Jerzy Buzek o Funduszu Sprawiedliwej Transformacji: „Polski rząd lekką ręką rezygnuje z pieniędzy, które mogliśmy dostać”

Jerzy Buzek podczas wywiadu z Karoliną Zbytniewską EURACTIV.pl

Jerzy Buzek podczas wywiadu z Karoliną Zbytniewską EURACTIV.pl

„Jeśli chcemy, aby planeta Ziemia nadawała się do zamieszkania przez nasze wnuki, to musimy się zmobilizować i zmienić swoje przyzwyczajenia. Pandemia pokazała, że to możliwe” – powiedział w rozmowie z EURACTIV.pl prof. Jerzy Buzek, poseł do Parlamentu Europejskiego i premier Polski w latach 1997-2001.

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Pięć lat po Porozumieniu Paryskim Ursula von der Leyen ogłosiła podniesienie celu redukcji gazów cieplarnianych z 40 proc. do 55 proc. względem 1990 r. Czy z perspektywy Polski ten cel nie jest zbyt ambitny?

Prof. Jerzy Buzek: Jeśli władze polskie będą zdeterminowane, by to osiągnąć, to na pewno to osiągniemy. Realizacja tego celu wymaga ogromnej mobilizacji, ale ja chciałbym zapytać – czy mamy inne wyjście? Węgiel dla Polski to ogromne koszty, a kilkanaście milionów ton sprowadzamy z Rosji.

Polegamy na rosyjskim węglu – czy to ma być bezpieczeństwo energetyczne? Jeśli pomyślimy, że 45 tys. osób rocznie umiera z powodu smogu, to w porównaniu do tego koronawirus to małe zagrożenie.

Musimy zdawać sobie sprawę, że to wyzwanie, którego nie możemy obejść, a Unia Europejska chce nam dać na to pieniądze – to dobra sytuacja.

55 proc. redukcji emisji to bardzo dużo, ale w przeszłości mieliśmy już takie duże przedsięwzięcie – oczyszczanie polskich rzek, które były bardzo zanieczyszczone. Ogromny wysiłek, kilkadziesiąt miliardów złotych, budowanie oczyszczalni w Polsce. Mieliśmy też kwaśne deszcze, na przykład wokół Puław i Turoszowa. Góry Izerskie były kompletnie zniszczone – to były wielkie wyzwania i wydatki. Dzisiaj potrzebujemy determinacji, a władze muszą powiedzieć „tak”, bo to wielkie wyzwanie, ale też ogromna szansa.

W Czechach minister przemysłu i handlu Karel Havlíček powiedział, że zmniejszenie o 55 proc. emisji gazów cieplarnianych do 2030 r. jest nierealne dla jego kraju. Dodał też, że Komisja Europejska powinna najpierw omówić te ambitne cele z krajami członkowskimi. Komisja tego nie zrobiła?

Były konsultacje i ocena wpływów przygotowana przez Komisję Europejską i jej agendy. Okazje się, że według Komisji zwiększenie ambicji klimatycznych jest absolutnie możliwe. Stać nas na to, ale nie w każdym kraju możemy uzyskać taki sam efekt.

W 2007 r. podjęliśmy zobowiązanie ws. pakietu klimatyczno-energetycznego do 2020 r. określanego mianem „trzy razy dwadzieścia” – 20 proc. energii ze źródeł odnawialnych, o 20 proc. zwiększenie efektywności energetycznej i 20 proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych.

My jako Europa damy sobie radę. Nie jest łatwo to osiągnąć, ale na przykład Finlandia w 2035 r. chce być kompletnie neutralna klimatycznie. Podobnie kraje z naszej części Europy – Łotwa, Słowenia, które wchodziły z nami do Unii Europejskiej – dzisiaj zobowiązują się, że wykonają wszystkie cele klimatyczne.

Czesi są podobnie zależni od węgla jak my, więc realizacja nowego celu klimatycznego będzie trudna, ale da się to zrobić. Polska Grupa Energetyczna chce mieć za dziesięć lat połowę produkcji energii w Bełchatowie z energii odnawialnej – fotowoltaiki i wiatru. To bardzo śmiałe rozwiązanie, ale możliwe do osiągnięcia, ponieważ będziemy mieli na nie środki.

