Konin: Górnicy obawiają się, że pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji zostaną źle wydane

wielkopolska wschodnia, neutralnośc klimatyczna, Polska, Zielony Ład, Konin, Sytek,

Elektrownia Pątnów I (na zdj.) - jedna z czterech elektrowni cieplnych opalanych węglem brunatnym w rejonie Konina. Od 2030 r. ma - zgodnie z zapowiedziami właściciela- zniknąć charakterystyczny dym wydobywający się z ogromnych kominów elektrowni. / Foto via [ZE PAK]

Proces redukcji zatrudnienia w kopalni jest nieodwracalny. Kończą się zasoby węgla brunatnego. Gdzie w regionie operator koparki, zwałowarki czy taśmociągu znajdzie pracę? To właśnie dlatego sprawiedliwa transformacja jest dla nas tak istotna. Nie samo modne ostatnio hasło, ale forma i treść, którą zostanie wypełnione, podkreśla Witold Kłosowiak, przewodniczący rady pracowników KWB Konin w rozmowie z Aliną Pogodą z Polskiej Zielonej Sieci.

 

 

Jak Wielkopolska Wschodnia stała się liderem sprawiedliwej transformacji w Polsce? – rozmowa z Maciejem Sytkiem, Prezesem Zarządu Agencji Rozwoju Regionalnego w Koninie oraz Pełnomocnikiem Zarządu Województwa Wielkopolskiego ds. restrukturyzacji Wielkopolski Wschodniej.

Alina Pogoda (inżynier górnictwa i geologii, specjalistka ds. sprawiedliwej transformacji w Polskiej Zielonej Sieci): Ludzie w konińskiej odkrywce obawiają się o swoją przyszłość?

Witold Kłosowiak ***: Tak, obawiają się! Bo większość nie ma alternatywy.

Od jak dawna pracuje Pan w kopalni?

Od 1984 roku.

37 lat.

Proces redukcji zatrudnienia w kopalni jest nieodwracalny. Kończą się zasoby węgla brunatnego. Są problemy koncesyjne z otwieraniem nowych odkrywek oraz polityką klimatyczną. Co do właścicieli, to jesteśmy jedynym podmiotem prywatnym w branży. W związku z tym obecna sytuacji dla większości załogi nie jest zaskoczeniem.

Czyli dla górników z ZE PAK-u transformacja to przede wszystkim smutna konieczność, a nie szansa?

Gdzie w regionie operator koparki, zwałowarki czy taśmociągu znajdzie pracę? To właśnie dlatego sprawiedliwa transformacja jest dla nas tak istotna. Nie samo modne ostatnio hasło, ale forma i treść, którą zostanie wypełnione.

W takim razie jak powinna wyglądać udana i sprawiedliwa transformacja?

Uważamy, że pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST) powinny trafić do pracowników odchodzących z górnictwa i energetyki oraz do małego i średniego biznesu w subregionie konińskim, bo to jest kluczem do sukcesu sprawiedliwej transformacji.

Jeśli będzie to dobrze przeprowadzone, to to będzie ogromna szansa. Nie tylko dla górników, ale wszystkich pracowników kompleksu paliwowo-energetycznego.

To się uda?

Wierzę, że jest to możliwe.

Wraz z innymi pracownikami stworzyliście komitet społeczno-pracowniczy i postulujecie stworzenie centrum wsparcia. Chcecie mieć wpływ na decydentów.

Pierwsze spotkania pracowników zorganizowaliśmy rok temu. Od tego czasu rozmawiamy o FST i o tym, jakie działania ma on wspierać. W wyniku tych rozmów powstały postulaty, które na początku tego roku złożyliśmy do Agencji Rozwoju Regionalnego.

Tam było m.in. wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw przy tworzeniu miejsc pracy i wspieranie inicjatywy własnej pracowników odchodzących z kopalni i elektrowni. Postulaty poparło 90 proc. pracowników. Czekamy teraz na wsparcie z FST i realizację naszego projektu.

A centrum wsparcia?

Ma polegać na tym, że górnicy będą mogli tam pójść i otrzymać wartościową radę, co zrobić po zakończeniu pracy w kopalni. W tym projekcie mamy też konkretne propozycje dla lokalnego biznesu.

Z tego skorzystają wszyscy?

Wsparciem powinni zostać objęci zarówno zwalniani, jak i ci, którzy chcą odejść dobrowolnie i mają na siebie własny pomysł.

Przed chwilą mówił Pan, że o pracę ciężko.

To są w większości osoby 40-50 letnie i ciężko uwierzyć, że tacy ludzie znajdą pracę w dużych aglomeracjach miejskich z dala od dotychczasowego miejsca zamieszkania, w usługach albo że założą start-upy. Ci pracownicy powinni zasilić lokalny rynek, również przy wykonaniu prostych czynności. Wielu chce rozkręcić własny biznes.

Jak mogliby być wspierani przedsiębiorcy, którzy chcieliby zatrudnić osoby odchodzące z kopalni i elektrowni?

Przede wszystkim finansowo. Proponujemy, żeby przez 12 miesięcy każdy pracodawca był dofinansowany kwotą 1 tys. zł, żeby pracownicy, którzy będą pracowali w nowych miejscach byli premiowani skromną nagrodą: 500 lub 1 tys. zł na koniec roku. To stwarza zachętę.

Trzeba złamać ten szkodliwy stereotyp, że pracownicy kopalni Konin zarabiają tak dużo, że na rynku pracy absolutnie nie znajdą zatrudnienia, bo mają zbyt wygórowane oczekiwania. Tak nie jest.

A ile u was zarabia górnik?

Większość około 3 tys. zł. Uważam, że każdego przedsiębiorcę stać na zatrudnienie byłego pracownika kopalni Konin.

Jakie są Pana obawy w kontekście przeprowadzanej transformacji?

Boję się, że te pieniądze mogą zostać źle wydane. Cała obsługa Funduszu Sprawiedliwej Transformacji może pójść w outplacement.

„Out…”co?

Programy wsparcia w poszukiwaniu nowej pracy. Wszystkie pieniądze z Funduszu mogą w to pójść i wtedy cała idea naszego centrum wsparcia może zostać zburzona. Firmy outplacementowe skoncentrują się przede wszystkim na szkoleniu, na szukaniu nowych profesji dla pracowników. A nie tędy droga.

My uważamy, że duża część pracowników chce iść na swoje. Chcą wykorzystać swoje doświadczenie i przeznaczyć pieniądze z Funduszu na rozkręcenie swoich biznesów.

Obawiam się scenariusza, w którym wszyscy chcą dobrze, a wychodzi tak, jak zwykle. Wtedy może się pojawić rozczarowanie. Obawiam się, że bez Pracowniczego Centrum te wszystkie działania będą niewiarygodne.

Ale jakoś pracę trzeba znaleźć.

Dlatego w naszych postulatach znalazł się bon szkoleniowy. W tym się konkretnie mieści 30 tys. dla każdego pracownika, który jest zwalniany z kompleksu. On może wykorzystać te pieniądze na przekwalifikowanie się, ale w sposób jaki mu odpowiada.

On zrobi to sam: sam znajdzie sobie szkolenie i to, co chce robić w życiu. My przekwalifikowaniu się po prostu nie ufamy.

 

 

*** Witold Kłosowiak od 1984 r. pracuje w konińskiej odkrywce. Przeszedł przez wiele stanowisk w firmie, w tym kierowniczych. Jest inspektorem pracy i przewodniczącym rady pracowników w KWB Konin zostanie całkowicie wycofany z eksploatacji do końca tej dekady.