Berlinale 2019: Festiwal filmów zaangażowanych, ale niezbyt… udanych

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

So Long, My Son, reż. Wang Xiaoshuai. Odtwórcy głównych ról Yong Mei i Wang Jingchun

So Long, My Son, reż. Wang Xiaoshuai. Odtwórcy głównych ról Yong Mei i Wang Jingchun

Dobiegła końca już 69. edycja międzynarodowego festiwalu filmowego w Berlinie – Berlinale. Zwyciężył francusko-izraelski film „Synonimy” w reżyserii Nadava Lapida.

 

Ten największy otwarty dla publiczności światowy festiwal filmowy nigdy nie słynął z premier wielkich dzieł światowej kinematografii. Pozostawiając tę funkcję Cannes i Wenecji, Berlinale koncentrowało się raczej na kinie zaangażowanym politycznie. Dobrym lub przynajmniej poprawnym.

Polityka z alkowy

W tym roku mottem festiwalu było: „Prywatne jest polityczne” („The Personal Is Political”). Odchodzący po 19 latach dyrektor festiwalu Dieter Kosslick zaczerpnął je z eseju Carol Harnish z 1969 r. o tym tytule, który stał się naczelnym hasłem radykalnego feminizmu. To, co się dzieje w domowym zaciszu, wykracza poza prywatność, odzwierciedlając znacznie szersze zjawiska społeczne – dowodziła Harnish, która głównie koncentrowała się na zjawisku ubezwłasnowolnienia kobiet.

Idąc tym tropem, festiwal przepełniony był niby prywatnymi – nie stroniącymi od alkowy – historiami, które przesiąknięte były polityką.

Począwszy od tego jak chińska polityka jednego dziecka odbiła się na życiu pewnej chińskiej rodziny, które opowiedział jeden z najlepszych filmów festiwalu So long, my son” Wanga Xiaoshuai (Srebrne Niedźwiedzie TYLKO za najlepszą rolę żeńską i męską). Był to jedyny film chiński w konkursie głównym Berlinale po tym, jak wycofano „One Second” Zhanga Yimou, którego akcja rozgrywa się w czasie rewolucji kulturalnej. Oficjalnie powodem wycofania filmu były problemy techniczne w postprodukcji. Spekuluje się jednak, że chodziło o chińską cenzurę, z którą Zhang – twórca filmów tj. „Zawieście czerwone latarnie” czy „Hero” – boryka  się od lat.

Przez opartą na faktach historię zakazanej miłości dwóch kobiet, którym udało się wziąć ślub w 1901 r. Niestety, wyprodukowana przez Netflix Elisa y Marcela” Isabel Coixet to pretensjonalny i męczący film, który zapamiętamy przede wszystkim za farsowe sceny miłosne z wykorzystaniem – z niezrozumiałych przyczyn – między innymi ośmiornicy. Prywatne odnajdzie zatem niezamierzony przez reżyserkę dodatkowy wymiar polityczny w Polsce. Warto dodać, że choć może artystyczna wartość filmu pozostawia wiele do życzenia, jego obecność w konkursie głównym festiwalu stanowi ważny krok dla współczesnej historii filmu. Jak już wspomniałam, film został wyprodukowany przez platformę filmową Netflix, nie do dystrybucji kinowej. Organizatorów przekonało jednak to, że Netflix ma już ponad 138 milionów subskrybentów, czyli mniej więcej tyle osób, ile obejrzało w kinach „Titanic”, a także to, że stworzona na podobnych zasadach „Roma” wygrała już Cezara i weneckiego Złotego Lwa.

Przez brazylijski dokument A Rosa Azul de Novalis” Rodrigo Carneiro i Gustavo Vinagre, który śledzi codzienność ekstrawaganckiego homoseksualisty Marcelo Diorio upiększającego jej zwyczajność swoją charyzmatyczno-narcystyczną osobowością. Ekstrawagancja bohatera została uzupełniona ekstrawagancją formalną i niepotrzebną – przynajmniej w tej skali – pornografią. Tu jednak znowu przechodzimy w politykę. Nowy prezydent Brazylii Jair Bolsonaro zasłynął wypowiedziami o tym, że homoseksualizm należy leczyć oraz że wolałby, żeby jego syn zginął w wypadku samochodowym niż był gejem. Wątek ojca, który nie akceptuje orientacji syna jest tutaj – jak i w wielu rodzinach na całym świecie – bardzo istotny, wplatając się w film równie intensywnie jak w życie bohatera. Diorio mówi o tym, że rozważał, by wysłać filmy ze swoich randek ojcu. Już nie musi, ojciec obejrzy je w kinie.