Zdaniem ekologów, części polityków i naukowców cel zaproponowany przez Komisję Europejską jest zbyt niski. Europarlamentarzyści z Komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa żywności (ENVI) wzywali do redukcji emisji o 60 proc. względem 1990 r. WWF apeluje o zwiększenie celu nawet o 65 proc. To tylko pobożne życzenia czy realne i opłacalne cele?

Jeśli chcemy, aby dla naszych dzieci i wnuków planeta była do zamieszkania, to musimy się zmobilizować. Musimy zmienić sposób w jaki żyjemy, pracujemy, podróżujemy. Pandemia pokazała, że to możliwe – także dzięki rozwojowi cyfryzacji.

Będzie to możliwe, ale zwiększy różnice między krajami. Unia Europejska bierze to pod uwagę. Dlatego ci, którzy mają szczególnie trudne zadanie do wykonania – ich gospodarki są w większym stopniu uzależnione od spalania paliw kopalnych – muszą dostać dodatkowe środki na zmianę.

Niewielka grupa państw członkowskich z Europy Środkowej i Wschodniej, na czele z Polską, nadal w dużej mierze zależnych od węgla w zakresie energii elektrycznej, będzie się opierać tym ambitnym zobowiązaniom. Chcą – jak to ujmują – uwzględnienia „rzeczywistych kosztów społecznych, środowiskowych i ekonomicznych” odejścia od paliw kopalnych. W jaki sposób przekonać kraje naszego regionu, zwłaszcza Polskę? 

Według wyliczeń Komisji, jeśli zachowamy wszystkie rozwiązania prawne Unii, to możemy liczyć na redukcję emisji na poziomie 40-45 proc. Musimy zatem powziąć dodatkowe działania, by to zwiększyć.

Nie chodzi tylko o zamykanie kopalń – to możne stać się za pięć, dziesięć, piętnaście lat. Oczywiście górnicy mają rację oczekując jasnej decyzji i propozycji rządu. Potrzebują programu zatrudnienia na przyszłość. Ale to nie koniec. Musimy też zrewolucjonizować cały transport.

Gazy cieplarniane to tylko część problemu. W grę wchodzą również inne zanieczyszczenia, które są rozprzestrzenianie po atmosferze. Inwestycje w wodór, sojusz na rzecz baterii – to inicjatywy, na które Unia już łoży ogromne środki.

Cały Europejski Zielony Ład miał ożywić gospodarkę i pobudzić rozwój. Musimy zmienić transport, rolnictwo, budownictwo, styl życia. To nowa koncepcja cywilizacyjna. Zmiany są możliwe – przede wszystkim w świadomości. Potrzebny jest nam inny styl życia i musimy się na tę zmianę przygotować. Z pewnością nie będzie nam łatwo, ale mamy coraz mniej czasu.

Zmiana nie dokona się bez rozwoju technologii, dlatego UE w nowym budżecie chce przeznaczyć 20 proc. środków na transformację cyfrową. Bez niej nie uda nam się zmienić przyszłości Europy.

Dodatkowo potrzebna jest energetyka prosumencka – Polkom i Polakom musimy dać do rąk narzędzia. Po 20 latach od transformacji ustrojowej Polska jest zupełnie inna. Małe, średnie firmy i rolnicy eksportują produkty na całą Europę – kiedyś wydawało się to niemożliwe.

To udowadnia, że przy posiadaniu wewnętrznej pewności i dobrej organizacji, wszystko można osiągnąć. Apeluję do młodych ludzi, żeby pamiętali o tych przemianach cywilizacyjnych.

Porozmawiajmy o Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, projekcie, którego jest Pan ojcem. Fundusz miał służyć transformacji energetycznej regionów górniczych – ich przechodzeniu od paliw kopalnych na odnawialne źródła energii. Zawarto w nim jednak furtkę dla inwestycji w infrastrukturę gazową, podczas gdy gaz jest paliwem kopalnym. Czy naprawdę regiony powinny inwestować w gaz, kiedy w ciągu najbliższej dekady zostanie on wypchnięty z rynku? Nie lepiej przeskoczyć od razu ten etap ku OZE?

