Wybory w USA: Joe Biden 46. prezydentem Stanów Zjednoczonych

Joe Biden, cyberatak, USA, Trump, Rosja, Chiny

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden, fot. Gage Skidmore [Flickr, CC BY-SA 2.0]

To już pewne: Joe Biden zostanie prezydentem USA. Kandydat Demokratów uzyskał jak dotąd 290 głosów elektorskich, co zapewnia mu wyborcze zwycięstwo nad urzędującym prezydentem Donaldem Trumpem. W wieczornym przemówieniu prezydent-elekt zapowiedział, że będzie starał się jednoczyć, a nie dzielić naród.

 

Walka toczyła się do samego końca. Wprawdzie sztab Republikanów wciąż nie składa broni, licząc na pozytywne rozpatrzenie wniosków w sprawie fałszerstw wyborczych, jednak eksperci nie dają tym staraniom wielkich szans na powodzenie.

Za Bidenem opowiedziały się Waszyngton, Oregon, Kalifornia, Arizona, Nowy Meksyk, Kolorado, Hawaje, Minnesota, Wisconsin, Michigan, Illinois, Nowy Jork, Massachusetts, Maine, Connecticut, New Hampshire, Vermont, New Jersey, Delaware, Maryland, Dystrykt Kolumbii, Wirginia, Pensylwania i Nevada. Wciąż nie spłynęły wyniki z Georgii, Karoliny Północnej i Alaski, ale nie będą one miały już znaczenia dla tego, kto obejmie Biały Dom na następne cztery lata.

Choć nie podliczono jeszcze wszystkich głosów, to już wiadomo, że Joe Biden pobił rekord Baracka Obamy z 2008 r. pod względem liczby zdobytych głosów. Na Obamę 12 lat temu głosowało 69 498 516 osób.

Zwycięstwo Joego Bidena oznacza także, że po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych stanowisko wiceprezydenta obejmie kobieta. Będzie nią dotychczasowa senator z Kalifornii Kamala Devi Harris.

Biden: „Będę prezydentem wszystkich Amerykanów”

Kilka godzin po ogłoszeniu wyników Joe Biden wygłosił oficjalne przemówienie jako zwycięzca wyborów prezydenckich.

„Społeczeństwo przemówiło. Odnieśliśmy wielkie zwycięstwo, najwyższe w historii tego kraju –74 miliony głosów! Jestem dumny, że obdarzyliście mnie takim zaufaniem”, oświadczył z wdzięcznością prezydent-elekt. Zapowiedział również, że jako głowa państwa „będzie starał się nie dzielić, a jednoczyć naród”. „Nie będę prezydentem, który będzie dzielił stany na czerwone i niebieskie, ale postrzegał Stany Zjednoczone jako całość”, zapewnił.

„Będę walczył o was wszystkich, także o klasę średnią oraz o to, by Ameryka odzyskała szacunek świata. To największy zaszczyt w moim życiu, że tyle milionów Amerykanów zagłosowało za tą wizją”, przyznał Biden.

Odniósł się także do porażki swojego rywala. „Prezydent Donald Trump przegrał. Wiem z autopsji, jak trudno jest przegrywać. Ale dajmy sobie wzajemnie szansę”, zachęcił. wzywając do porzucenia brutalnej kampanijnej retoryki i do tego, by zacząć się nawzajem słuchać.

„To czas na uzdrowienie Ameryki”, stwierdził Joe Biden. Zaapelował o obniżenie temperatury sporu politycznego i zaprzestanie traktowania przeciwników politycznych jako wrogów. „Nasz kraj naznaczony jest nieustanną walką między naszymi dobrymi i złymi skłonnościami. (…) Dziś przyszedł czas, by te dobre skłonności w nas zwyciężyły”, powiedział.

Jeszcze przed Bidenem głos zabrała wiceprezydent-elekt Kamala Harris. „Czasy nie są łatwe, szczególnie w ostatnich miesiącach. Widzimy jednak także ogromną odwagę. Przez 4 lata walczyliście o równość i sprawiedliwość dla naszego kraju. Wybraliście nadzieję, jedność i przede wszystkim – prawdę”, powiedziała, odnosząc się do zwycięstwa Joego Bidena.

