Wybrzeże Kości Słoniowej: Nie żyje premier i kandydat na prezydenta, Amadou Gon Coulibaly

Amadou Gon Coulibaly [źródło: twitter.com]

Dotychczasowy premier oraz kandydat na prezydenta obecnie rządzącej partii RHDP zmarł 8 lipca zaraz po cotygodniowym posiedzeniu rządu. Miał 61 lat.

 

Coulibaly poczuł się źle krótko po zakończeniu posiedzenia rządu. Został natychmiast przetransportowany do szpitala, gdzie zmarł. Zaledwie w ubiegłym tygodniu (2 lipca) premier Wybrzeża Kości Słoniowej powrócił z Francji, gdzie spędził dwa miesiące lecząc się na oddziale kardiologicznym.

Po powrocie do kraju zapewniał, że „wrócił do formy i jest gotowy na kontynuowanie prac nad rozwojem kraju”. W 2012 r. Coulibaly odbył operacje przeszczepu serca.

Obecny prezydent kraju – Alassane Outtara – ogłosił 5 marca, że nie będzie ubiegał się o trzecią kadencję i to właśnie Coulibaly miał zastąpić go w staraniach o fotel prezydenta jako kandydat rządzącego ugrupowania. Jak podaje Reuters, partia RHDP obecnie nie ma oczywistego kandydata, który mógłby zastąpić Coulibaly’ego, będącego dotąd jednym z faworytów.

Coulibaly sprawował urząd premiera od 2017 r., a od 2012 r. był także Sekretarzem Generalnym swojego ugrupowania. Wcześniej pełnił również funkcję ministra rolnictwa. Z Outtarą współpracował od 30 lat. Prezydent kraju w tweecie upamiętniającym premiera określił go jako swojego „młodszego brata, syna i najbliższego partnera”.

Prezydent Burundi bagatelizował koronawirusa. Umarł z tego powodu?

Prezydent położonego we wschodniej części Afryki Burundi Pierre Nkurunziza nie uważał nowego koronawirusa za duże zagrożenie. Nie negował jego istnienia, ale przekonywał, że jego kraj zawarł w tej sprawie „pakt z Bogiem”. Kilka dni temu jednak zmarł.

Co z wyborami?

Wybory prezydenckie planowane na 31 października miały być sprawdzianem stabilności politycznej kraju, który od lat zmagał się z konsekwencjami trwających od lat waśni pomiędzy głównymi partiami. Jednak śmierć Coulibaly’ego wprowadziła do wyborów jeszcze więcej niepewności.

Według doniesień francuskiego dziennika „Le Monde”, możliwe, że Outtara zdecyduje się teraz kandydować po raz trzeci, chociaż wcześniej zdecydowanie zaznaczył chęć odejścia ze stanowiska. Obecnie jego partia wydaje się jednak nie mieć zastępczego planu.

Outtara został po raz pierwszy wybrany na prezydenta w 2010 r., zwyciężając z Laurentem Gbagbą, ówczesnym prezydentem. Chociaż według oficjalnych wyników – potwierdzonych przez ONZ – Outtara zdobył 54 proc. poparcia, Gbagbo odmówił odejścia ze stanowiska.

Polityczne napięcia doprowadziły do wybuchu wojny domowej, w której zginęło ponad 3 tys. osób. Gbagbo został potem skazany przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie przeciwko ludności i ostatnie lata spędził w więzieniu w Hadze. Front Ludowy – partia, której przewodniczył – nie ogłosiła jeszcze, kto będzie jej kandydatem w wyborach.

Zbliżające się wybory prawdopodobnie nie wprowadzą świeżości na iworyjską scenę polityczną. Jednym z pozostałych kandydatów na prezydenta jest 85-letni Henri Konan Bédié, przewodniczący głównej partii opozycyjnej, który pełnił ten urząd w latach 1993-1999.

W wyborach miał startować również były premier kraju Guillame Soro, jednak w kwietniu został skazany na 20 lat więzienia za malwersacje finansowe, więc wszystko wskazuje na to, że tym razem nie weźmie udziału w wyścigu o fotel prezydenta.