Emmerder, czyli kogo wkurza Macron?

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

emmerder-macron-francja-le-pen-zemmour-pecresse-COVID-19-szczepienia-pandemia-Chiraq-sarkozy-kaczynski

Na zdjęciu prezydent Francji Emmanuel Macron. / Foto via flickr (CC BY-NC 2.0) [Jeso Carneiro]

Emmanuelowi Macronowi zarzuca się oderwanie od obywateli i protekcjonalny, napompowany język. Tymczasem właśnie w prostych żołnierskich słowach wydał wojnę niezaszczepionym na COVID-19 Francuzom. Obywatele widzą prezydenta, który nie kluczy, kreując się – zgodnie ze starą francuską tradycją – na męża stanu, to on narzuca ton integracji europejskiej i pewnie kroczy po reelekcję – pisze redaktor naczelna EURACTIV Polska Karolina Zbytniewska.

 

 

Dziś zabiorę Państwa do Francji, bo jak w Polsce jest, każdy widzi: Polski Nieład. Inflacja szybuje, Jarosław Kaczyński ma Pegasusa i przyznaje się do inwigilacji Krzysztofa Brejzy vel opozycji, Dominik Tarczyński zadziwia nawet Michała Rachonia z TVP, zwalając inwigilację opozycji na… opozycję, małopolska kurator uznaje szczepionki za eksperyment, minister Czarnek ją bohatersko potępia, a europosłanka PiS Beata Mazurek wzywa go do jej zdymisjonowania słowami: „Hej Czarnek Ty głuchy jesteś?”, a do tego poseł PiS zapowiada wprowadzenie regulowanych cen za m.in. chleb.

Afery, problemy, a także domysły, co jeszcze wymyślą de facto rządzący krajem specjaliści. Niestety nie od gospodarki, zdrowia publicznego czy edukacji, ale od marketingu politycznego.

Macron o niezaszczepionych na COVID-19: "Chcę ich wkurzyć"

Prezydent Francji podkreślił, że „kiedy moje wolności zagrażają wolnościom innych, staję się kimś nieodpowiedzialnym”.

Emmanuel Macron: Ostatni Europejczyk we Francji?

Przenieśmy się więc do Paryża, gdzie kampania prezydencka trwa w najlepsze. Trwa choć główny jej bohater, prezydent Emmanuel Macron nie zapowiedział jeszcze kandydowania.

Na czas kampanii nałożyła się rozpoczęta 1 stycznia półroczna prezydencja Francji w Radzie UE. Wystartowała jak u Hitchcocka, od politycznego trzęsienia ziemi wokół umieszczenia unijnej flagi nad Grobem Nieznanego Żołnierza na Łuku Triumfalnym w Paryżu. Tylko unijnej. Wywołało to święte oburzenie kandydatów prezydenckich na prawo od Macrona. Nie tylko skrajnie prawicowych Erica Zemmoura i Marine Le Pen, ale też centroprawicowej kandydatki Republikanów Valerie Pecresse.

Prawicowa trójca w bratobójczej walce brzytwy się chwyta. Zemmour z pozycji głównego kontrkandydata Macrona spadł na 4. miejsce z ok. 13-proc. poparciem, a do tego ma trudności z zebraniem niezbędnych podpisów wspierających jego start w wyborach prezydenckich ze strony samorządowców.

Le Pen zmaga się z tym, że Zemmour sprawił, że wydaje się niemal kandydatką umiarkowaną. Niby wyszło jej to na dobre, jednak wizję sukcesu pokrzyżowało jej dołączenie do prezydenckiego wyścigu znacznie bardziej umiarkowanej, centroprawicowej Pecresse. Jak tu się teraz odróżnić?

Póki co jednak cała trójka zwalcza się wzajemnie poprzez zwalczanie Macrona. Ich główną strategią wyborczą stało się przekrzykiwanie się w jego krytyce. Za wszystko. Osadzają większość tej nagonki w kontekście antyeuropejskim, identyfikując prezydenta z zaprzedawaniem francuskiego narodu Niemcom, unijnym sędziom, wszystkim tylko nie Narodowi. Brzmi znajomo?

To spójne, antyunijne bicie piany przez prawicę, daje Macronowi fory – jest w zasadzie jedynym kandydatem, który jedzie na agendzie proeuropejskiej. Zarzuca mu się, że wykorzystuje prezydencję w swojej kampanii wyborczej, jednak prawda jest taka, że niewielu Francuzów owa prezydencja obchodzi. Widzą jednak prezydenta, który nie kluczy, kreując się – zgodnie ze starą francuską tradycją – na męża stanu klasy międzynarodowej, stojącego przy sterach całej Europy i świata.

To on rozmawia z przywódcami świata, czasem wzbudzając kontrowersje europejskich partnerów, to on narzuca ton integracji europejskiej, wzbudzając krytykę mniej euroentuzjastycznych rządów. Pamiętacie Państwo oburzenie jego pomysłem autonomii strategicznej? Kiedyś była postrzegana jak megalomańska, nieodpowiedzialna dyrdymała.

