Włochy: Minister spraw zagranicznych oskarżony o rasizm z powodu memów

Minister spraw zagranicznych Włoch Luigi di Maio, fot. Dipartimento Protezione Civile (CC BY 2.0)

Minister spraw zagranicznych Włoch Luigi di Maio, fot. Dipartimento Protezione Civile (CC BY 2.0)

Szef włoskiej dyplomacji Luigi Di Maio znalazł się w ogniu krytyki po tym jak udostępnił w mediach społecznościowych obrazki, na których jego twarz została wmontowana w ciała znanych czarnoskórych osób.

 

Wszystko zaczęło się od silnej wakacyjnej opalenizny ministra spraw zagranicznych Włoch. Luigi Di Maio wrzucił bowiem na Facebooka i Instagrama swoje zdjęcia, na których widać jak podziałało na jego skórę letnie słońce.

Część internautów zaczęła się naśmiewać z ministra i nieprzychylnie komentować opublikowane fotografie. Inni zaczęli zaś przerabiać je, wmontowując mocno opaloną twarz Di Maio w zdjęcia znanych czarnoskórych osób, np. byłej gwiazdy NBA Michaela Jordana czy aktorów z popularnego amerykańskiego serialu „Bill Cosby Show”.

Europa protestuje przeciw rasizmowi

W kolejnych europejskich krajach dochodzi do ulicznych manifestacji, które z jednej strony są wyrazem solidarności antyrasistowskimi protestami w USA, a z drugiej sprzeciwem wobec niedostatecznego zdaniem manifestantów rozliczenia się z kolonialną przeszłością.

Di Maio publikuje kontrowersyjne obrazki

Szef włoskiej dyplomacji, próbując wybrnąć z tej sytuacji opublikował kilka z tych memów na swoich kontach w mediach społecznościowych i dopisał komentarz: „Wybaczcie kochani, w przyszłym roku użyję kremu z filtrem 50. Dzięki za rozjaśnienie mojego dnia”.

I tym samym wywołał wiele głosów oburzenia o niewłaściwe żarty o rasistowskim zabarwieniu. Chodzi bowiem o odniesienia do tzw. blackface, czyli zapoczątkowanego w USA pod koniec XIX wieku, a wiec w czasach silnej segregacji rasowej, sposobu stereotypowego przedstawiania Afroamerykanów.

Pomalowani na czarno biali aktorzy parodiowali zachowanie czarnoskórych osób i na ogół utwierdzali krzywdzące i silnie rasistowskie stereotypy. Dlatego wszelkie nawiązywanie do tamtego stylu jest w USA uważane za przejaw rasizmu. Od pewnego czasu podobnie patrzy się na to w wielu krajach europejskich, w tym we Włoszech.

Szczególne emocje wywołało opublikowanie przez Di Maio zdjęcia, na którym jego postać z jeszcze bardziej poczernioną komputerowo twarzą umieszczona została obok najpopularniejszego włoskiego komika Totò, który występował od lat 30. do 60. XX wieku.

Zdjęcie to bowiem kadr z filmu „Totòtruffa ’62”, w którym komik grał próbującego zdobyć pieniądze na szkołę tańca dla córki drobnego oszusta udającego różne postacie, aby wyłudzić pieniądze, w tym rzekomego księcia afrykańskiej Katangi, która w czasie gdy film miał premierę toczyła wojnę o secesję od Demokratycznej Republiki Konga.

W wykorzystanym do stworzenia tego mema kadrze wklejony komputerowo Di Maio stoi obok Totò z pomalowaną na czarno twarzą, a więc stosującego gag oparty właśnie o „blackface”. A wszystko to w czasie, gdy przez Europę przetacza się wielka dyskusja o kolonialnym dziedzictwie Starego Kontynentu, a w Belgii czy Wielkiej Brytanii obalane są pomniki osób, które dorobiły się majątków na wyzysku mieszkańców Czarnego Lądu.

Choć włoskie imperium kolonialne funkcjonowało o wiele krócej niż brytyjskie, francuskie czy belgijskie, to jednak obejmowało sporą część wschodniej Afryki – dzisiejsze Erytreę, Etiopię oraz dużą część współczesnej Somalii, a także traktowaną osobno (bo nie była oficjalnie częścią Włoskiej Afryki Wschodniej) Libię.

Belgia: Król przeprasza Kongo za okres kolonialny. Nie wspomina Leopolda II

Belgijski król Filip I Koburg wyraził głęboki żal z powodu przemocy jakiej Belgowie dopuścili się w Kongo w czasach kolonialnych. Napisał to w liście do kongijskiego prezydenta z okazji 60. rocznicy niepodległości Demokratycznej Republiki Konga.

Rasizm czy brak wyczucia?

Oburzenie wielu Włochów wywołało także to, że minister wywodzący się z Ruchu Pięciu Gwiazd, a więc ugrupowania, które popularność zyskało na krytyce okresu, gdy premierem był kontrowersyjny polityk-milioner Silvio Berlusconi, de facto powielił język byłego szefa rządu, który w 2009 r. nazwał w obecności dziennikarzy ówczesną amerykańską parę prezydencką Baracka i Michelle Obamów „tymi opalonymi”.

Dlatego we Włoszech dowcipkowanie polegające na porównywaniu opalenizny do karnacji osób czarnoskórych ma jeszcze dodatkowe zabarwienie polityczne. Dlatego gafa Di Maio odbiła się w tym kraju tak mocnym echem. Odpowiedzialnego za dyplomację ministra skrytykowano przede wszystkim za brak politycznego wyczucia i sięganie po dwuznaczne żarty w chwili, gdy za sprawą ruchu Black Lives Matter trwa wielka dyskusja o rasizmie w świecie zachodnim.

Ale część komentatorów uznało, że publikowanie owych memów to przejaw czystego rasizmu. „Te żarty z opalenizny to był zwykły rasizm. I kropka. Sięganie po żarty w tonie >>blackface<< jest obrzydliwe i rasistowskie. Minister powinien ten rasizm jasno potępić, a nie brnąć w te nieśmieszne żarty. Wielu Włochów uważa, że >>blackface<< jest zabawny. Odpowiem jako czarnoskóra Włoszka, że nie jest zabawny, ale obraźliwy” – komentowała urodzona w Rzymie w rodzinie somalijskich uchodźców pisarka i doktor literaturoznawstwa Igiaba Scego.

Z kolei działaczka społeczna i aktywistka włoskiej odnogi ruchu Black Lives Matter Oiza Q. Obasuyi stwierdziła: „Co jest zabawnego w tym, że di Maio wygląda teraz jak ciemnoskóry? Czy to jest naprawdę dla aż tylu ludzi śmieszne? Myślałam, że już z tego wyrośliśmy”.