Przez również brazylijski, naprawdę niezły film biograficzny Wagnera Maury pt. „Marighellaopowiadający o rewolucyjnej działalności marksistowskiego pisarza brazylijskiego Carlosa Marighelli. Film jest nie tylko niezwykle aktualny ze względu na prezydenturę ww. Bolsonaro, ale ma też przesłanie uniwersalne. Pokazuje znaczenie wolnej prasy, bez której demokracja nie jest możliwa, a wszelka opozycja i ruch oporu tracą rację bytu.

Po film zwycięski pt. Synonimy. To oparta na biografii reżysera Nadava Lapida historia młodego Izraelczyka Yoava, który po odbyciu służby wojskowej wyjeżdża do Paryża. Gardzi izraelską polityką i mentalnością agresywnego, zmilitaryzowanego nacjonalizmu do tego stopnia, że chce zupełnie porzucić swoją narodową tożsamość, między innymi nigdy więcej nie używając hebrajskiego. Historia z potencjałem, ale… choć brawurowy i skandalizujący, dla niektórych to przede wszystkim film niepotrzebnie dziwaczny, momentami głupawy, a ogólnie słaby.

Miękka siła filmu

Za Donalda Trumpa Stany Zjednoczone wycofały się ze swojej roli propagatora tzw. zachodnich wartości na świecie. Pozostawioną przestrzeń nieśmiało i raczej z poczucia obowiązku niż chęci przejmują Niemcy. I tak jak kiedyś amerykański sen kusił przybyszów z Europy, tak teraz słowa Emmy Lazarus ze Statui Wolności „Dajcie mi tylko swoich biednych tłumy całe, Obejmę ich gościnnie mymi ramionami” (tłum. Wiktor J. Darasz, 2015) mogłyby zostać wygrawerowane na Bramie Brandenburskiej.

Co za tym idzie państwo niemieckie finansuje niemal 1/3 budżetu Berlinale, który kosztuje 26 mln euro – jak relacjonuje Marcin Antosiewicz z „Newsweeka”. Czyli 26 razy więcej niż Warszawski Festiwal Filmowy.

Filmy na Berlinale niestrudzenie przełamują tabu i stereotypy, otwierają oczy na problemy polityczne i społeczne, a także dają widzom poczucie wspólnoty w walce o lepszą przyszłość. Nieustępliwie niosą kaganek oświaty utrwalając takie wartości jak tolerancja, poszanowanie inności, równość, wolność, demokracja.

Jednak z pewnością „prywatne” będzie mieć większy oddźwięk polityczny, jeśli będzie opowiadane przez lepsze filmy.

 

Złoty Niedźwiedź

Synonymes (Synonyms)
reż Nadav Lapid

Srebrny Niedźwiedź – Nagroda Jury

Grâce à Dieu (By the Grace of God)
reż. François Ozon

 

Srebrny Niedźwiedź – Nagroda Alfreda Bauera

Nora Fingscheidt

Systemsprenger (System Crasher)

 

Srebrny Niedźwiedź za reżyserię

Angela Schanelec

Ich war zuhause, aber (I Was at Home, But)

 

Srebrny Niedźwiedź dla najlepsząej aktorki

Yong Mei

Di jiu tian chang (So Long, My Son), reż. Wang Xiaoshuai

 

Srebrny Niedźwiedź dla najlepszego aktora

Wang Jingchun

Di jiu tian chang (So Long, My Son), reż. Wang Xiaoshuai

 

Srebrny Niedźwiedź za najlepszy scenariusz

Roberto Saviano, Claudio Giovannesi, Maurizio Braucci

La paranza dei bambini (Piranhas), reż. Claudio Giovannesi

 

Srebrny Niedźwiedź za zdjęcia

Rasmus Videbæk

Ut og stjæle hester (Out Stealing Horses), reż. Hans Petter Moland

 

Honorowy Złoty Niedźwiedź

Charlotte Rampling