Historii nie da się przebudować

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Fragment portretu Tadeusza Kościuszki autorstwa Karla Gottlieba Schweikarta. Obraz przerobiony na potrzeby ilustracyjne przez redakcję. BLM - Black Lives Matter

Fragment portretu Tadeusza Kościuszki autorstwa Karla Gottlieba Schweikarta. Obraz przerobiony na potrzeby ilustracyjne przez redakcję. BLM - Black Lives Matter

Jednym z głównych frontów walki z rasizmem stało się obalanie pomników. Historii trzeba uczyć i należy ją znać, ale nie należy burzyć pomników i zakazywać książek czy filmów – to już w historii przerabialiśmy i nie kończyło się to dobrze. // OPINIA

 

W Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz w kilku innych krajach nastała moda na obalanie pomników historycznych postaci, którym zarzuca się, że byli rasistami, właścicielami niewolników lub przyczynili się do ludobójstwa niebiałych grup ludności.

Tak więc w Stanach Zjednoczonych obalono m.in. pomniki Krzysztofa Kolumba oraz pierwszego prezydenta tego kraju Jerzego Waszyngtona oraz prezydenta trzeciego, Thomasa Jeffersona. W Waszyngtonie, tuż przed Białym Domem, próbowano przewrócić także pomnik prezydenta siódmego, czyli Andrew Jacksona. Zarzut protestujących wobec postaci z pomników jest jasny: wszyscy byli rasistami, a do tego, jak w przypadku Waszyngtona i Jeffersona, byli jeszcze właścicielami niewolników.

Na pomnikach się nie skończyło. Władze jednego z najlepszych Uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych, Princeton w stanie New Jersey, zdecydowały o usunięciu nazwiska 28 prezydenta USA Woodrowa Wilsona z nazwy jednego z wydziałów oraz jednego z kolegiów. Powodem tej decyzji jest, oczywiście, rasizm Wilsona. Ciekawostką jest fakt, że Wilson zanim został prezydentem, był rektorem Uniwersytetu Princeton.

Prezydent rasista z zasługami dla Polski

Przy okazji Wilsona pojawia się ważny polski wątek. Otóż Woodrow Wilson był prezydentem w latach 1913-1921, a więc w m.in. w czasie pierwszej wojny światowej. W styczniu 1918 r. Wilson przedstawił plan pokojowy pokazujący, jak powinien wyglądać świat po zakończeniu wojny. Było to tzw. czternaście punktów Wilsona. Punkt trzynasty planu zakładał powstanie niepodległego państwa polskiego na terytoriach zamieszkanych przez ludność bezsprzecznie polską, z wolnym dostępem do morza.

W ramach upamiętnienia tej zrealizowanej propozycji, w różnych punktach Polski znajdują się miejsca poświęcone Wilsonowi. W Warszawie nazwiskiem tego rasisty został nazwany plac oraz stacja metra. Z kolei na mapie Poznania znajdziemy Park Wilsona, w którym dodatkowo znajduje się jego pomnik, w Częstochowie i Tarnowie są ulice Wilsona. Czy trzeba będzie zmieniać te wszystkie nazwy?

Ahistoryzm praktykowany

W historii z burzeniem pomników pojawiają się dwie ważne refleksje. Po pierwsze, nie można nakładać współczesnych poglądów i norm na postacie historyczne, które  żyły w czasach, kiedy obowiązywały zupełnie inny poglądy i normy. Dzisiaj, słusznie, uważamy niewolnictwo za rzecz niedopuszczalną, ale w przeszłości w wielu częściach świata było to zjawisko normalne. Tak też było w czasach powstawania Stanów Zjednoczonych. To, że Jerzy Waszyngton, Thomas Jefferson i inni ojcowie założyciele USA byli właścicielami niewolników nie było przecież żadną tajemnicą, ani dla im współczesnych, ani dla nam współczesnych. Nikt tu nigdy nic nie ukrywał.

Jednym z fundamentów starożytnego Rzymu było niewolnictwo. Do dziś w kulturze, sztuce i prawie korzystamy z dorobku starożytnych Rzymian, ale czy to, że Rzymianie praktykowali niewolnictwo oznacza, że tę spuściznę należy odrzucić? Przecież to, że astronomowie nazwali planety imionami rzymskich bogów nie oznacza, że byli zwolennikami niewolnictwa.

Musimy sobie zdawać sprawę, że niemal na każdą z postaci historycznych można znaleźć coś, co nie przystaje do współczesnych poglądów. Jedna z ikon walki z kolonializmem i jeden z ojców niepodległych Indii, czyli Mahatma Gandhi, jest oskarżany o rasizm i niechęć wobec czarnoskórej ludności. Czy należy teraz obalać pomniki Gandhiego?

W antyrasistowskich i lewicowych środowiskach popularna jest postać Che Guevary, jego podobiznę łatwo znaleźć na wielu demonstracjach. Ale Guevara, jakbyśmy dziś powiedzieli, był zadeklarowanym homofobem. Czy więc jego podobizny znikną z demonstracji i plakatów?

