Wybory 2020: Jak polska scena polityczna komentuje wyniki wyborów prezydenckich?

Prezydent Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski, fot. @Andrzej Duda, @Rafał Trzaskowski [Facebook]. Opracowanie: EURACTIV.pl

Prezydent Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski, fot. @Andrzej Duda, @Rafał Trzaskowski [Facebook]. Opracowanie: EURACTIV.pl

Jaka wypadła kampania wyborcza? Jakie priorytety powinien realizować Andrzej Duda w trakcie II kadencji? Jakie błędy popełnił Rafał Trzaskowski? Czołowi politycy oceniają zakończoną w niedzielę II turę wyborów prezydenckich w Polsce.

 

 

Szefowa sztabu wyborczego Andrzeja Dudy Beata Szydło powiedziała w rozmowie z Radiem Zet, że wynik wyborczy urzędującego prezydenta to jego „wielki osobisty sukces”. „Jego determinacja doprowadziła do tego, że dzisiaj możemy wszyscy świętować”, powiedziała europosłanka PiS. Była premier uznała także, że „w tej kampanii, bardzo brutalnej i bardzo długiej, dziwnej kampanii, która miała różne zwroty”, przede wszystkim ze względu na trwającą epidemię, „to jest bardzo dobry wynik”.

Szydło zaapelowała także o zaprzestanie „brutalizacji życia politycznego”. „To jest dzisiaj propozycja pana prezydenta Andrzeja Dudy. Jeżeli politycy opozycji chcą rzeczywiście, jak to zapowiadają, budować dobrą przyszłość Polski i wszystkich Polaków, no to warto by było, żeby z tej propozycji skorzystali”, mówiła eurodeputowana PiS.

Tomasz Siemoniak z Platformy Obywatelskiej zapowiedział, że Koalicja Obywatelska będzie składać protesty wyborcze. „To wykraczało poza bałagan organizacyjny”, mówił polityk w Radiu Zet o zgłaszanych nieprawidłowościach w niektórych okręgach. Były minister obrony narodowej przyznał jednak, że kampania wyborcza pokazała Rafała Trzaskowskiego jako nowego lidera opozycji. „Ma ogromną siłę, żeby prowadzić opozycję do obrony wartości, które podzielamy i być redutą oporu wobec złych pomysłów”, mówił. Siemoniak stwierdził również, że wynik wyborczy urzędującego prezydenta Warszawy jest satysfakcjonujący. „Uważam, że to ogromny osobisty sukces Rafała Trzaskowskiego. To wynik uzyskany przy niesłychanie trudnej kampanii, do której dołączył bardzo późno”. Według polityka KO wysoki wynik opozycyjnego kandydata jest dla rządzących przypomnieniem, że Polska „to nie są Węgry czy Turcja”.

Na nieprawidłowości w procesie wyborczym zwracał również uwagę rzecznik PO Jan Grabiec. „To, co wydarzyło się zagranicą to ogromny skandal. Tam, gdzie wybory organizowała PKW, przebiegały one mniej więcej w porządku. Natomiast tam, gdzie robiły to osoby podległe rządowi była tragedia”, mówił w rozmowie z TOK FM. Jak wskazywał, problemy dotyczyły m.in. otrzymywania pakietów do głosowania czy zwracania ich do konsulatów. Podkreślał, że sygnały o nieprawidłowościach napływały również z komisji krajowych, podając jako przykład komisję w Łomiankach. Zapytany o przyszłość Rafała Trzaskowskiego odpowiedział, że był on jednym z liderów PO i KO. „Mam nadzieję, że tak będzie też w przyszłości”, podkreślił Grabiec. Zapowiedział także, że partia będzie namawiać Trzaskowskiego, „by nie wracał do ratusza na cały etat, ale poświęcił też trochę części swojego życia na arenę ogólnopolską”.

