Wybory prezydenckie: Protesty wyborcze tylko dziś do północy

Rafał Trzaskowski, fot. @Rafał Trzaskowski [Facebook]

Rafał Trzaskowski, fot. @Rafał Trzaskowski [Facebook]

Do Sądu Najwyższego w Warszawie napływają protesty wyborcze. Można je wnosić jeszcze dziś (16 lipca) do północy, wyłącznie na piśmie, a nie drogą elektroniczną.

 

Nieprawidłowości zarówno w pierwszej, jak i drugiej turze zdiagnozowali obserwatorzy OBWE. Sygnalizowali je również wyborcy głosujący za granicą, a komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego zapowiedział złożenie protestu wyborczego już we wtorek.

W niedzielnych (12 lipca) wyborach prezydenta ubiegający się o reelekcję Andrzej Duda uzyskał 51,03 proc. głosów, a kandydat KO, prezydent stolicy Rafał Trzaskowski – 48,97 proc. Frekwencja wyborcza w II turze głosowania wyniosła 68,18 proc.

Wybory 2020: Dlaczego wygrał Duda? Dlaczego Trzaskowski przegrał? Czego się teraz spodziewać?

Tak wielkiej polaryzacji w polskiej polityce ostatnich 30 lat jeszcze nie było. Co mówią wyniki wyborów i czego możemy spodziewać się w nadchodzących miesiącach?

Trzy dni na zgłoszenie protestu

Protest przeciwko wyborowi prezydenta można wnieść do Sądu Najwyższego nie później niż w ciągu trzech dni od dnia podania wyniku wyborów do publicznej wiadomości przez Państwową Komisję Wyborczą (PKW podała oficjalne wyniki wyborów w poniedziałek wieczorem). Eksperci zwracają uwagę, że jest to termin skrócony w stosunku do zwykłego trybu przewidzianego w Kodeksie wyborczym, który przewiduje na to 14 dni.

“Ogłoszenie wyniku wyborów otworzyło termin na wnoszenie protestów wyborczych do Sądu Najwyższego. (…) Zatem protesty przeciwko ważności wyboru Prezydenta RP w 2020 r. można składać do 16 lipca 2020 r. Przypominamy, że protest może dotyczyć naruszeń, które miały miejsce zarówno w czasie głosowania podstawowego w I turze 28 czerwca br., jak i w czasie ponownego głosowania w II turze 12 lipca br.” – przekazał Sąd Najwyższy we wtorkowym komunikacie.

Osobiście do godz. 15, pocztą do północy

“Protest wyborczy osobiście można złożyć w siedzibie SN do czwartku 16 lipca do godz. 16, bo wówczas kończą się godziny urzędowania sądu” – poinformował Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN. “Po godz. 16 protest można wysłać na Poczcie Polskiej, decyduje data stempla pocztowego” – dodał. Podkreślił przy tym, że protest jest dopuszczalny tylko na piśmie podpisanym przez osobę wnoszącą protest, nie można więc wnosić go kanałami elektronicznymi – ani mailem, ani przez ePUAP.

W komunikacie Sądu Najwyższego przekazano, że w sądzie utworzono specjalne, odpowiednio oznakowane stanowisko do przyjmowania protestów wyborczych. “W przypadku składania protestu osobiście przypominamy o konieczności zachowania wymagań sanitarnych, w tym w szczególności korzystania z osłony ust i nosa, zachowania stosownego dystansu oraz dezynfekcji rąk przy wejściu do budynku SN” – zaznaczono.

SN ma trzy możliwości rozstrzygnięcia protestu

Po rozpoznaniu protestu Sąd Najwyższy może wydać postanowienie: uznające zarzuty protestu za bezzasadne; uznające zarzuty protestu za zasadne, ale bez wpływu na wynik wyborów albo uznające zarzuty protestu za zasadne i stwierdzające, że miały wpływ na wynik wyborów. Jeśli SN w pełnym składzie niedawno utworzonej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych stwierdzi nieważność wyborów, marszałek Sejmu ma pięć dni na zarządzenie nowych wyborów prezydenckich.

Proces wyborczy kończy uchwała w sprawie ważności wyboru prezydenta, którą SN podejmuje w ciągu 21 dni od dnia podania wyników wyborów do publicznej wiadomości przez PKW, a rozstrzyga o tym na podstawie opinii wydanych w wyniku rozpoznania protestów oraz sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW.