USA: Jeden kraj i… 50 systemów organizacji wyborów. Czas na zmiany?

Wybory prezydenckie w USA to z politologicznego punktu widzenia 50 odrębnych elekcji.

Donald Trump zapowiada pozwy sądowe

Przegrany dotychczasowy lokator Białego Domu nie uznaje swojej porażki. „Wygrałem te wybory i to z dużą przewagą!”, ogłosił na Twitterze po ogłoszeniu wyników.

W wystosowanym oświadczeniu Trump zapowiedział, że od poniedziałku sztab Republikanów zacznie postępowanie sądowe w sprawie domniemanych fałszerstw i niedopilnowania procedur wyborczych w niektórych stanach. „Naród amerykański ma prawo do uczciwych wyborów, co oznacza przeliczenie wszystkich legalnych kart do głosowania oraz nieuwzględnienie głosów nielegalnych. To jedyny sposób, by obywatele mogli zaufać procesowi wyborczemu”, oświadczył.

Już podczas liczenia głosów Trump zasugerował, że podczas głosowania doszło do rażących nieprawidłowości. Zapowiedział, że sztab Republikanów wystąpi z wnioskami do Sądu Najwyższego. Republikanie zamierzają oprotestować wyniki przede wszystkim w tych stanach, gdzie zaliczane będą także głosy korespondencyjne, które nadano najpóźniej w dniu wyborów, ale dotarły już po nim.

Sąd w Georgii oddalił pozew sztabu Republikanów, którzy domagali się nieuwzględnienia głosów pocztowych, które nadeszły już po 3 listopada, choć zostały nadane wcześniej. Sąd w Michigan odrzucił natomiast wniosek o wstrzymanie liczenia głosów w tym stanie. Postulat Republikanów został uwzględniony w Pensylwanii, gdzie zdecydowano się oddzielić od reszty głosów te otrzymane od 4 do 6 listopada.

„Wszyscy wiemy, dlaczego Joe Biden tak bardzo się spieszy, aby nieuczciwie ogłosić się zwycięzcą i dlaczego jego sojusznicy w mediach starają się pomóc mu za wszelką cenę: nie chcą, aby prawda wyszła na jaw”, napisał Donald Trump.

„Prawda jest taka, że te wybory wcale się jeszcze nie zakończyły”, stwierdził dotychczasowy prezydent. „Joe Biden nie został certyfikowany jako zwycięzca w żadnym ze stanów, a już na pewno nie w jednym ze stanów wysoce niepewnych, w których odbywać będą się przymusowe przeliczenia głosów, czy też stanów, gdzie nasze sztaby mają zasadne i istotne wątpliwości prawne, które mogą wpłynąć na to, kto będzie ostatecznym zwycięzcą”, zaznaczył.

„W Pensylwanii na przykład naszym obserwatorom nie zezwolono na pełnoprawny dostęp do nadzorowania procesu podliczenia głosów. To legalne głosy zadecydują o tym, kto jest prezydentem, a nie doniesienia medialne” – oświadczył urzędujący prezydent.

Wybory w USA: Stany Zjednoczone na własne życzenie chcą oddać pozycję lidera Chinom [WYWIAD]

„Trump rozpoczął proces wycofywania się Ameryki ze świata, czego Biden już nie powstrzyma”, uważa redaktor „DGP”.

Kim jest Joe Biden?

Joseph Robinette Biden Jr. urodził się 20 listopada 1942 w Scranton w Pensylwanii sprzedawcy samochodów Josepha Robinette’a Bidena Sr. i Catherine Eugenii Biden. W wieku dziesięciu lat ze względu na utratę pracy przez jego ojca przeprowadził się z rodzicami i rodzeństwem do stanu Delaware. Tam uczęszczał do szkoły, a w 1961 rozpoczął studia na University of Delaware na dwóch kierunkach – politologia i historia. W latach 1961-1963 odbywał służbę wojskową.