„Można powiedzieć, że odbiliśmy Senat”, mówił w Programie Pierwszym Polskiego Radia wicemarszałek wyższej izby polskiego parlamentu Stanisław Karczewski o wyniku wyborczym Andrzeja Dudy. Prawdopodobne zwycięstwo urzędującego prezydenta określił jako „dobrą wiadomość” dla Polski i Polaków, „bo mamy przed sobą pięć lat dobrego, sprawdzonego, wiarygodnego prezydenta, który dba o Polskę”. Karczewski skomentował również wysoką frekwencję we wczorajszym głosowaniu oraz wyjątkowo wyrównany wynik. „Wczoraj mieliśmy święto demokracji, wszyscy się cieszyliśmy”, mówił senator PiS, zwracając jednocześnie uwagę, że „ta radość (była – red.) również w obozie przeciwnym z dobrego wyniku Rafała Trzaskowskiego. To przecież wynik zbliżony do remisu”.

Wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski w kontekście wieczoru wyborczego zwrócił uwagę na brak polskich flag narodowych w obozie Rafała Trzaskowskiego. „To smutne i pokazujące rzeczywiste intencje Platformy Obywatelskiej. Dystansując się od naszej flagi pokazuje ona swój stosunek do polskich spraw”, mówił w rozmowie z radiową „Jedynką”. Stwierdził także, że ewentualne zwycięstwo kandydata Koalicji Obywatelskiej „oznaczałoby w istocie realizację niemieckiej polityki”.

Były wiceprezes Ruchu Narodowego Marian Kowalski powiedział, że „wstrzymuje się ze świętowaniem” przed ogłoszeniem oficjalnych wyników wyborów. „Spodziewam się też różnego rodzaju chwytów ze strony opozycji, kwestionowania wyniku wyborów prezydenckich i protestów, ale i po zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy na urząd prezydenta opozycja nie ustanie w atakach”, twierdził kandydat na prezydenta z 2015 r.

Były premier Jan Krzysztof Bielecki stwierdził w rozmowie z TOK FM, że w razie zwycięstwa druga kadencja Andrzeja Dudy przypadnie na szczególny okres dla Polski. „Po pierwsze, jesteśmy w recesji. Po drugie, ten kryzys jest najbardziej brutalny i okrutny od II wojny światowej, a przez kampanię udało się stworzyć wrażenie, że Polska nie jest nim dotknięta. Zapudrowano rzeczywistość”, mówił Bielecki. Jego zdaniem, prezydent powinien rozpocząć tę kadencję od „wzięcia współodpowiedzialności za tłumaczenie Polakom” tych zjawisk. Bielecki zapytany o najlepszy, jego zdaniem, cel pierwszej podróży nowego-starego prezydenta powiedział: „Według mnie prezydent powinien robić teraz wszystko odwrotnie jak w kampanii. W kampanii był antyniemiecki, to dziś powinien stwierdzić, że Trójkąt Weimarski to wspaniała szansa na usytuowanie Polski w centrum Europy i wpływanie na jej losy. Może spróbować zaprosić do Polski liderów Trójkąta Weimarskiego”, zaproponował.

Inny z byłych polskich premierów, Waldemar Pawlak, powiedział w TOK FM, że Rafał Trzaskowski „zaprezentował się się jako kandydat bardziej umiarkowany, wspólnotowy”, co będzie miało wpływ na złagodzenie kursu także przez urzędującego prezydenta. Zdaniem byłego lidera PSL, pierwszym wyrazem tej zmiany było zaproszenie przez Andrzeja Dudę swojego kontrkandydata na rozmowę do Pałacu Prezydenckiego. „Niezalezienie od jakiegoś zacietrzewienia, po tym wyniku potrzebne jest wielkie umiarkowanie i ogromna praca, żeby odbudować elementarne obszary wspólnoty”, stwierdził. Skomentował także wyjątkowo ostry przebieg kampanii prezydenckiej. „Cała kadencja, ale też ostatnie dni i tygodnie kampanii to był festiwal daleko wykraczający poza granice dobrych zwyczajów”, powiedział. Jego zdaniem „szczególnie Telewizja Polska dała popis ostrego tonu, którego chyba nikt się nie spodziewał”. Polityk zwrócił uwagę, że postawa mediów publicznych mogła paradoksalnie zaszkodzić prezydentowi. „I tak pan Andrzej Duda może mówić o wielkim szczęściu, bo ja spotykałem się z opiniami, że ludzie się jednak mocno irytowali na poziom takiej propagandy”, mówił.