OBWE: Kampania konfrontacyjna i “sponiewierana” stronniczością publicznego nadawcy

Mimo że obaj kandydaci w drugiej turze wyborów prezydenckich mogli swobodnie prowadzić swoje kampanie, to wrogość i stronnicze przekazy medialne nadawcy publicznego sponiewierały proces wyborczy – stwierdzili dzień po wyborach międzynarodowi obserwatorzy z Biura ds. Demokratycznych Instytucji i Praw Człowieka OBWE w swoim stanowisku. We wstępnej ocenie uznali też, że kampania przed drugą turą była jeszcze bardziej konfrontacyjna niż przed pierwszą.

„Polaryzacja polityczna, a także brak neutralności w mediach publicznych negatywnie wpłynęły na ogólnie dobrze prowadzone wybory” – powiedział szef Specjalnej Misji Oceny Wyborów OBWE Thomas Boserup. „Po kampanii, w której brakowało dialogu, szczególnie ważne jest podkreślenie faktu, że podstawą demokracji jest poszanowanie różnorodności i praw wszystkich, nie tylko większości” – dodał.

Jak ograniczana jest wolność mediów w Polsce – Analiza rynku medialnego

Upolitycznienie mediów publicznych jest całkowite. Paradoksalnie, ostatnim bastionem wolności polskiej telewizji jest należący do amerykańskiej firmy TVN. Jednocześnie dziennikarstwo pisane staje się coraz bardziej domeną prekariuszy – zatrudnieniem nisko opłacanym i niepewnym.

ODiHR zwrócił uwagę w swoim komunikacie, że “kampania miała charakter negatywny oraz przepełniona była wzajemnym oczernianiem się, a doniesienia o groźbach wobec polityków i dziennikarzy budziły poważne obawy”. “Podobnie jak w przypadku pierwszej tury, kampania prezydenta ubiegającego się o reelekcję oraz przekaz medialny nadawcy publicznego charakteryzowały się retoryką homofobiczną, ksenofobiczną i antysemicką” – głosi komunikat OBWE po wyborach prezydenckich w Polsce.

Obserwatorzy przyznali przy tym, że wszystkie szczeble administracji wyborczej wywiązywały się ze swoich obowiązków w sposób profesjonalny, mimo trudności związanych pandemią COVID-19, a kandydaci i władze zachęcały wyborców do aktywnego głosowania w drugiej turze.

Brak granic między państwem a partią

“Przepisy regulujące działania kampanii urzędników administracji publicznej są niewystarczające, zacierając granicę pomiędzy państwem a partią. Kampanie wyborcze prowadzone przez urzędników wysokiego szczebla, w tym premiera, dały obecnemu prezydentowi nienależną przewagę” – uznali obserwatorzy OBWE.  Zwrócili przy tym uwagę, że premier Mateusz Morawiecki “w ramach pełnienia swojej oficjalnej funkcji odwiedził ponad 80 miast w kraju, składając obietnice rozdzielenia funduszy publicznych, rozdając uroczyste symboliczne kartonowe czeki”.

ODiHR zauważył także, że skargi do Sądu Najwyższego dotyczące wyników wyborów prezydenckich można składać dopiero po drugiej turze, co uniemożliwia egzekwowanie prawa w przypadku ewentualnych nadużyć, które mogły mieć wpływ na wynik pierwszej tury wyborów, co jest sprzeczne z zobowiązaniami podjętymi przez wszystkie państwa regionu OBWE.

Wybory prezydenckie: Nie będzie debaty przed II turą

To będą pierwsze wybory prezydenckie bez bezpośredniego starcia kandydatów.

Müller: To naturalne, że rząd wspierał Dudę w kampanii

Rzecznik rządu Piotr Müller przyznał, że rząd wspierał Dudę w kampanii, ale przekonywał, że „to jest naturalne”. Oświadczył przy tym, że “premier Mateusz Morawiecki uważał i uważa nadal, że prezydent Andrzej Duda jest najlepszym prezydentem i był najlepszym kandydatem w tych wyborach”. “To jest naturalne, że zaplecze polityczne prezydenta wspiera go w kampanii” – podkreślił Müller w TVN24.