W 1968 skończył prawo na Syracuse University College of Law. W latach 1968–1970 pracował jako adwokat w Wilmington, a później przez dwa lata należał do Rady Hrabstwa New Castle, gdzie reprezentował Partię Demokratyczną.

W 1972 po raz pierwszy kandydował do Senatu w stanie Delaware, gdzie wygrał z wieloletnim senatorem J. Calebem Boggsem, zdobywając 55,41% wszystkich głosów. Miał wtedy 29 lat, co czyni go piątym najmłodszym senatorem w historii Stanów Zjednoczonych. Następnie sześciokrotnie z powodzeniem ubiegał się o reelekcję. Jest najdłużej urzędującym senatorem z Delaware w historii. Od 1987 do 1995 był przewodniczącym Senackiej Komisji ds. Sądownictwa, a latach 2001–2003 i 2007–2009 przewodniczył Senackiej Komisji Relacji Zagranicznych.

Biden po raz pierwszy ogłosił chęć udziału w wyborach prezydenckich, które odbywały się 1988 roku. Wycofał się jednak na skutek oskarżeń, m.in. o plagiat swojego artykułu prawniczego w trakcie studiów. Po raz drugi miał kandydować w wyborach w 2008 r. Gdy jednak w prawyborach Partii Demokratycznej w stanie Iowa zdobył mniej niż 1% głosów, postanowił wycofać kandydaturę.

W tym czasie zaczął jednak doradzać w kwestiach bezpieczeństwa narodowego i polityki zagranicznej innemu kandydatowi Demokratów, Barackowi Obamie. Gdy ten wygrał prawybory, poprosił Bidena, aby kandydował u jego boku. Po zwycięstwie Obamy w wyborach prezydenckich Biden został zatem zaprzysiężony na wiceprezydenta USA. 6 listopada 2012 Obama i Biden zostali wybrani na kolejną kadencję.

USA: Demokraci utrzymają przewagę w Izbie Reprezentantów, a Republikanie w Senacie?

Amerykanie wybierali 3 listopada nie tylko prezydenta, ale także wszystkich członków Izby Reprezentantów oraz 1/3 senatorów.

Gratulacje z NATO i UE

Spływają także pierwsze nieoficjalne gratulacje ze świata dla Joego Bidena i Kamali Harris, publikowane w mediach społecznościowych, także przez przywódców z Europy, spośród których większość zdążyła już pogratulować kandydatom Demokratów wyborczego zwycięstwa.

Gratulacje złożył już także w imieniu Sojuszu Północnoatlantyckiego sekretarz generalny Jens Stoltenberg. Wyrażając nadzieję na dobrą współpracę z nową administracją USA, szef NATO podkreślił, że amerykańskie przywództwo ma ogromne znaczenie w dzisiejszym, nieprzewidywalnym świecie.

Przypominając o tym, że wszystkie państwa sojusznicze liczą łącznie prawie miliard obywateli i stanowią połowę światowej potęgi gospodarczej i militarnej, Norweg zwrócił uwagę na rolę jedności NATO dla skutecznego radzenia sobie z takimi wyzwaniami, jak zagrożenie ze strony Rosji, światowy terroryzm czy rosnące w siłę Chiny. „Będziemy bezpieczni i odniesiemy sukces tylko wówczas, gdy zmierzymy się z nimi razem”, podkreślił.

W imieniu Unii Europejskiej nowym prezydentowi i wiceprezydent pogratulowali także przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli i szef unijnej dyplomacji Josep Borrell.

Specjalne oświadczenie wydała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Zaznaczyła w nim, że Unia Europejska i Stany Zjednoczone są „przyjaciółmi i sojusznikami”, a partnerstwo transatlantyckie, oparte na wspólnych wartościach, pozostaje „filarem stabilności, bezpieczeństwa i dobrobytu po obu stronach Atlantyku”. Zwracając uwagę na rolę tego partnerstwa w obliczu obecnych wyzwań, wezwała USA do współpracy w takich kwestiach jak walka z pandemią COVID-19 i skutkami zmian klimatu, a także transformacja cyfrowa i wspólne bezpieczeństwo.