Dziś wybory w Bułgarii: Były strażak i antyterrorysta przed szansą na czwartą kadencję

Bojko Borysow, Bułgaria, premier

Premier Bułgarii Bojko Borysow / Zdjęcie: Unia Europejska, European Council and Council of the European Union Newsroom, https://newsroom.consilium.europa.eu/

Dziś (4 kwietnia) Bułgarzy wybierają parlament. Sondaże dają największe szanse partii GERB dotychczasowego premiera Bojko Borysowa, która ma kilka punktów procentowych przewagi nad socjalistyczną BSP. Trudno jednak ocenić, jaka będzie frekwencja wyborcza, gdyż kraj znajduje się w szczytowej fazie trzeciej fali pandemii koronawirusa.

 

 

Kierowana przez Bojko Borysowa konserwatywna i proeuropejska partia Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) prowadzi w sondażach, ale wciąż nie może być pewna zwycięstwa.

Z kolei w prowadzonej przez portal Politico analizie wypadkowej sondaży ugrupowanie może liczyć na ok. 27 proc. poparcia, o 4 pkt proc. więcej, niż Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP). To mniej, niż GERB otrzymała w ostatnich wyborach, gdy zwyciężyła z wynikiem 32,7 proc.

Trzecie miejsce w sondażach zajmuje nowa partia na bułgarskiej scenie politycznej – Jest taki naród, założona przez piosenkarza Slawi Trifonowa. Poparcie dla tego ugrupowania szacuje się na 14 proc.

Dalej plasuje się Ruch na rzecz Praw i Wolności (DPS), reprezentujący mniejszość turecką w Bułgarii, który może liczyć na 11 proc. Na kolejne nowe ugrupowanie, Demokratyczna Bułgaria byłego ministra sprawiedliwości Christo Iwanowa, zamierza głosować 6 proc. obywateli.

Gdyby sondażowe wyniki znalazły potwierdzenie w wyborach, oznaczałoby to, że GERB mimo zwycięstwa, nie będzie w stanie samodzielnie utworzyć nowego rządu. W grę nie wchodzi raczej także koalicja dwóch partii, gdyż taką możliwość miałyby tylko GERB i BSP, a takiego scenariusza trudno się spodziewać.

Bułgaria: Zrównoważone rolnictwo może być impulsem dla społeczności wiejskich

Zrównoważone rolnictwo może być udanym przedsięwzięciem biznesowym i służyć do ożywienia najbiedniejszych regionów UE.

Trudny czas dla obecnego premiera

Gdyby po wyborach Bojko Borysow stanął na czele kolejnego rządu, byłby to już jego czwarty gabinet. Polityk ten wykonywał w przeszłości najróżniejsze zawody. Był strażakiem, policjantem, antyterrorystą, ministrem czy merem Sofii, a wcześniej osobistym ochroniarzem komunistycznego dyktatora Todora Żiwkowa, a także następcy bułgarskiego tronu, Simeona, gdy ten został premierem, by w końcu samemu sprawować funkcję szefa rządu od 2009 r. przez trzy kolejne kadencje.

Po kryzysie politycznym latem 2020 r. związanym z protestami przeciwko korupcji, co zaowocowało wówczas znaczącym spadkiem w sondażach, Borysowowi udało się odbudować poparcie. Nie jest jednak pewne, czy na tyle, by zapewnić GERB kolejne zwycięstwo wyborcze.

Zresztą nawet w wypadku wygranej obecny szef rządu wcale nie musi utrzymać stanowiska premiera. Wyzwania związane z formowaniem szerokiej koalicji mogą wymusić większe przetasowania, w tym wysunięcie innego kandydata na szefa rządu.

Ubiegłoroczne protesty poważnie nadszarpnęły popularność Bojko Borysowa. Wielu uczestników demonstracji domagało się dymisji premiera, którego obarczali winą za nieskuteczną walkę z korupcją i zbyt duże wpływy oligarchów na politykę. On jednak nie zgodził się zrezygnować, wymienił jedynie kilku ministrów i obiecał reformy konstytucyjne i wyprowadzenie kraju z kryzysu wywołanego pandemią.

Dziś społeczne wzburzenie nie jest już tak duże, co potwierdza ponowny wzrost notowań GERB. Partii nie udało się jednak odzyskać poparcia sprzed kryzysu.

Pandemia wpłynie na wyniki?

Przewiduje się, że niemały wpływ na wyniki niedzielnego głosowania może mieć wyborcza frekwencja, na której prawdopodobnie odbije się pandemia koronawirusa. Bułgaria w ostatnich dniach ponownie notuje zbliżone do rekordowych dzienne wartości zakażeń. Władze medyczne poinformowały w środę (31 marca) o przekroczeniu granicy 5 tys. zakażeń SARS-CoV-2. To najwyższy wynik od początku pandemii, a odsetek pozytywnych testów wynosi około 25 proc.

Badania wskazują, że powody do obaw ma BSP, bowiem to właśnie elektorat tej partii, złożony w znacznej części z osób starszych, wydaje się szczególnie nieprzekonany do uczestnictwa w tegorocznym głosowaniu. Według badań ośrodka Boriana Dimitrowa tylko 20 proc. wyborców BSP deklaruje chęć wzięcia udziału w głosowaniu.

Według większości ekspertów ogólna frekwencja powinna wynieść ok. 50-51 proc., ale nie brakuje opinii, że do urn pójdzie mniej niż połowa uprawnionych. Zgłaszane są także problemy z głosowaniem przez pacjentów szpitali oraz osób przebywających na kwarantannie.

Bułgaria pewnie zmierza do strefy euro. Rumunia jeszcze poczeka?

Spośród państw członkowskich UE do strefy euro należy obecnie 19 państw.

Jaką rolę odegra diaspora?

Pewne problemy z oddaniem głosu może mieć także część spośród liczącej ok. 1,5 mln osób społeczności Bułgarów za granicą. W kraju liczba lokali uzależniona jest od zezwolenia lokalnych władz, natomiast m.in. w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, gdzie mieszka wielu Bułgarów, liczba punktów do głosowania ograniczona jest do zaledwie 35.

„Problemem jest fakt, że nie wiadomo jak duża jest ta diaspora”, zwróciła uwagę Vessela Tcherneva, wiceprzewodnicząca Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR) i była rzeczniczka bułgarskiego MSZ podczas zorganizowanej przez wiedeńską organizację FJUM (Forum Journalismus und Medien) konferencji „Elections in Bulgaria: Voting during the Covid Emergency”.

„Liczba głosów z zagranicy nigdy nie była znaczna. To zwykle ok 150 tys. głosów. Istnieją jednak duże mniejszości bułgarskie w wielu krajach. Największa jest w Turcji, gdzie żyje od 250 do 300 tys. osób”, powiedziała ekspertka.

W jej opinii „obecna sytuacja i narastająca narracja nacjonalistów w stylu: <<Komu naprawdę zależy na Bułgarii, ten zagłosuje>>, może przyczynić się do podwojenia, a nawet potrojenia tej liczby”. Mimo tego nie spodziewa się ona, by głosy diaspory znacząco wpłynęły na wynik wyborów.