Wybory w Hongkongu z powodu pandemii przełożone o rok

Szefowa lokalnej administracji Hongkongu Carrie Lam, źródło: Wikipedia/VOA (CC0 Public Domain)

Szefowa lokalnej administracji Hongkongu Carrie Lam, źródło: Wikipedia/VOA (CC0 Public Domain)

Miały się odbyć zaraz po wakacjach, ale odbędą się dopiero za rok. Wybory parlamentarne w Hongkongu zostały przełożone z powodu pandemii koronawirusa. Opozycja uważa, że to wybieg, aby uniemożliwić jej zwycięstwo.

 

Wybory parlamentarne w Hongkongu miały się odbyć 6 września, ale w związku z tym, że w specjalnym chińskim regionie administracyjnym ponownie liczba wykrywanych infekcji koronawirusem SARS-CoV-2 zaczęła rosnąć, zadecydowano o ich przełożeniu.

Szefowa hongkońskiej administracji Carrie Lam, która poinformowała w zmianach w kalendarzu wyborczym, nie podała nowego terminu wyborów parlamentarnych. Powiedziała jedynie, że zostaną o nowe przełożone „o rok”.

Choć liczba notowanych nowych infekcji koronawirusem bije obecnie w Hongkongu rekordy, a  w ostatnich kilku dniach regularnie przekracza 100, sięgając nawet czasami niemal 150, a w poprzednim szczycie z przełomu marca i kwietnia oscylowała w okolicy 50-60 przypadków dziennie, opozycja uważa, że Lam chce po prostu wykorzystać sytuację i nie dopuścić do wyborów w chwili, gdy opozycja cieszy się wysokim poparciem.

Hongkong: Prawybory "nielegalne" według chińskich władz. Zagłosowało kilkaset tysięcy osób

W sobotę i niedzielę setki tysięcy obywateli Hongkongu wzięły udział w prawyborach, które wyłonią demokratycznych kandydatów do wrześniowych wyborów do Rady Legislacyjnej. Władze Pekinu orzekły, że były one nielegalne oraz oskarżyły organizatorów o antypaństwowe działania.

Cios w opozycję

Przełożenie wyborów jest poważnym problemem dla opozycyjnych ugrupowań, które na fali protestów jakie wybuchły po decyzji władz w Pekinie odbierających de facto część autonomii Hongkongu w zakresie wymiaru sprawiedliwości i bezpieczeństwa wewnętrznego, odniosły w listopadzie miażdżące zwycięstwo w wyborach do rad poszczególnych dzielnic.

Teraz, gdy protesty (zanim jeszcze z powodu epidemii przywrócono zakaz gromadzenia się) były jeszcze większe, opozycja liczyła na przejęcie z dużą większością kontroli nad Radą Ustawodawczą, czyli miejscowym parlamentem.

Obecne hongkońskie władze (popierane przez Pekin i z Pekinem współdziałające) stanęły więc w obliczu ryzyka wielkiej wyborczej porażki. Dlatego wykluczono już ze startu w wyborach 12 opozycyjnych kandydatów, którzy mieli duże szanse na zdobycie mandatu, w tym znanego prodemokratycznego aktywistę Joshuę Wonga.

Oficjalne powody wykluczenia opozycjonistów z wyborczego wyścigu były różne, ale wszystkie miały związek z nową kontrowersyjną ustawą o bezpieczeństwie publicznym (narzuconą przez Pekin i przyjętą z pominięciem lokalnej legislatywy).

Można te powody streścić pod hasłem: podburzania do protestów i nawoływania do samostanowienia Hongkongu. A w myśl nowej ustawy to poważne przestępstwa, zagrożone nawet dożywociem. Osoby oskarżone na mocy takiej ustawy mogą być także sądzone poza Hongkongiem, czyli w Chinach kontynentalnych.

Chiny zawieszają traktaty ekstradycyjne Hongkongu z Australią, Kanadą i Wielką Brytanią

Władze Hongkongu oskarżają wyżej wymienione kraje o „upolitycznienie współpracy sądowej”.

Kryzys konstytucyjny w Hongkongu

Przekładając wybory aż o rok Lam powołała się na wydane jeszcze w czasach, gdy Hongkong był brytyjską kolonią rozporządzenie, które daje szefowi lokalnej administracji prawo do tego typu decyzji w obliczu „kryzysu lub zagrożenia publicznego”.

A za takie właśnie uznano trzecią już falę epidemii koronawirusa w Hongkongu. Służba zdrowia w tym specjalnym chińskim regionie rzeczywiście bowiem mierzy się z dużą liczbą chorych i jest mocno przeciążona. Lam dodała też, że „decyzję o przełożeniu popierają również władze Chińskiej Republiki Ludowej”.

Ale opozycyjni politycy twierdzą, że ta decyzja wywołała poważny kryzys konstytucyjny. Ich zdaniem wybory mogą zostać przełożone maksymalnie o 14 dni. Grupa 22 związanych z opozycyjnymi ugrupowaniami członków Rady Ustawodawczej w otwartym liście opublikowanym w publicznej telewizji RTHK wskazała na to, że mała hongkońska konstytucja, czyli tzw. Prawo Podstawowe stanowi, że kadencja członków parlamentu jest czteroletnia.

Tymczasem opóźnienie wyborów aż o rok, sprawia, że ta kadencja zostaje automatycznie przedłużona na piąty rok urzędowania. A taka sytuacja nie ma żadnego umocowania w lokalnym hongkońskim prawie, a zwłaszcza w Prawie Podstawowym.

Ich zdaniem szefowa regionalnych władz w Hongkongu obawia się, że w 70-osobowej Radzie Ustawodawczej powstanie na tyle duża opozycyjna większość, że będzie ona w stanie zawetować wiele jej inicjatyw.