Trwające protesty rolników mogły w dużym stopniu wpłynąć na wyniki niedzielnych wyborów samorządowych, wynika ze statystyk. Czy to rolnicy dali PiS zwycięstwo?
Według wyników podanych wczoraj przez PKW niedzielne wybory samorządowe wygrało PiS z wynikiem 34,27 proc. Drugie miejsce zajęła Koalicja Obywatelska, która uzyskała 30,6 proc.
Współrządzące Trzecia Droga i Lewica uzyskały odpowiednio 14,3 proc. i 6,3 proc., co dało im trzecie i piąte miejsce.
Koalicja Obywatelska wygrała za to w wielu spośród dużych miast, a w Warszawie i w Gdańsku obecni włodarze Rafał Trzaskowski i Aleksandra Dulkiewicz wygrali już w pierwszej turze.
Rolnicy a sukces PiS
Wysoki wynik PiS w samorządach lokalnych, w tym w sejmikach, mógł być w dużym stopniu skutkiem głosów rolników, wynika z danych.
Według nich na obszarach wiejskich PiS zdobył aż 43 proc. głosów, a druga w zestawieniu Koalicja Obywatelska ok. 20 proc., a więc mniej niż połowę tego, co PiS. Trzecia Droga, do której należy przecież tradycyjnie odpowiadające się za interesami rolników PSL, uzyskała na wsiach tylko 16 proc.
Koalicja Obywatelska wygrała za to w miastach, zarówno tych dużych, jak i mniejszych. Jak jednak wskazuje „Gazeta Wyborcza”, miasta powyżej 500 tys. mieszkańców zamieszkuje tylko 4,5 mln Polaków, a obszary wiejskie aż 14,6 mln.
Także sami rolnicy głosowali głównie na PiS, wynika z danych Ipsos, które wskazują, że aż 57 proc. spośród przedstawicieli tej branży, którzy udali się do urn, zdecydowali się oddać głos na partię Jarosława Kaczyńskiego.
Wśród rolniczego elektoratu PiS miało więc dużą przewagę. Drugie miejsce w tej grupie zawodowej zajęła Trzecia Droga, na którą zagłosowało jednak tylko 15 proc. rolników. Jeszcze mniej zdobyła Koalicja Obywatelska – niecałe 10 proc.
– Protesty zmobilizowały wiejski elektorat do wzięcia udziału w wyborach, co przełożyło się na wysoki wynik PiS – stwierdził były premier, a obecnie europoseł Lewicy prof. Marek Belka w rozmowie z EURACTIV.pl.
Zdaniem „Gazety Wyborczej” wynik PiS wśród rolników to też skutek tego, że ta część rolników, która zawiedziona polityką poprzedniego rządu odwróciła się od tej partii, raczej pozostała w domu zamiast poprzeć w wyborach jakieś inne ugrupowanie.
– Protesty rolników w dużym stopniu uświadomiły Polakom, że kwestia rolnictwa ma wpływ na całe społeczeństwo – podkreślił w rozmowie z EURACTIV.pl europoseł PiS prof. Zdzisław Krasnodębski.
– Rolnicy z kolei uświadomili sobie, że również w Brukseli zapadają decyzje, które są niesłuszne i szkodliwe i w takiej sytuacji lepiej zaufać partii bardziej krytycznej wobec działań UE niż ugrupowaniom, które nazywają się proeuropejskimi, ale w rzeczywistości ich proeuropejskość polega na uleganiu wszystkiemu, co proponuje Bruksela – dodał.
Winna polityka UE?
Rolnicy protestują głównie przeciwko napływowi do Polski taniej żywności z Ukrainy na skutek liberalizacji przez UE handlu z Ukrainą w ramach tzw. autonomicznych środków handlowych (ATM), co doprowadziło do spadku cen i popytu na polskim rynku na rodzimą produkcję.
Przed kilkoma miesiącami Komisja Europejska ogłosiła przedłużenie obowiązywania tych środków w odniesieniu do handlu z Ukrainą o kolejny rok, co wzbudziło sprzeciw polskich rolników.
– Gdyby Komisja inaczej podeszła do sprawy ATM-ów, to nastroje wśród rolników mogłyby być nieco inne – ocenił Belka, zapytany przez EURACTIV.pl, czy Unia Europejska mogła w jakiś sposób wpłynąć na wynik wyborów.
Zarówno liberalizacja handlu z Ukrainą, jak i Zielony Ład, który również wywołuje ogromne emocje wśród rolników, to typowo europejskie tematy, co oznacza, że mogą one zdominować też kampanię przed czerwcowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Jeśli tendencje wyborcze będą wtedy podobne i głosy rolników zasilą głównie konto PiS, może to przełożyć się w pewnym stopniu na wyższy wynik Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, co potwierdziłoby tezę o bardziej prawicowym Parlamencie Europejskim niż ten obecny.
– Jedno i drugie głosowanie rządzi się swoimi prawami, ale wynik wyborów samorządowych może być w pewnym sensie prognostykiem, jeśli chodzi o wybory europejskie – mówił EURACTIV.pl przed wyborami dr Spasimir Domaradzki z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UE.