Były premier Leszek Miller zwrócił uwagę w rozmowie z Onetem, że możliwą przyczyną prawdopodobnego zwycięstwa Andrzeja Dudy były głosy osób niezdecydowanych, które nie wzięły udziału w pierwszej turze w obawie przed zakażeniem koronawirusem, zwłaszcza osób starszych. Jego zdaniem „cała ta agitacja, zwłaszcza w wykonaniu pana premiera, takie uspokajanie, że „nic państwu nie grozi”, że „koronawirus jest w odwrocie” miała na celu skłonienie właśnie tej grupy do udziału w głosowaniu. Miller zastanawiał się również, jak zwycięzca wyborów będzie próbował dotrzeć do elektoratu jego konkurenta. „Czy wyciągnie rękę i czy będzie miał jakąś ofertę dla tych milionów ludzi, którzy głosowali na jego rywala? Czy też uzna, że jest prezydentem tylko tych, którzy na niego głosowali?”, pytał.

Minister środowiska Michał Woś mówił natomiast o potrzebie spotkania między oboma kandydatami. „Łączy nas wszystkich Polska”, podkreślił, przyznając jednocześnie, że wizje rozwoju kraju oraz poglądy kandydatów na sprawy rodzinne się różnią. „Powinniśmy siąść przy wspólnym stole i łagodzić te gigantyczne emocje”, uważa minister.

Co mówili kandydaci z pierwszej tury wyborów?

Szymon Hołownia, który w pierwszej turze wyborów prezydenckich uzyskał trzeci największy procentowy rezultat stwierdził w niedzielę wieczorem w Radiu Zet, że w wypadku bardzo małej różnicy między oboma kandydatami oraz „dostatecznie dużych wątpliwości” co do procedury liczenia głosów „za miesiąc, dwa miesiące możemy mieć kolejne wybory prezydenckie”. Zwrócił uwagę na zgłoszone przez wyborców nieprawidłowości w niektórych komisjach. Przyznał jednocześnie, że sam należy do osób, które „głosowały na Trzaskowskiego, byleby nie głosować na Dudę”. Odnosząc się do poparcia udzielonego kandydatowi Koalicji Obywatelskiej w kampanii przed drugą turą, podkreślił, że „zrobił dla Trzaskowskiego i tak dużo więcej niż mógł i powinien zrobić, zdaniem niektórych”. „Otworzyłem mu drzwi, przez które mógł porozmawiać z moimi wyborcami”, powiedział.

„Czekamy na oficjalne wyniki wyborów, ale jedno jest pewne: nowy prezydent stanie przed największym wyzwaniem wolnej Polski: skleić podzielony jak nigdy Naród”, napisał na Twitterze lider PSL i kandydat tej partii na prezydenta Władysław Kosiniak-Kamysz. Podziękował także wszystkim, którzy wzięli udział w głosowaniu.

Kandydat Konfederacji Krzysztof Bosak powiedział natomiast podczas wieczoru wyborczego w TVN24, że „obóz rządzący powinien wyciągnąć wnioski” z niższego od oczekiwań wyniku wyborczego. „Wielu moich wyborców, mimo że Andrzej Duda przez pięć lat kadencji przedstawiał się jako reprezentant prawicy, i my jesteśmy ideową prawicą, nie czuło z nim żadnego pokrewieństwa”, podkreślał Bosak. „Wielu z nich oddało głosy nieważne, albo nie poszło głosować. Wielu z nich głosowało przeciwko Andrzejowi Dudzie, na Rafała Trzaskowskiego, który jest biegunowo odległy ideowej prawicy”, stwierdził. Jego zdaniem „to powinno dać do myślenia partii rządzącej, że jej arogancki styl, niekompetencja, te wszystkie wolty ideowo-programowe (…) nie cieszą się zaufaniem”. Odmówił jednak ujawnienia, na kogo sam oddał głos, zaznaczając, że „byłoby to poczytane za jakąś bliskość, a jest mi równie daleko do obu (kandydatów – red.)”.

Kandydat Lewicy Robert Biedroń podkreślił na Twitterze swoje niezadowolenie z wyniku wyborczego. Zachęcał jednak swoich wyborców do postawy aktywnej: „Złość przekujmy w działanie, rozgoryczenie w dobrą energię, hejt w miłość. Zamiast palić komitety, budujmy własne. Wykorzystajmy każdy dzień”, nawoływał.