Zawieszenie brytyjskiego parlamentu nielegalne

Spiker Izby Gmin John Bercow (przy mównicy), źródło: Flickr/UK Parliament

Spiker Izby Gmin John Bercow (przy mównicy), źródło: Flickr/UK Parliament

Historyczny moment dla brytyjskiej polityki. Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa orzekł dziś, że zawieszenie brytyjskiego parlamentu przez premiera Borisa Johnsona było niezgodne z prawem i nie wywołało skutków prawnych. Tym samym parlament nie jest zawieszony.

 

Sąd Najwyższy Zjednoczonego Królestwa zdecydował jednomyślnie, że jest władny, by rozstrzygać o tym, co określił w tej sprawie jako granice władzy wykonawczej. Według Sądu rząd wstrzymał prace parlamentu w kluczowym dla legislatywy momencie, ingerując tym samym w fundamentalną zasadę brytyjskiego systemu politycznego – zasadę suwerenności parlamentu. Tym samym, zdaniem Sądu, decyzja rządu nie tylko była nielegalna, ale również nie wywołała skutków prawnych.

Dwa odmienne orzeczenia

Podczas trzydniowego przesłuchania poprzedzającego wydanie orzeczenia Sąd rozpatrywał apelacje od wyroków w dwóch postępowaniach dotyczących legalności zawieszenia obrad parlamentu. Pierwszym był wyrok Wysokiego Sądu Anglii, w odpowiedzi na pozew brytyjskiej aktywistki i biznesmenki Giny Miller. Zdecydowano w nim, że sprawa ma charakter polityczny, wobec czego sąd odmówił jej rozstrzygnięcia. W drugiej, w której legalność prorogacji kwestionowała grupa szkockich parlamentarzystów na czele z rzeczniczką Szkockiej Partii Narodowej Joanną Cherry, szkocki Sąd Najwyższy zdecydował, że zawieszenie prac było nielegalne.

Brexit: Zawieszenie parlamentu – pierwsze zwycięstwo Johnsona

Szkocki sąd cywilny nie zablokuje wniosku Borisa Johnsona o zawieszenie prac parlamentu. Court of Session zajmowało się wczoraj legalnością decyzji podjętej przez królową Elżbietę II. „Nie ma konieczności natychmiastowej blokady prorogacji” – orzekł sędzia Raymond Doherty. Werdykt nie kończy sprawy …

Niepewne zwycięstwo

Szkockie zwycięstwo przeciwników działań premiera nie było jednak całkowicie satysfakcjonujące. Istniała bowiem prawna możliwość odwołania się do Sądu Najwyższego Zjednoczonego Królestwa. Ponadto, szkocki system prawny różni się od tego właściwego Królestwu jako całości, również w kwestiach konstytucyjnych. Dodatkowo sprawę komplikował fakt, że Zjednoczone Królestwo nie posiada pisanej konstytucji, wobec czego Sąd Najwyższy odtwarzał normy ze zwyczajów konstytucyjnych i dotychczasowego dorobku prawnego.

Wielka Brytania: Rząd odtajnił raport na temat skutków bezumownego brexitu

Ujawniono rządowe dokumenty dotyczące tzw. Operacji Yellowhammer. Miałaby ona przeciwdziałać potencjalnym skutkom wyjścia z Unii Europejskiej bez regulującej tę sytuację umowy.
 

O ujawnienie tajnych rządowych dokumentów brytyjska prasa apelowała od połowy sierpnia. Wówczas „Sunday Times” ujawnił istnienie niejawnego raportu na temat …

Parlament może zebrać się w każdej chwili

Dzisiejsze orzeczenie kończy batalię o możliwość konkluzywnego prowadzenia obrad przed planowaną datą brexitu. Zawieszenie trwać miało bowiem do 14 października – parlament, zgodnie z postanowieniem, powinien był zebrać się ponownie dwa tygodnie przed wyjściem z Unii Europejskiej. Sąd Najwyższy ZK zdecydował, że zawieszenie obrad na pięć tygodni było nie tylko nielegalne, ale nie wywołało skutków prawnych – z perspektywy prawnej nie miało zatem miejsca. Wobec tego parlament może zebrać się w każdej chwili – decyzja ta pozostaje w gestii spikera Izby Gmin.

Brexit: 12 dni – ultimatum dla Borisa Johnsona

Brytyjska prasa poinformowała, że premier Boris Johnson otrzymał ultimatum. Ma do końca września przedstawić konkretny plan dotyczący przeprowadzenia brexitu. Jeśli tego nie zrobi, Bruksela ma więcej z Johnsonem nie rozmawiać.
 

Doniesienia brytyjskich mediów (m.in. „The Independent”, „Guardiania” czy BBC) potwierdził później …

Czas na zmianę premiera?

Premier Boris Johnson, pytany przed przełomowym wyrokiem, nie wykluczał kolejnych prób zawieszenia prac legislatywy. Nie planował również ustępować ze swojego stanowiska, choć politycy wzywają go do takiego kroku, wytykając mu nie tylko złamanie prawa, ale też nieprzestrzeganie tradycji brytyjskiej demokracji.