Serbia: Dziś wybory parlamentarne. Opozycja zapowiada bojkot

Zdecydowanym faworytem niedzielnego głosowania jest Serbska Partia Postępowa (SNS) związana z prezydentem Aleksandarem Vučiciem.

Zdecydowanym faworytem niedzielnego głosowania jest Serbska Partia Postępowa (SNS) związana z prezydentem Aleksandarem Vučiciem. (na zdj.) / Foto via flickr @European People's Party, licencja (CC BY 2.0)

Zdecydowanym faworytem dzisiejszego głosowania jest Serbska Partia Postępowa (SNS) związana z prezydentem Aleksandarem Vučiciem. Zwycięstwa politykowi życzył Donald Tusk, co spotkało się ze zdecydowaną reakcją serbskiej opozycji. SNS jest oskarżana o ograniczanie wolności mediów i podważanie zasad demokracji. 

 

 

Dzisiaj – w niedzielę 21 czerwca – odbywają się w Serbii wybory parlamentarne. Początkowo zaplanowane je na 26 kwietnia, ale z uwagi na stan wyjątkowy wymuszony pandemią koronawirusa, przesunięto termin głosowania.

Serbowie wybiorą 250 deputowanych na 4-letnią kadencję do jednoizbowego parlamentu (Zgromadzenia Narodowego Republiki Serbii). Będzie to pierwsze głosowanie w Europie po fali odwoływania wyborów ze względu na pandemię.

Wyniki powinny być znane w ciągu 96 godzin od zakończenia wyborów, czyli do godz. 20:00 25 czerwca.

Kosowo i Serbia: Rozbieżne oczekiwania w sprawie rozmów w Waszyngtonie

Kosowo i Serbia podchodzą z różnym nastawieniem do zaplanowanego na koniec czerwca spotkania przywódców obu krajów w Waszyngtonie. Rosja zapewnia Serbię o swoim wsparciu.

Serbia: Wybory bez niespodzianek?

Niedzielne wybory parlamentarne nie przyniosą zmiany rządu. Według sondażu agencji badawczej Faktor Plus konserwatywna Serbska Partia Postępowa (SNS), pod przewodnictwem obecnego prezydenta Aleksandara Vučića, może zdobyć nawet 58 proc. głosów. Jej koalicjant – Socjalistyczna Partia Serbii (SPS) – cieszy się poparciem 12,5 proc. Z sondażu wynika, że frekwencja minimalnie przekroczy 50 proc. uprawnionych do głosowania.

Wygrane wybory przez SNS oznaczałyby kontynuację ośmioletniej dominacji ugrupowania na serbskiej scenie politycznej. Prezydent Vučić, w przeszłości premier z ramienia SNS, znany jest z prowadzenia skrajnie nacjonalistycznej polityki.

„Nie jestem tu po to, by mówić Wam na kogo macie zagłosować. Nie obiecam także, że Serbia stanie się krajem mlekiem i miodem płynącym”, powiedział na jednym z wieców wyborczych Aleksandar Vučić. „Ale w przypadku zwycięstwa SNS w 2025 r. zagwarantujemy średnią pensję w wysokości 100 tys RSD (dinarów; około 3,7 tys. zł)”. Obecnie średnia miesięczna pensji wynosi w Serbii równowartość 50 tys. dinarów.

Bez większego ryzyka można stwierdzić, że Serbska Partia Postępowa mogłaby samodzielnie utworzyć rząd. „Wydaje się jednak wielce prawdopodobne, że zaoferuje kontynuowanie współpracy dotychczasowym koalicjantom – SPS oraz partiom reprezentującym mniejszości Bośniaków i Węgrów”, napisał na łamach portalu Balkan Insight Bojan Klačar z think tanku Centrum Wolnych Wyborów i Demokracji (CeSID).

Spośród partii, które mają szanse na wejście do parlamentu aż cztery reprezentują mniejszości etniczne: Wspólnota Węgrów Wojwodiny, koalicja Albańsko-Demokratyczna Alternatywa – Zjednoczona Dolina, bośniacka Partia Demokratycznej Akcji Sandżaku oraz koalicja bośniackiej Partii Sprawiedliwości i Pojednania z Partią Demokratyczną Macedończyków.

Prezydent Serbii wyklucza uznanie niepodległości Kosowa

Przywódcy Serbii i Kosowa wezmą udział w rozmowach w Waszyngtonie, jednak Belgrad wyklucza możliwość uznania niepodległości Kosowa.

Serbia: Demokracja hybrydowa

Większą niewiadomą od zwycięstwa wyborczego SNS budzi frekwencja (zarejestrowanych jest 6,5 mln wyborców). Wpływ na to mają dwa czynniki. Strach przed koronawirusem i bojkot części opozycji. W czwartek (18 czerwca) władze poinformowały o kolejnych 94 zakażeniach koronawirusem SARS-CoV-2. Łącznie od początku pandemii potwierdzono ich 12,6 tys. Zmarło 258 osób. Wzrost liczby zakażeń w Serbii nie uszedł uwadze rządowi Słowenii, która poinformowała, że od piątku (19 czerwca) przywróci 14-dniową kwarantannę dla podróżnych przybywających z Bośni i Hercegowiny, Serbii i Kosowa.