Jednak nieskonsultowane z partnerami NATO i niezborne wycofanie się USA z Afganistanu, a także ewidentne skoncentrowanie polityki Joe Bidena na regionie Indo-Pacyfiku sprawiły, że już nikt nie podważa koncepcji europejskiej autonomii, i to nie tylko w kwestiach obronności, ale też energetyki, innowacji, technologii. Ta autonomia to słuszny strategiczny blef, który ma na celu pokazanie USA, że warto się z nami liczyć i z nami współpracować.

Kolejną kwestią, która wyróżnia Macrona od opozycji, nie tylko prawicowej, jest jego jasne stanowisko względem szczepionek. Najpierw wprowadził bezwzględny paszport sanitarny, umożliwiający życie pełnią życia zaszczepionym, ozdrowieńcom i tym z negatywnym wynikiem testu na COVID. W tym tygodniu wprowadził paszport szczepionkowy, odcinający od Joie de Vivre wszystkich niezaszczepionych.

Skomentował sprawę soczyście, mówiąc, że chce wku…wić niezaszczepionych, tym samym przymuszając ich do przyjęcia szczepionki.

„Emmerder” zawładnęło nagłówkami gazet, a także znowu stało się pretekstem do ataków opozycji, która sama co do szczepionek kluczy, ale za to nigdy nie kluczy względem Macrona. Niby w większości kandydaci z lewa i prawa są za obowiązkiem szczepień, ale nie są zgodni co do tego, jak ów obowiązek egzekwować. A Macron to po prostu zrobił.

Może i udało mu się „wku…wić” niezaszczepionych, jednak na pewno nie zaszkodzi mu to w kampanii. Bo, po pierwsze, te 8 proc. dorosłych Francuzów to nie jego elektorat, a po drugie, jest to grupa szczególnie „wku…wiająca” pozostałe ponad 90 proc. Francuzów.

Opozycja i komentatorzy z całej Europy zastanawiali się czy urzędującemu prezydentowi, kreującemu się na męża stanu wypada używać takich słów. Jednak po pierwsze zdecydował przekląć zdecydowanie celowo, bo powtórzył „emmerder” aż trzykrotnie w jednym wywiadzie. Dlaczego?

Zarzuca się mu często oderwanie od obywateli i protekcjonalny, napompowany język – chciał więc tym prostym zabiegiem zbliżyć się do wyborców. Nie rzucił słów na wiatr, wypowiedział to słowo m.in. zapytany przez pielęgniarkę, w jaki sposób zachęcić niezaszczepionych, którzy stanowią ok. 85 proc. pacjentów na OIOM-ach, by poszli po rozum do głowy. Po drugie, jego „emmerder” to nie pierwszyzna w języku francuskiej polityki.

Wielki mąż stanu francuskiej centroprawicy Jacques Chirac miał bowiem rzec “Les emmerdes, ça vole toujours en escadrille”, czyli “gó…o lata w szwadronach”. Za to Georges Pompidou jako premier za Charlesa de Gaulle’a wezwał rząd do cięć w biurokracji w te słowy: “Arrêtez donc d’emmerder les Français”, czyli “skończmy z wku…wianiem Francuzów”.

Kolejny centroprawicowy polityk, prezydent Nicolas Sarkozy, popychany przez nachalnego natręta, warknął “Casse-toi, pauv’ con!”, czyli jakoby „Zjeżdżaj, mizerny ku..sie”. Było to w rok po naszym rodzimym „Spieprzaj dziadu”, dodam dla porządku.

I tak prezydent Macron coraz pewniej kroczy ku prezydenturze. Ma obecnie ok. 25 proc. poparcia w sondażach, które dają mu też zwycięstwo w drugiej turze, niezależnie od tego, czy jego kontrkandydatką znowu będzie Le Pen, czy jej główna rywalka Pecresse.

Teraz będzie rozmawiał w imieniu Europy z Rosją, Niemcami i Ukrainą, w ramach formatu normandzkiego, o Ukrainie. Przed nim cała seria europejskich spotkań na szczycie, w różnych francuskich miastach, kiedy to będzie mógł pokazać wyborcom jak to właśnie on nadaje ton w całej Unii.

Przewiduję, że Niemcy – choć są sceptyczne wobec dodania atomu jako zielonego źródła energii do unijnej taksonomii, a także Macronowym pomysłom co do nowego modelu unijnego rozwoju – będą przytakiwały prezydentowi Francji. Bo lepszy on niż de facto eurosceptyczna (przynajmniej w kampanii) Pecresse, o Le Pen czy Zemourze nie wspominając.

Jedyne czym Macron obecnie naprawdę może „wku…wiać” obywateli to to, że wciąż nie ogłosił startu w wyborach. Od miesiąca wodzi ich za nos, deklarując chęć startu, jednak odwlekając ogłoszenie decyzji pod pretekstem walki z pandemią koronawirusa.

Zachowanie kompletnie niezrozumiałe. Dlatego jeśli chce skorzystać ze swojej dobrej passy, niech lepiej dłużej nie zwleka.