować polską gospodarkę?

Wyrok szansą dla polityków

Jeszcze przed rozpoczęciem procesu u północnych sąsiadów Belgii prawnicy roztrząsali kwestię trójpodziału władzy. Czy sąd może rozliczać władzę wykonawczą z konsekwencji prowadzonej przez nią polityki? Okazało się, że jak najbardziej, a holenderski Sąd Najwyższy orzekł, że gdy zagrożone są podstawowe prawa człowieka, to obowiązkiem sądów jest zapewnienie skutecznej ochrony prawnej.

W przeszłości pewien belgijski minister środowiska stwierdził, że „każdy polityk wie, co zrobić w sprawie klimatu, ale żaden nie wie, co zrobić, aby potem ponownie wygrać wybory”.

Mimo że od tej wypowiedzi minęło kilkanaście lat, powszechna świadomość ekologiczna wzrosła, a kampanie ruchu Extinction Rebellion stały się elementem belgijskiego krajobrazu, to rządzący wciąż nie są skorzy do podejmowania ryzyka i realizowania ambitnych polityk środowiskowych.

Jednak dzięki Klimaatzaak i setkom podobnych inicjatyw, politycy otrzymują wyjątkową okazję, aby oddalić odpowiedzialność od siebie, i chcąc nie chcąc, ratować świat, bo tak nakaże wyrok sądu.

W Belgii trzeba na niego czekać do pierwszych dni lipca bieżącego roku.