Zamiana miejsc w polskim rządzie

Beata Szydło-ostatnie wystąpienie w charakterze szefowej rządu, źródło: P.Tracz/KPRM

Beata Szydło złożyła wczoraj (7 grudnia) wieczorem dymisję, a Komitet Polityczny PiS przyjął rezygnację dotychczasowej premier. Zarekomendował jednocześnie na to stanowisko Mateusza Morawieckiego – dotychczasowego wicepremiera, ministra rozwoju i finansów. Według nieoficjalnych informacji była szefowa rządu ma jednak zostać w rządzie i objąć obowiązki wicepremiera (ds. społecznych, bez własnego resortu). Zmiany w składzie rządu zapowiedziano na później.

„Decyzja Komitetu Politycznego PiS. Przyjmujemy rezygnację Premier Beaty Szydło z funkcji Prezesa Rady Ministrów. Podkreślamy Jej dalszą potrzebę służenia Polsce na eksponowanym stanowisku rządowym. Równocześnie wysuwamy Mateusza Morawieckiego na stanowisko Prezesa Rady Ministrów” – poinformowała na Twitterze rzeczniczka partii Beata Mazurek.

Eurogrupa ma nowego szefa, a Polska niepewność przywództwa

Ministrowie finansów państw strefy euro wybrali portugalskiego centrolewicowego ministra Mário Centeno na nowego przewodniczącego rady ministrów finansów państw euro, tzw. eurogrupy. W poniedziałkowym spotkaniu w Brukseli nie uczestniczył wicepremier, minister finansów i rozwoju Mateusz Morawiecki, bo – jak mówi się nieoficjalnie – w najbliższych dniach ma zostać nowym szefem polskiego rządu.

Tuż po zakończeniu posiedzenia Komitetu Politycznego PiS Beata Szydło umieściła na Twitterze podziękowanie: „Bardzo dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia, podziękowania, za wszystkie tak dla mnie miłe Państwa wpisy. Te dwa lata były dla mnie niezwykłym czasem, a służba dla Polski i Polaków zaszczytem. Dziękuję” – napisała była już premier.

Kilka godzin wcześniej PiS obronił rząd Szydło

Kilka godzin wcześniej głosami posłów tej samej partii Sejm odrzucił wniosek PO o konstruktywne wotum nieufności dla rządu Szydło (premierem miałby być szef Platformy Grzegorz Schetyna). Przeciwko wnioskowi opowiedziało się 239 posłów, za – 168, a 17 posłów wstrzymało się od głosu. Większość ustawowa wynosiła 231 głosów.

Po ogłoszeniu wyniku głosowania prezes PiS Jarosław Kaczyński i poseł PiS Tadeusz Cymański wręczyli szefowej rządu bukiety kwiatów.

Przed debatą nad wnioskiem wystąpiła premier Szydło, ale tuż potem zarówno ona, jak i przedstawiciele rządu, prezes Kaczyński oraz posłowie PiS wyszli z sali obrad plenarnych Sejmu. Następnie Beata Szydło i Jarosław Kaczyński, a także marszałek Sejmu Marek Kuchciński, pojechali do Pałacu Prezydenckiego na spotkanie z Andrzejem Dudą. Po zakończeniu trwającej prawie godzinę rozmowy rzecznik prezydenta Krzysztof Łapiński powiedział, że prezydent Duda „wyraził swoje oczekiwanie, żeby temat rekonstrukcji rządu został zamknięty tak szybko, jak to jest możliwe, żeby przeciąć wszelkie spekulacje co do tej kwestii”.

Gabinetu Beaty Szydło bronił w Sejmie pozostały na posterunku poseł partii rządzącej Marcin Horała. W jego ocenie cechą charakteryzującą obecny rząd jest jego skuteczna służba Polsce. Polityk PiS wyliczał osiągnięcia Zjednoczonej Prawicy w ostatnich dwóch latach: program Rodzina 500+, obniżenie wieku emerytalnego, uszczelnienie systemu podatkowego, powstrzymanie napływu imigrantów do Polski, a także rekordowo wysoki wzrost gospodarczy, istotny wzrost płac i najniższe od 1991 roku bezrobocie.