Niska frekwencja i sprzeciw opozycji może osłabić legitymację nowego rządu. Prezydent Vučić jest oskarżany o ograniczanie wolności mediów i podważanie zasad demokracji. W ubiegłym miesiącu w swoim dorocznym raporcie organizacja Freedom House zakwalifikowała Serbię pierwszy raz od 2003 r. jako „reżim hybrydowy”, umieszczając ją w tej samej kategorii co Węgry rządzone przez Viktora Orbana.

Wszelkie demokratyczne postępy poczynione po upadku autokratycznego reżimu prezydenta Slobodana Milosevica w 2000 r., zostały podważone przez lata rządów Vucica i SNS, wynika z raportu Freedom House. „W ostatnich latach pogłębił się proces nadużywania władzy przez Aleksandara Vucica”, napisano w analizie.

Ławrow: Nie forsujmy "uregulowania kwestii Kosowa"

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow odwiedził serbską stolicę – Belgrad. Po spotkaniu z prezydentem Serbii stwierdził, że „nie należy przyspieszać normalizacji relacji serbsko-kosowskich”.

Opozycja bojkotuje wybory w Serbii

Analitycy Freedom House przekonują, że w Serbii „zatarły się różnice między interesem państwa i partii rządzącej”. Nie brakuje także „prób wywierania presji na wyborców, szczególnie tych zatrudnionych w sektorze publicznym”.

Na podobne tendencje zwracają uwagę także inne badania. Na przykład w światowym rankingu wolności prasy Serbia zajmuje dopiero 93. miejsce na świecie.

Politycy Sojuszu na rzecz Serbii, (gromadzi siedem partii opozycyjnych z całego spektrum politycznego), przekonują że wolne i uczciwe wybory są niemożliwe z powodu systemowej korupcji oraz braku niezależnych mediów i instytucji. Opozycja argumentuje, że nie może pełnić swojej roli w systemie demokratycznym, w sytuacji gdy partia rządząca prowadzi zakrojoną na szeroką skalę politykę zawłaszczania państwa.

Sojusz dla Serbii – najsilniejszą koalicję partii opozycyjnych – zapowiedział, że zbojkotuje wybory parlamentarne. W lutym 2019 r. Sojusz utworzył w ramach protestu przeciwko polityce władz tzw. wolny parlament.

Co dalej z akcesją Serbii do Unii Europejskiej?

Serbia waha się, na jakich zasadach kontynuować starania o przystąpienie do Unii Europejskiej. Na czym polegają ostatnie wątpliwości Belgradu?

Donald Tusk wspiera prezydenta

W mijającym tygodniu szerokim echem w Serbii i Europie odbiło się wsparcie Donalda Tuska dla rządzącej SNS i prezydenta Vučicia. SNS należy do Europejskiej Partii Ludowej – europejskiej frakcji zrzeszającej ugrupowania chadeckie z całego kontynentu. „Szanowny panie prezydencie, ma pan pełne prawo być dumny i zadowolony z tego, co zrobił pan dla Serbii w trakcie swojej kadencji. Sukces gospodarczy i silne przywództwo stanowią znak rozpoznawczy pańskich rządów. Powodzenia w niedzielę”. napisał w poniedziałek (15 czerwca) w mediach społecznościowych Tusk.

„Dzięki takim bezkrytycznym wypowiedziom, Donald Tusk traci wszelką wiarygodność, by krytykować rząd Fideszu czy PIS-u. To daje zielone światło autorytaryzmowi i podważa wiarygodność UE oraz jej wartości”, skomentował Florian Bieber profesor historii i polityki Europy Południowo-Wschodniej na Uniwersytecie w Grazu. Przypomniał on również, że Serbia znacząco spadła w rankingach organizacji monitorujących stan demokracji, takich jak Freedom House.

Lider serbskiej opozycyjnej Partii Wolność i Sprawiedliwość (SSP) – należy do Sojuszu dla Serbii – Dragan Đilas, również odniósł się do komentarza Donalda Tuska twierdząc, że Serbska Partia Postępowa ograniczyła wolność mediów w kraju, a ponadto Vučić uzależnił Serbię od Chin.

„Serbia pod rządami Vučicia nie jest krajem sukcesu gospodarczego, lecz państwem z najniższą stopą wzrostu PKB w regionie, z jednymi z najniższych pensji w Europie, które rokrocznie opuszczane jest przez 60 tys. emigrantów; państwem, którego dług urósł o dwie trzecie i które wpadło w pułapkę zadłużenia wobec Chin”, napisała, w opublikowanym przez EURACTIV.com, liście otwartym do Donalda Tuska trójka serbskich polityków – wspomniany Dragan Đilas, Nebojša Zelenović oraz Dejan Nikolić.