Mamy 30 lat na transformację energetyczną. Jeśli zastosujemy gaz, którego teraz mamy sporo, to jest to genialne zastąpienie węgla. Nie jesteśmy w stanie przejść od razu, całościowo, na odnawialne źródła energii, szczególnie w przypadku niektórych regionów. Gaz jest doskonałym rozwiązaniem na 25 lat. Mamy wtedy ponad dwa razy mniej emisji dwutlenku węgla przy zachowaniu poziomu produkcji ciepła. Przejście na gaz ratuje nas nie tylko przed węglem, ale też przed ubóstwem energetycznym

A w przyszłości chcemy rurociągami transportować wodór. To osiągalne na przestrzeni 15-20 lat. Unia Europejska ma już projekty na doliny wodorowe. Jednocześnie fotowoltaika i wiatraki dla Śląska czy Zagłębia będą budowane przez lata.

Kopalnie i przemysł węglowy muszą być zamykane stopniowo. Przejście na gaz jest idealne – ratuje nas przed smogiem i ubóstwem energetycznym. Musimy zastopować jak najszybciej emisje dwutlenku węgla. Dlatego musimy najpierw wykorzystać gaz i jednocześnie stopniowo, przez kolejne 20-30 lat inwestować w źródła odnawialne.

Mamy dziś techniki wodorowe i biometan ze źródeł odnawialnych – to najlepszy magazyn energii. W 2050-2060 r. chcemy opalać metanem produkowanym w sposób ekologiczny – co wymaga innowacji naukowych.

Jesteśmy jednocześnie krajem w Unii, który najbardziej inwestuje w fotowoltaikę – trudno o lepszy zwrot inwestycji za 10-15 lat.

Ursula von der Leyen podkreśliła w Orędziu o stanie Unii (SOTEU) wagę unijnego celu osiągnięcia neutralności klimatycznej do roku 2050. „Nie osiągniemy tego celu zachowując status quo!”. Tymczasem Polska jako jedyna w UE nie zobowiązała się do realizacji tego celu. Już nawet spółki skarbu państwa zaczynają decydować się na taki krok (np. Orlen). Jak zmobilizować polski rząd?

Potrzeba większego zainteresowania opinii publicznej. To, czy zgodzimy się na postulaty Unii Europejskiej zdefiniuje, czy jesteśmy za integracją europejską. Tylko wtedy, gdy będziemy o tym rozmawiać i temat będzie się pojawiał w mediach, pokażemy obywatelom, że to ważne.

Polska będzie największym beneficjentem Funduszu Sprawiedliwej Transformacji. To fundusz stworzony jakby dla nas. Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Europejskiego Zielonego Ładu, powiedział, że „jeśli nam się uda na Śląsku i w Polsce, to uda nam się w całej Europie”. Fundusz będzie tworzony oddolnie – ludzie muszą mieć przekonanie o swojej sprawczości. Tę sprawę należy przedstawić rządowi jako warunek, bez którego transformacja nie powiedzie się.

Jak nowa „Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” wpisuje się w obecne cele klimatyczne UE? W Polsce nadal nie mamy zatwierdzonej strategii energetycznej. A bez strategii trudno mówić o mądrej alokacji 37 proc. Funduszu Odbudowy, które mają być przeznaczone na projekty powiązane z Europejskim Zielonym Ładnem.

Górnikom trzeba powiedzieć, w jaki sposób chcemy odchodzić od węgla i wziąć pod uwagę ich argumenty. Dziś trzeba wydać kilkaset miliardów, by podążyć droga niezbędnych zmian. Są inwestorzy, możliwość pożyczania pieniędzy, ale musimy wiedzieć dokąd zmierzamy.

Nowy projekt „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.” to dobry punkt startowy. Jednak boję się, że wszystko zostanie zaprzepaszczone w toku dalszych prac nad tą strategią. Jednocześnie bez wypełnienia zobowiązań klimatycznych Unia obetnie nam dofinansowanie z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji aż o połowę. Polski rząd lekką ręką rezygnuje z pieniędzy, które mogliśmy dostać.