„Pokazaliśmy, że można służyć Polakom” – podkreślił Horała twierdząc, że właśnie służba Polsce jest przyczyną ataków na rząd. „Od pałaców Kremla, po wille bossów mafii VAT-owskich, rozlega się jeden krzyk: ten rząd trzeba obalić, on nie służy naszym interesom. To prawda, on nie służy ich interesom, on służy interesom Polski” – podkreślił poseł PiS.

Rekonstrukcja rządu jeszcze nie teraz

Również nieoficjalnie wiadomo, że zaprzysiężenie nowego premiera ma odbyć się w najbliższy wtorek (12 grudnia), natomiast dalsze zmiany w rządzie – później.

Choć zapowiadana od tygodni rekonstrukcja rządu ma nastąpić dopiero w styczniu, to już dziś zaczynają się przymiarki do nowego składu gabinetu. Nieoficjalnie mówi się, że na stanowisku ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego zastąpi najprawdopodobniej dotychczasowy sekretarz stanu w tym resorcie, pełnomocnik premiera ds. funduszy europejskich i rozwoju regionalnego, a także członek Narodowej Rady Rozwoju Jerzy Kwieciński, natomiast nowym ministrem infrastruktury zostanie Mikołaj Wild. W latach 2015–2016 Wild był wiceministrem skarbu państwa, a w tym roku został sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.

„Bankster” Morawiecki

49-letni Mateusz Morawiecki – syn znanego antykomunistycznego opozycjonisty z czasów PRL, założyciela i szefa „Solidarności Walczącej” Kornela Morawieckiego – jest z wykształcenia historykiem. Kształcił się także na Politechnice Wrocławskiej i w Central Connecticut State University, a w 1995 uzyskał dyplom MBA na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (1995). Ukończył ponadto studia podyplomowe z prawa europejskiego i ekonomiki integracji gospodarczej na Uniwersytecie w Hamburgu (1995). Studiował też na Uniwersytecie Bazylejskim i w Kellogg School of Management przy Northwestern University. Odbył też staż w Deutsche Bundesbanku.

W latach 80. działał w „Solidarności Walczącej” i w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. Na początku lat 90. próbował działalności handlowej i pracy w marketingu. Za czasów rządów AWS krótko współpracował w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej z Ryszardem Czarneckim (który na przełomie 1997/98 przez kilka miesięcy był szefem Komitetu Integracji Europejskiej), a pracę w UKIE Morawiecki łączył z mandatem radnego sejmiku województwa dolnośląskiego z listy AWS. Z UKIE przeszedł w 1998 r. do Banku Zachodniego. W następnym roku bank przejęli Irlandczycy z AIB, a Morawiecki został członkiem zarządu.

Pod koniec lat 90. zapadła decyzja o połączeniu dwóch należących do Irlandczyków banków: Wielkopolskiego Banku Kredytowego z wrocławskim Bankiem Zachodnim, a w maju 2007 roku Morawiecki został prezesem BZ WBK i był nim do czasu wejścia do rządu PiS jesienią 2015 r.

W 2010 r. został członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku, czego wielu członków PiS do dziś nie może mu wybaczyć. Zarobił tam kilkanaście milionów i wciąż ma akcje banku warte ok. 4 mln zł. „Uważam, że już aż za dużo zarobiłem, w związku z tym mogę się poświęcić dla służby publicznej” – przypominają media jego wypowiedź tłumaczącą przejście z banku do rządu.

Wicepremierem i ministrem rozwoju został jesienią 2015 r., rok później dodatkowo jeszcze ministrem finansów, a kilka dni potem stanął na czele Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów. Do PiS wstąpił dopiero w marcu 2016 r.