Jerzy Buzek: Polska musi w końcu opracować strategię energetyczną

Jerzy Buzek, Sesja, fot. pamedia.pl

„Musimy w końcu opracować strategię energetyczną dla naszego kraju. Czekamy na nią już cztery lata. Rząd zobowiązuje się, że ją stworzy, ale cały czas to odwleka” – w rozmowie z EURACTIV.pl mówi Jerzy Buzek*.

 

Zapraszamy również do odsłuchania rozmowy:

 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Około 77 proc. energii w Polsce pochodzi dzisiaj z węgla. Dlatego pojawiają się różne scenariusze przejścia do gospodarki zeroemisyjnej do 2050 r. Według analiz Ministerstwa Energii taka transformacja mogłaby kosztować 210 mld euro, zaś WWF szacuje, że byłaby to raczej kwota między 7,5 a 18 mld euro. Tak czy inaczej, transformacja będzie kosztowna. Skąd Polska może wziąć na nią pieniądze?

Jerzy Buzek: Mamy sporo możliwości finansowania. W końcu inwestycje w energetykę są opłacalne, ponieważ wszyscy płacą za energię i nikt sobie wyobraża, że może bez energii żyć. Dlatego się za nią płaci i to słono.

Ale przy takim nadzwyczajnym skoku transformacyjnym, o jakim mówimy, potrzebne są środki o ogromnej skali. Mogą one pochodzić m.in z Unii Europejskiej czy funduszy norweskich, pieniądze na ten cel ma też Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) czy Bank Światowy.

Fundusze z tych instytucji zasilały Polskę przez ostatnich trzydzieści lat, o czym prawie w ogóle się nie mówi. Te pieniądze więc są, ale trzeba się w końcu na taką pożyczkę zdecydować. Tymczasem, nikt jej nam jednak nie da, jeżeli nie będziemy mieli opracowanej strategii energetycznej. Czekamy na nią przez ostatnie 4 lata, rząd cały czas się do jej stworzenia zobowiązuje, ale to wciąż odwleka.

Brak strategii energetycznej doskwierał również poprzednim rządom.

Mieliśmy taka strategię, kiedy ja byłem premierem i był to ostatni taki dokument. Nasza strategia rozwoju polskiej energetyki była rozłożona na kilkanaście do dwudziestu lat. Jednak w tym czasie należało ją odpowiedzialnie nowelizować, czego nie zrobiono. To dzięki tej właśnie strategii zrobiliśmy wielki skok w górnictwie węgla kamiennego, bo zamknęliśmy w ciągu zaledwie roku 22 kopalnie, które wydobywały węgiel zasiarczony i z dużą ilością zanieczyszczeń. Jego wydobycie nie tylko wywoływało kwaśne deszcze i powodowało smog, ale też było mało opłacalne ekonomicznie.

Te 22 kopalnie zamknęliśmy bez jednego strajku. Mało tego, górnicy odchodzili na własną prośbę, choć dziś mało kto dziś o tym pamięta. Otrzymywali pomostowe emerytury, odprawy. A ci, którzy po zamknięciu tamtych kopalń chcieli zostać w górnictwie, byli codziennie dowożeni autobusami do innych kopalń. Działo się tak dlatego, bo staraliśmy się, żeby gminy górnicze miały coś do powiedzenia. I to dało wspaniały efekt w ciągu 10 lat. Niestety po tym czasie reformy nie kontynuowano i negatywne efekty zaczęły być widoczne mniej więcej 6-7 lat temu.

Dodam jeszcze, że jestem Ślązakiem, mieszkam tam od urodzenia i nigdy się tak naprawdę ze Śląska nie wyprowadziłem. Górnictwo jest wspaniałym zawodem z wielkimi tradycjami, ukształtowało tożsamość całego regionu, a ludzie pamiętają, że ich przodkowie tu mieszkali i pracowali w kopalniach. Dzięki węglowi ze Śląska mieliśmy Centralny Okręg Przemysłowy, mogliśmy wybudować Gdynię – inwestycje międzywojennej Polski były oparte o skarb, jakim był węgiel na Śląsku. Ale to się zmienia. Państwa Europy Zachodniej od węgla zaczęły odchodzić już ponad 40 lat temu, ale nie dlatego, że ktoś je do tego zmuszał, czy mówił o negatywnych skutkach dla klimatu. Po prostu pojawianie się nowych technologii sprawia, że odejście od węgla się opłaca. Nie tylko ze względów zdrowotnych, ale i gospodarczych. Dziś na Śląsku bezrobocie jest grubo poniżej średniej krajowej.

