Wybory parlamentarne w Chorwacji: Czy skrajna prawica przesądzi o wyniku?

Premier Chorwacji Andrej Plenković, fot. Vlada Republike Hrvatske [Flickr]

Premier Chorwacji Andrej Plenković, fot. Vlada Republike Hrvatske [Flickr]

Dzisiaj Chorwaci głosują w wyborach parlamentarnych. Ostatnie przedwyborcze sondaże wskazują na remis między dwiema głównymi siłami politycznymi. Czy szalę na korzyść jednej z nich przeważy skrajna prawica?

 

W Chorwacji od 1991 r. na zmianę rządzą dwie partie: centro-prawicowa Chorwacka Wspólnota Demokratyczna (HDZ) na czele z obecnym premierem Andrejem Plenkoviciem oraz centro-lewicowa Partia Socjaldemokratyczna (SDP), która tym razem do wyborów idzie pod wodzą Davora Bernardicia w szerszym bloku o nazwie Restart. Pierwotnie wybory miały odbyć się na jesieni, jednak mimo pandemii koronawirusa zostały przeniesione na lipiec.

Chorwacja: Wybory parlamentarne w lipcu, a nie na jesieni. Dlaczego?

Prezydent Zoran Milanović ogłosił, że wybory parlamentarne w Chorwacji odbędą się 5 lipca.

Kto wygra?

Od przeszło trzech lat władzę w Chorwacji sprawuje HDZ, a premierem jest Plenković. Pytanie, czy i tym razem jego partia wygra wybory, pozostaje otwarte. W sondażach HDZ prowadzi z wynikiem 31 proc., ale wyprzeda utworzony w maju Restart jedynie o 2 punkty proc. Centroprawica może liczyć na 52 miejsca w 151-osobowym parlamencie, zaś centrolewica na 51. Tym samym żadne z nich nie może liczyć na samodzielną większość.

Tu więc otwiera się pole dla trzeciej obecnie siły na chorwackiej scenie politycznej – skrajnie prawicowego Ruchu Ojczyźnianego założonego przez piosenkarza Miroslav Škoro. Ma on za sobą epizod poselski w HDZ, a w wyborach prezydenckich pod koniec 2019 r. w I turze uzyskał 24,5 proc. I choć nie wszedł do II tury postanowił skapitalizować swoje poparcie. Pod koniec lutego 2020 r. powołał do życia nową partię. Škoro jest przedstawicielem populistycznej prawicy i wiele jego haseł – np. walka z tzw. „głębokim państwem” – pokrywa się z tym, co głoszą reprezentanci tego samego nurtu w wielu innych państwach. Pozytywnie wyrażał się również o Ustaszach – chorwackim ruchu faszystowskim, który w czasie II wojny współpracował z hitlerowskimi Niemcami.

W sondażach jego partia może liczyć na około 13 proc., co z kolei może przełożyć się na 18 mandatów.

Dalsze miejsce zajmuje konserwatywny Most, który jeszcze w 2016 r. tworzył koalicję rządową. Ta jednak nie przetrwała długo i w tym samym roku odbyły się kolejne wybory, po których Most wszedł do rządu Plenkovicia. Nieporozumienia w koalicji sprawiły jednak, że od 2017 r. Most przeniósł się do opozycji. Obecnie sondaże dają mu 7 proc. i 9 miejsc w parlamencie.

Łączna liczba prognozowanych mandatów nie daje większości HDZ, nawet jeżeli wejdzie w koalicję z Ruchem Ojczyźnianym. W takiej sytuacji, aby nie musieć tworzyć rządu mniejszościowego, Plenković musiałby porozumieć się dodatkowo właśnie z Mostem, albo szukać pojedynczych posłów, którzy poprą jego rząd. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że w ostatnich dwóch tygodniach poparcie dla Mostu nieco wzrosło (z poziomu 5 proc.), a dla partii Škoro ustabilizowało się nieco poniżej 15 proc.

Ze 151 miejsc w parlamencie 140 będzie reprezentowało 10 okręgów wyborczych, z których zostanie wybranych po 14 przedstawicieli. Oprócz tego 8 miejsc w parlamencie jest zarezerwowanych dla mniejszości narodowych, a 3 dla posłów wybranych przez osoby nieposiadające prawa stałego pobytu w kraju.

Koronawirus: Pierwsze znosiły restrykcje. Teraz Chorwacja i Słowenia przygotowują się na drugą falę zakażeń

Chorwacja jako jedna z pierwszych w UE otworzyła granice dla turystów, a Słowenia ogłosiła koniec pandemii już w połowie maja. Jednak wraz ze wzrostem zakażeń koronawirusem w ostatnich dniach, oba kraje przygotowują się na drugą falę epidemii.

Dlaczego przyspieszone wybory?

18 maja doszło do samorozwiązania parlamentu. Do takiego rozwiązania parł Plenković, który tłumaczył, że przyspieszone wybory są potrzebne ze względu na obecną sytuację gospodarczą i epidemiczną. „Nowy rząd musi jak najszybciej przystąpić do odbudowy gospodarki. Potrzebuje do tego silnego mandatu od obywateli. Obecna sytuacja sprzyja organizacji przyspieszonych wyborów. Im wcześniej przeprowadzimy głosowanie tym lepiej”, mówił wówczas premier.

Co kryje się za słowami Plenkovicia, który do jesieni mógłby przewodzić rządowi, bez konieczności natychmiastowego rozpisywania nowych wyborów? Zdaniem ekspertów, premier chce potwierdzić swoją popularność w społeczeństwie, wykorzystując fakt, że Chorwacja relatywnie dobrze poradziła sobie z kryzysem koronawirusowym. Jeżeli zakład Plenkovicia się opłaci, to zdąży otrzymać wotum zaufania, jeszcze zanim kryzys zdrowotny na dobre przerodzi się w kryzys gospodarczy, który według wszelkich dostępnych prognoz dotknie wszystkie państwa UE. Przełożenie wyborów z jesieni na lipiec miało też uzasadnienie zdrowotne, bowiem na jesieni spodziewana jest przez niektórych epidemiologów druga wala zachorowań na COVID-19. Za taką interpretacją opowiadali się niektórzy członkowie partii Plenkovicia.