W historii każdego państwa i narodu znajdują się karty piękne i wstydliwe, nie jest to jednak żaden powód do tego, aby wymazywać kogoś z historii, ponieważ doprowadziłoby to do absurdalnych skutków. Za jedną z najwybitniejszych postaci w historii Anglii uważana jest królowa Elżbieta, która oprócz tego, że budowała potęgę swojego kraju to ogniem i mieczem zwalczała katolików i rzuciła hasło „Anglia dla Anglików”, które jeżeliby wypowiedziała dziś, w pół sekundy zostałaby nazwana nacjonalistką i rasistką. Elżbieta doprowadziła też do skrócenia o głowę swojej kuzynki Marii Stuart. Elżbieta działała tu na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”, ponieważ gdyby to Maria Stuart zdobyła koronę, to prawdopodobnie kazała by ściąć Elżbietę. Podobne niesnaski rodzinne obserwowano w wielu innych krajach Europy.

I w Polsce znaleźlibyśmy, wstydliwe ze współczesnego punktu widzenia, zdarzenia. Otóż święta kościoła katolickiego i królowa Polski Jadwiga Andegaweńska w wieku 13 lat wyszła za mąż za księcia Jagiełłę, później znanego jako król polski Władysław II Jagiełło. Takie małżeństwo nie było w ówczesnej, a i późniejszej, Europie niczym nadzwyczajnym, ale czy mówimy dzisiaj, że współczesne państwa powstały dzięki zinstytucjonalizowanej pedofilii?

Rasistowskie szachy

Burzyciele pomników lubią przedstawiać się jako głosy oddolnego, obywatelskiego społeczeństwa. Tak, oczywiście, nie jest, nie reprezentują oni całego społeczeństwa. W Wielkiej Brytanii starli się, na razie głównie werbalnie, z obrońcami pomnika Winstona Churchilla. W kalifornijskim mieście Ventura w obronie pomnika św. Junipero Serry, franciszkańskiego zakonnika i założyciela miasta, grupa katolików starła się, też na razie tylko werbalnie, z aktywistami chcącymi przewrócić pomnik.

Słuszna walka z rasizmem zaczęła przybierać karykaturalne rozmiary. W Wielkiej Brytanii antyrasistowscy aktywiści domagają się zmiany medalu Św. Michała ustanowionego w 1818 r. Na medalu widzimy postać Św. Michała depczącego Szatana, który jest czarny. Komuś skojarzyło się to ze śmiercią George’a Floyda, więc domaga się zmiany wyglądu orderu.

Ofiarami nastroju padły także wielkie giganty kosmetyczne. Koncern Johnson&Johnson zapowiedział, że w Azji i na Bliskim Wschodzie przestanie sprzedawać kremy do wybielania pod markami Neutrogena i Clean & Clear. Z kolei L’Oreal oraz Unilever zapowiedziały, że przestaną używać w swoich produktach do pielęgnacji skóry takich określeń jak „wybielanie” czy „rozjaśnianie”. W wielu krajach azjatyckich, afrykańskich i karaibskich rozjaśnianie i wybielanie skóry jest bardzo popularnym zabiegiem.

W tej sytuacji wycofanie z dystrybucji przez platformy streamingowe takich produkcji jak „Przeminęło z wiatrem” czy serial „Mała Brytania” nie powinno dziwić. Oczywiście zdjęto je za rasizm. HBO, które wycofało „Przeminęło z wiatrem” zapowiedziało, że film powróci do oferty, ale będzie ubogacony odpowiednim komentarzem. Na zamieszaniu skorzystał Amazon, który znacznie zwiększył sprzedaż tego filmu, przez jeden dzień „Przeminęło z wiatrem” znalazło się nawet na szczycie bestsellerów serwisu.

Szukanie przejawów rasizmu trwa także w Australii. Tamtejsza stacja radiowa ABC Sydney zastanawiała się, czy szachy są rasistowskie. A to dlatego mogą być rasistowskie, bo jedną z głównych zasad szachów jest to, że białe zawsze zaczynają. Do zaistniałej sytuacji postanowił odnieść się Garri Kasparow, żyjąca legenda szachów, który wszystkim szukającym rasizmu w szachach poradził zagrać w chińską grę Go, ponieważ tam zawsze czarne zaczynają.

Powrót do przeszłości

Wycofywanie dzieł kultury z obiegu, szukanie wszędzie nieprawomyślnych myśli i grę w skojarzenia już wielokrotnie przerabialiśmy w historii. Kościół katolicki miał swój indeks ksiąg zakazanych, w czasach hitleryzmu w Niemczech nieprawomyślne książki palono na stosie, w Związku Radzieckim, a potem także w jego krajach satelickich, wprowadzono cenzurę a za niepoprawne poglądy można było trafić do szpitala psychiatrycznego. Za czasów Stalina i Mao warto było mieć dobre pochodzenie. I dzisiaj jest tak samo. Nie należą do rzadkości samooskarżycielskie  głosy niektórych białych, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, rozpaczających nad swoim uprzywilejowaniem i dobrym urodzeniem.

W 2001 cały cywilizowany świat oburzał się na Talibów z Afganistanu, którzy zburzyli wielkie, wykute w skale posągi Buddy w prowincji Bamian, Z punktu widzenia Talibów nie był to żaden akt wandalizmu, tylko racjonalne działanie powodowane ich przekonaniami. Po pierwsze, w islamie istnieje zakaz przedstawiania postaci ludzi i zwierząt a po drugie, talibowie zakazywali wyznawania innych religii i oddawania czci ich symbolom. Warto się zastanowić, czy Talibowie powinni wyznaczać kierunek, w którym podążają zachodnie społeczeństwa…

 

<Opinie nie przedstawiają poglądów redakcji>