Wybory prezydenckie: Już prawie trzy i pół tysiąca protestów wyborczych

Sad Najwyższy | Warszawa | Fot. Darwinek [Wikipedia]

Sad Najwyższy | Warszawa | Fot. Darwinek [Wikipedia]

Do Sądu Najwyższego wpłynęło do wczoraj ponad 3,4 tys. protestów wyborczych, a SN spodziewa ich jeszcze jutro. Wniosków jest tyle, że biuro podawcze Sądu nie jest w stanie dokładnie oszacować tej liczby.

 

Termin składania protestów wobec wyboru prezydenta upłynął w czwartek (16 lipca), ale do SN docierają wciąż te składane za pośrednictwem poczty. Zgodnie z nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym protesty te rozpoznaje w pełnym składzie niedawno utworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

Na rozstrzygnięcie o ważności wyboru prezydenta ma 21 dni od dnia podania oficjalnych wyniku wyborów do publicznej wiadomości, czyli do trzeciego sierpnia. O ważności wyboru szefa państwa rozstrzyga na podstawie opinii wydanych w wyniku rozpoznania protestów i sprawozdania z wyborów przedstawionego przez PKW.

Zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy zaplanowano na szóstego sierpnia, czyli w dniu, w którym mija jego poprzednia, pięcioletnia kadencja.

Wybory prezydenckie: Protesty wyborcze tylko dziś do północy

Protesty wyborcze można wnosić do SN tylko do północy. Nieprawidłowości zarówno w pierwszej, jak i drugiej turze zdiagnozowali obserwatorzy OBWE. Sygnalizowali je również wyborcy głosujący za granicą, a komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego zapowiedział złożenie protestu wyborczego już we wtorek. 

Ogromna liczba protestów

Do Sądu Najwyższego wpłynęło w poniedziałek (20 lipca) tyle protestów, że biuro podawcze nie było w stanie dokładnie oszacować ich liczby. „Z uwagi na ogromną liczbę protestów, wciąż są one na etapie rejestracji. Konieczna była pomoc pracowników z innych Izb i Biur Sądu Najwyższego” – przekazał Onetowi zespół prasowy SN. Do godz. 16 było ich już ponad 3,4 tys., a w repertorium zarejestrowanych zostało ponad 2,7 tys.

Już w piątek (17 lipca) Sąd Najwyższy informował, że protestów jest kilkunastokrotnie więcej niż przy poprzednich wyborach.

Protest PO

“Wybory prezydenckie nie były równe ani uczciwe, nie spełniały standardów demokratycznych. W proteście wyborczym, który składamy w Sądzie Najwyższym, żądamy stwierdzenia nieważności wyborów” – oświadczył przewodniczący PO Borys Budka składając protest swojej partii w SN, do którego dołączono dwa tysiące indywidualnych zawiadomień o nieprawidłowościach w organizacji wyborów. “Moim zdaniem ukradziono Polakom prawdziwe wybory, które do tej pory były” – dodał szef największej partii opozycyjnej na czwartkowej konferencji prasowej.

W jego ocenie prezydent Duda wygrał wybory „na dopingu”, a PiS w kampanię zaangażował cały aparat państwowy. Przyznał, że samo głosowanie mogło być dobrze przeprowadzone, ale zaangażowanie finansów publicznych i tzw. mediów publicznych spowodowało, że sytuacja nie była równa.

Budka: Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych rodzi podwójny problem

Dopytywany, czy jego formacja uzna uchwałę SN stwierdzającą ważność wyborów, Budka podkreślił, że jest legalistą, ale zastrzegł, że jeśli orzeknie o tym Izba Spraw Publicznych, “w której część sędziów została wybrana w sposób niezgodny z polską konstytucją, przez upartyjnioną KRS, to będziemy mieli podwójny problem” (orzeczenie o ważności wyborów leży w kompetencjach właśnie tej Izby).

SN: Sędziowie wskazani przez nową KRS nieuprawnieni do orzekania

Po siedmiogodzinnych obradach Sąd Najwyższy w składzie trzech izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wydał wczoraj uchwałę, w której stwierdził, że gdy w składzie sądu zasiada osoba wyłoniona przez nową Krajową Radę Sądownictwa, jego obsada jest “nienależyta”.
 

Uchwała stwierdzająca, …

“Jesteśmy przygotowani do przedterminowych wyborów, do powtórzonych wyborów, natomiast nie mam wiary w to, że SN takie orzeczenie wyda, bo wiem, co tam się dzieje od strony takiej wewnętrznej i wiem doskonale, że nie bez przyczyny tak konstruowano SN przez ostatnie lata, żeby w tych chwilach próby jednak zadziałał tak, jak chce ta władza” – powiedział lider Platformy. Zastrzegł jednak, że nie chce wyciągać przedwczesnych wniosków.

Wcześniej sztab kandydata Koalicji Obywatelskiej zapowiadając złożenie protestów przyznawał, że nie liczy na zmianę wyniku uznając, że ponad pół miliona głosów dzielące Rafała Trzaskowskiego od Andrzeja Dudy jest nie do odrobienia.

Spotkanie Trzaskowski-Duda w przyszłym tygodniu

Rafał Trzaskowski i Andrzej Duda mają się spotkać między 27 a 31 lipca, a ostateczny termin ma wyznaczyć otoczenie prezydenta Dudy – przekazała tymczasem wczoraj PAP powołując się na nieoficjalne ustalenia obu rywali w wyborach prezydenckich. Po ogłoszeniu wstępnych wyników exit poll prezydent Duda zaprosił jeszcze na ten sam wieczór (12 lipca) Rafała Trzaskowskiego z żoną na spotkanie w Pałacu Prezydenckim. Kandydat KO nie przyjął jednak tego zaproszenia tłumacząc, że z takim spotkaniem należy poczekać do ogłoszenia oficjalnych wyników wyborów.

Wybory 2020: Dlaczego wygrał Duda? Dlaczego Trzaskowski przegrał? Czego się teraz spodziewać?

Tak wielkiej polaryzacji w polskiej polityce ostatnich 30 lat jeszcze nie było. Co mówią wyniki wyborów i czego możemy spodziewać się w nadchodzących miesiącach?

Dwa dni później Trzaskowski przyznał w TVN24, że Andrzej Duda ponowił zaproszenie, ale wyjaśnił, że wtedy “akurat nie mógł” i  zaproponował takie spotkanie “pod koniec miesiąca, kiedykolwiek pan prezydent będzie miał czas”. Prezydent Warszawy podkreślił, że „nie chodzi o to, żeby robić show, tylko żeby porozmawiać poważnie na temat tego, jakie są oczekiwania tej drugiej połowy Polski wobec pana prezydenta”.

Z informacji PAP wynika także, że otoczenie prezydenta Dudy proponowało spotkanie już w tym tygodniu, ale Rafał Trzaskowski będzie w tym czasie na urlopie. Dlatego też przedstawiciele urzędu miasta st. Warszawy i Kancelarii Prezydenta ustalili, że odbędzie się ono przyszłym tygodniu, a ostateczny termin KPRP.