Parlament Europejski ogłasza kryzys klimatyczny

„Podczas konferencji ONZ, Unia Europejska powinna zobowiązać się do zerowej emisji gazów cieplarnianych netto do 2050 r.” – rezolucję o takiej treści przyjął w czwartek (28 listopada) Parlament Europejski.

 

 

W związku z konferencją ONZ w sprawie zmian klimatycznych, która odbędzie się …

Czyli tam odbyła się dość sprawiedliwa transformacja?

Taka transformacja zawsze odbywa się ze szkodą dla jakiejś grupy ludzi. Oni z wielkim trudem, nawet bólem wewnętrznym wychodzili z górnictwa z różnych powodów – życiowych, zdrowotnych czy po prostu dlatego, że zamykane były kopalnie.

Jednak sytuacja we wschodniej Wielkopolsce jest znacznie gorsza.

Tak, ten region potrzebuje programu i to błyskawicznie. Takiego, który zaoferuje korzystne rozwiązania. Zamknięcie kopalń w Wałbrzychu siedem lat wcześniej niż na Śląsku czy w Zagłębiu spowodowało duże zamieszanie. Dlatego musimy korzystać z dobrych wzorów. Weźmy przykład Kraju Basków. Przez długi czas region ten opierał swoją gospodarkę i zatrudnienie na wydobyciu węgla, ale mniej więcej 40 lat temu rozpoczęto w nim systematyczną transformację. Kraj Basków całkowicie odszedł od węgla i dziś jest niezwykłym regionem, do którego przyjeżdżają turyści z całego świata, organizuje się tu fantastyczne wyścigi kolarskie. Mieszkańcy są dumni, że potrafili skutecznie odejść od węgla. To jednak nie oznacza, że zapomnieli o tożsamości i przeszłości swojego regionu. I w ten sam sposób musimy myśleć o Śląsku. To jest region, który ma swoją siłę, oddziaływanie, jest znany w całej UE właśnie dlatego, że wydobywaliśmy tam węgiel. Teraz może być znany z tego, że stopniowo, ale i z satysfakcją dla ludzi będziemy odchodzić od węgla.

Wspomniał Pan, że transformację może finansować Europejski Bank Inwestycyjny, który jednak chce wycofać się z pożyczek na inwestycje gazowe. Pan tymczasem proponuje inwestycje w gaz jako rozwiązanie przejściowe…

Zdecydowanie uważam, że Europejski Bank Inwestycyjny powinien inwestować w gaz. Nie potrzebujemy banku klimatycznego, tylko stopniowego odchodzenia od paliw kopalnych, a do tego jest potrzebny bank, który inwestuje w gaz.

Na przykład dla Amerykanów gaz okazał się świetną inwestycją. Mają oni dziś lepsze wyniki w ograniczenie emisji CO2 niż Europa, która podejmuje przecież tyle wysiłków w tym zakresie. Osiągnęlibyśmy znacznie lepsze wyniki, jeżeli tymczasowo przeszlibyśmy z węgla na gaz. Powinniśmy to zrobić w Europie na najbliższe 20-30 lat. I w tym czasie EBI powinno finansować inwestycje w sieci gazowe.

Jednak – powtórzę raz jeszcze – abyśmy mogli dostać pieniądze, musimy mieć jasny program. Jeżeli go nie mamy, to nikt nam nie uwierzy w to, co chcemy osiągnąć.

Jak daleka jest droga do globalnej dekarbonizacji?

Czy obecne zobowiązania państw dotyczące redukcji emisji dwutlenku węgla są niewystarczające? I czy wciąż można zatrzymać zmiany klimatyczne? Już w przyszłym tygodniu w Madrycie rozpoczyna się kolejny szczyt klimatyczny.

 

 

Niemal dwa tygodnie, począwszy od 2 grudnia, upłyną pod znakiem szukania rozwiązań …

Czyli potrzebujemy programów regionalnych.

Tak, musimy mieć plany dla poszczególnych regionów. Wielkopolska Wschodnia potrzebuje zupełnie innego planu niż np. Wałbrzych, który ciągle sobie nie radzi z tym, że odeszliśmy tam 30 lat temu od węgla.