“Przede wszystkim to jest praca pana Andrzeja Dudy, ale my faktycznie w czasie kampanii wspieraliśmy pana prezydenta, pokazując, że współpraca między rządem a prezydentem powinna być stabilna, spokojna, bez kłótni. A taką właśnie gwarantował Andrzej Duda” – powiedział rzecznik rządu.

Rzecznik rządu: To nie partia wystawiła Andrzeja Dudę na prezydenta

Opinię misji OBWE o „zatarciu granic między państwem a partią” Müller ocenił jako „absurdalną”. “Żadna partia polityczna nie wystawiła prezydenta, prezydent startował z własnego komitetu” – argumentował. Przyznał jednak, że PiS współfinansowało kampanię wyborczą, jednak podkreślił, że były też wpłaty obywateli. “Mimo wszystko kampania ma podwójny charakter finansowania” – podkreślił. Zastrzegł przy tym, że nie zna kwot przeznaczonych na kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, ale zapewnił, że koszty wieców – “w wysokości kilkudziesięciu albo kilkuset tysięcy złotych” – pokrywał komitet wyborczy Andrzeja Dudy.

Wybory prezydenckie: Jarosław Kaczyński włączył się w kampanię

W ostatnim dniu kampanii zarówno ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda, jak i kandydat KO Rafał Trzaskowski będą przekonywać, zwłaszcza niezdecydowanych, do swojej wizji Polski – każdy z nich do innej. 

Tomczyk: Sąd Najwyższy musi określić skalę nieprawidłowości

Szef sztabu Trzaskowskiego Cezary Tomczyk zapewnił co prawda, że jego środowisko polityczne uznaje wynik wyborów, ale podkreślił, że „Sąd Najwyższy powinien sprawdzić wszelkie wątpliwości”, jakie budzą “wszystkie jednostkowe przypadki, które mogą się złożyć na jakąś masę”. “Od samego początku mówiliśmy, że nie mamy wątpliwości co do wyniku ostatecznego. Uznajemy wynik wyborczy, ale Sąd Najwyższy musi stwierdzić, jaka była skala nieprawidłowości” – oświadczył.

Nawiązując do nieprawidłowości w przebiegu procesu wyborczego, Tomczyk powiedział o “zaangażowaniu telewizji publicznej, która niszczyła Rafała Trzaskowskiego za publiczne pieniądze” i “alercie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, który został wysłany w ostatniej chwili do wszystkich obywateli w sprawie głosowania” (chodzi o alert RCB, w którym informowano m.in. że osoby powyżej 60. roku życia będą mogły głosować bez kolejki).

“To nie było zderzenie kandydata z kandydatem. To było zderzenie kandydata z państwem PiS-u. Państwem, które użyło całej machiny propagandowej, głównie telewizji publicznej, ale też całej Rady Ministrów, wszelkich możliwych instytucji, nie tylko po to, żeby wygrać, ale żeby zniszczyć jednego z kandydatów” – ocenił szef sztabu przegranego kandydata.

Tomczyk przypomniał też, że sztab Rafała Trzaskowskiego uruchomił stronę, na której każdy może zgłosić nieprawidłowości w wyborach prezydenckich. Poinformował także, że wpłynęło tam już kilka tysięcy skarg, a szykują się też protesty zbiorowe, m.in. w Irlandii czy Chile. “Cała zagranica wrze, jeśli chodzi o brak możliwości głosowania. (…) O tym trzeba mówić, bo to szacunek do każdego pojedynczego głosu” – uważa szef sztabu Rafała Trzaskowskiego.

Wybory 2020: Jak polska scena polityczna komentuje wyniki wyborów prezydenckich?

Jaka wypadła kampania wyborcza? Jakie priorytety powinien realizować Andrzej Duda w trakcie II kadencji? Jakie błędy popełnił Rafał Trzaskowski? Czołowi politycy oceniają zakończoną w niedzielę II turę wyborów prezydenckich w Polsce. 

Szef polskiej dyplomacji: To nie wina MSZ

Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz poinformował na wtorkowej konferencji, że resort rozesłał za granicą 480 tysięcy pakietów wyborczych, a odesłano 83 proc. kopert z kartami wyborczymi. “Część głosów mogła nie dotrzeć na czas, ale to nie wina MSZ, który pakiety wyborcze wysłał w terminie ustawowym” – tłumaczył. Podkreślił, że do wyborów zgłosiła się duża liczba Polaków, a w związku z pandemią koronawirusa przeprowadzenie całego przedsięwzięcia było dużym wyzwaniem.