Apeluję, by wejść w bliską współpracę z pozostałymi krajami UE. Niemcy, Estonia, Czechy wiedzą, że to wielkie wyzwanie. Im zresztą również będzie potrzebny gaz na okres przejściowy.

Nie wspominaliśmy jeszcze o atomie. Kiedyś dobrze i często wypowiadał się Pan o możliwości budowy elektrowni w Polsce. Co sądzi pan teraz?

10-15 lat temu to był świetny czas, by wchodzić w atom. Gdybyśmy zainwestowali przed laty w elektrownie atomową, moglibyśmy teraz bez obaw wyłączyć bloki węglowe.

Atom to zawsze jest skok technologiczny – i z punktu widzenia technologicznego to świetne rozwiązanie. Elektrownie nuklearne są w czołówce rozwiązań energetycznych.

Ale to również ogromne koszty. Znacznie tańsze są chociażby farmy wiatrowe. Także fotowoltaika zaczyna być coraz bardziej opłacalna.

Co Pan myśli o proponowanym przez Komisję Europejską podatku węglowym? (mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 – Carbon Border Adjustment Mechanism)?

To mechanizm, który sprawia, że jeśli będziemy sprowadzać produkty od krajów o niższych standardach ochrony środowiska, to nałożymy na nie podatki, by wyrównywać szanse dla naszych rolników, którzy dostosowali się, by emitować mniej dwutlenku węgla.

To bardzo dobry pomysł.

Tak, plus Unia zyska środki własne, ale też będzie mobilizować inne kraje do skuteczniejszej ochrony środowiska.

Sądzę więc, że Światowa Organizacja Handlu zdecyduje się na to rozwiązanie.

17 września europosłowie przyjęli rezolucję wzywającą do porzucenia projektu Nord Stream 2. Jak Pan myśli, czy ta budowa w końcu zostanie powstrzymana?

Trudno powiedzieć. Ta inwestycja już jest znacznie mniej opłacalna. Nord Stream 2 musi spełniać wszystkie wymogi europejskie. Wszystko musi być transparentne i musi być zapewniony dostęp dla stron trzecich – to warunki ekonomiczne zupełnie inne niż na początku. Jednocześnie firmy europejskie stopniowo wycofują się z inwestycji.

Trybunał Sprawiedliwości UE odrzucił skargę Gazpromu na unijną dyrektywę gazową zakazującą dyskryminacji podmiotów trzecich przy dostępie do infrastruktury. Na kwestię NS2 nakładają się też względy polityczne – otrucie Aleksieja Nawalnego, Ukraina, Syria. Takie działania Rosji nie są akceptowane przez Unię Europejską.

Czy Unia Europejska – zgodnie z życzeniem przewodniczącej Komisji Europejskiej – ma szansę stać się globalnym liderem w sprawach klimatu? „Możemy to zrobić” – przekonywała Ursula von der Leyen w trakcie Orędzie o stanie UE, ale czy na pewno?

Unia Europejska już jest globalnym liderem w sprawie klimatu. Problem jest następujący: lider jest pełnoprawnym liderem, gdy mobilizuje innych, by za nim podążali.

Za pomocą Europejskiego Zielonego Ładu chcemy pokazać, że to ochrona środowiska jest ważna, ale też chcemy, żeby ktoś za nami podążał podzielając to przekonanie.

Musimy więc nie tylko zachować konkurencyjną gospodarkę, ale też satysfakcję ludzi, że mieszkają na kontynencie, który zapewnia dobrą przyszłość dla kolejnych pokoleń.

Jeśli chcemy, aby planeta Ziemia nadawała się do zamieszkania przez nasze wnuki, to musimy się zmobilizować i zmienić swoje przyzwyczajenia. Pandemia pokazała, że jest to możliwe.

 

Disclaimer: Projekt sfinansowano przy wsparciu Komisji Europejskiej. Niniejsza publikacja odzwierciedla wyłącznie poglądy autora, a Komisja nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie informacji zawartych w tym tekście.