Tymczasem obecnie mamy tendencję do centralizacji. A przecież ludzie na miejscu mają swoje pomysły. Złoty trójkąt rozwoju: nauka-biznes-samorządy musi zadziałać. Jeżeli rząd nie pozwoli na rozwój takich koncepcji regionalnych, również z udziałem samorządowców na poziomie gmin i powiatów, to nic z tego nie wyjdzie.

Ale też potrzeba udziału organizacji pozarządowych i społeczności lokalnych.

Tak, organizacje pozarządowe są tu bardzo ważne. Zajmują się chociażby kwestią tożsamości lokalnej i zdecydowanie musimy je też dopuścić do głosu.

Podobna sytuacja jest ze związkami zawodowymi.

Ale cały czas wracam do potrzeby opracowania strategii. Dla byłego województwa katowickiego przygotowano w 1995 r. program transformacji. Wtedy nie było wiadomo, skąd będą na to pieniądze, ale był kompleksowy program rozłożony na kilkanaście lat. Proszę sobie wyobrazić, że w ciągu ponad dwudziestu lat, które od tego czasu minęły, ten program zrealizowaliśmy.

Dziś jest podobnie – pieniędzy nie ma na stole, nikt nie czeka, żebyśmy przyszli i o nie poprosili. Musimy je zdobyć dzięki jasnej strategii ze strony rządu.

Jak skutecznie zmagazynować dużo energii?

To problem stary jak sama energetyka. Odkąd w XIX w. upowszechniła się elektryczność, wielkim wyzwaniem stało się magazynowanie energii potrzebnej do zasilania rosnącej liczby urządzeń. Tego problemu de facto nie udało się rozwiązać w pełni do dziś.

 

Tegoroczna Nagroda Nobla z …

Istnieje jednak propozycja ustanowienia unijnego funduszu sprawiedliwej transformacji.

Zaproponowałem go na forum unijnym dlatego, że jest to jakiś konkret.

A jest Pan zadowolony z tego, w jakim kształcie plan funduszu obecnie funkcjonuje? Czy to powinna być większa kwota niż proponowane 5 mld euro?

Pięć lat temu nie było na ten cel żadnych funduszy, teraz jest 5 mld. I to wszystko było ustalane w sytuacji, gdy jeszcze nie było celu neutralności klimatycznej do 2050 r. Wtedy pojawił się fundusz i udało się do niego przekonać wszystkich w Parlamencie Europejskim. Dziś mamy ten cel neutralności do 2050 r. Ale w ciągu najbliższych dziesięciu lat mamy zredukować emisje o 50-55%, a to jest nieporównanie bardziej ambitne wyzwanie.

Skąd więc wziąć na to pieniądze?

Po pierwsze, w budżecie unijnym musiałoby być na ten cel więcej pieniędzy niż 5 mld.

Po drugie oczekujemy, że to będą nowe pieniądze, a nie środki przesunięte z innego funduszu.

To powinien być fundusz stały, bo przecież nasza restrukturyzacja będzie się odbywać przez najbliższe 30 lat. Okres ten pokrywa się z kilkoma wieloletnimi perspektywami budżetowymi UE. Komisja Europejska powinna nam to zagwarantować.

Rozmawiałem w tej sprawie już zarówno z panem Timmermansem i panią von der Leyen. Na razie są pewne deklaracje, ale na stole jeszcze nie ma nic. Nadal trzeba się więc starać i wiele zależy od polskiego rządu, który musi przekonać pozostałe kraje, że istnienie takiego funduszu wszystkim się opłaca.

KE znów skarży Polskę do TSUE

Komisja Europejska postanowiła wczoraj kolejny raz zaskarżyć Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE – tym razem za niezgodne z prawem UE zwalnianie firm energochłonnych z podatku akcyzowego od węgla i gazu. 

Czy Polska powinna zablokować plany neutralności jeśli nie będzie zwiększonych środków na sprawiedliwą transformację?

Z mojego doświadczenie wynika, że ważne jest przedstawianie takich konkretnych oczekiwań. Powinniśmy połączyć je z deklaracją, że jesteśmy w stanie zrobić wiele, by uzyskać neutralność klimatyczną w 2050 czy nawet 5 lat później, przedłożyć konkretny plan. Komisja Europejska bardzo chce naszej zgody, bardzo chce z nami negocjować. Tylko pokażmy, co jesteśmy w stanie zrobić w ciągu najbliższych 10 czy 30 lat i czego dokładnie oczekujemy.

 

*prof. Jerzy Buzek – poseł do Parlamentu Europejskiego (EPL), członek Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii w PE, premier rządu RP w latach 1997-2001.