MSZ informowało wcześniej, że liczba obywateli uprawnionych do głosowania w drugiej turze, którzy zapisali się na listy wyborców za granicą, wynosi 512 685 osób. W tym 479 134 osoby wyraziły chęć głosowania korespondencyjnego.

Czaputowicz: To sukces resortu

W ocenie szefa polskiej dyplomacji uzyskanie 83 proc, jest bardzo dobrym wynikiem. “Zaskoczył nas tak dobry odzew Polaków, ale i także sprawność systemu, bo przypomnę, że podczas wyborów w 2015 r. ten zwrot wynosił 66 proc.” – powiedział Czaputowicz. Podkreślił przy tym, że  jest to świadectwem więzi Polaków mieszkających za granicą z ojczyzną. Szef MSZ mówił też o „konfrontacji z krytyką, z którą spotkał się resort”. “Widzimy naszym zdaniem niesprawiedliwe, nieuzasadnione twierdzenia w mediach społecznościowych, niektórych mediach ogólnopolskich, że zmarnowało się albo zaginęło tyle głosów. Można powiedzieć, że osiemdziesiąt kilka procent to nie wszystkie głosy, które wróciły, ale nigdy nie miało tak być” – oświadczył.

Szef MSZ: Nie wszyscy chcieli głosować w drugiej turze

Czaputowicz tłumaczył, że nie wszyscy byli zainteresowani udziałem w drugiej turze wyborów, bo “np. ich kandydat już nie był w niej uwzględniony”. Inni byli na urlopie i pakiet nie dotarł, a nie byli dostatecznie zainteresowani w jego odbiorze. “Jest i trzecia grupa, i o tym możemy rozmawiać i w wielu przypadkach, jak czytamy w mediach społecznościowych, te głosy mogły nie dotrzeć na czas, ale to nie wina MSZ, który wysłał wszystkie pakiety w terminie ustawowym lub nawet wcześniej, ale zdarza się w każdym państwie, także i w Polsce, że poczta i niektórzy listonosze mogą nie zdążyć, mimo że mają takie zobowiązanie” – wyjaśniał szef resortu.

“Więc ubolewamy z tego powodu, że niektóre głosy nie zostały uwzględnione. Bo jesteśmy przekonani – sama statystyka na to wskazuje – że może tak być” – dodał. Zastrzegł jednak, że te mniej więcej 80 tys. pakietów, które nie wróciły, „to nie jest liczba, która mówi, że nie dotarły do wyborców”, a jedynie liczba tych, które z powrotem nie wpłynęły do komisji”.

Zdaniem  szefa MSZ zdecydowana większość pakietów nie dlatego nie dotarła do tych 80 tys. osób, że nie została wysłana, ale dlatego, że “wyborca podjął decyzję, że on nie będzie wybierał między tymi dwoma kandydatami”. “Albo mógł podjąć inne decyzje, np., że mu szkoda pieniędzy na znaczek, ewentualnie z innych powodów nie chce brać udziału” – tłumaczył szef polskiej dyplomacji. “Ale zakładam i się zgadzam, że jakaś taka niewielka grupa jest, bo my też czytamy media społecznościowe, że ktoś dostał w piątek i nie zdążył wysłać” – przyznał Czaputowicz.

Wybory w Polsce: Kto zwyciężył za granicą? Wyniki z poszczególnych krajów

Rafał Trzaskowski zdobył znaczącą przewagę głosów (73,83 proc.) poza granicami kraju – tak wynika z nieoficjalnych danych PKW z 97,6 procent obwodów wyborczych. Natomiast na obecnego prezydenta zagłosowało 26,17 proc. wyborców.

Przekonywał także, że „nie jest prawdą, co się sugeruje, że MSZ działał celowo i wspierał jednego kandydata, a nie drugiego”. “Bo nawet ta frekwencja wygląda inaczej: zwrot kopert był większy w Europie, gdzie wygrał Rafał Trzaskowski – o ile pamiętam 87,2 procent – niż w Stanach Zjednoczonych (…) więc to jest zupełnie sprzeczne z tą logiką, by MSZ miał wpływać na wynik” – mówił szef polskiej dyplomacji.