Wielotysięczne protesty w Rumunii

Klaus Iohannis (l), prezydent Rumunii i Sorin Grindeanu, premier Rumunii// Źródło: Kancelaria Prezydenta Rumunii

Rumuński rząd planuje szereg ułaskawień oraz zmiany w prawie dekryminalizujące część przestępstw. W ramach protestu tysiące Rumunów wyszło na ulice. Przeciwny zmianom jest również prezydent Klaus Iohannis.

 

Wczoraj (29 stycznia) przez Bukareszt przeszła 20-tysięczna demonstracja. Mniejsze protesty odbyły się też w innych miastach w całym kraju – łącznie, protestujących miało być ok. 40 tys. Demonstracje są skierowane przeciw rządowi Sorina Grindeanu.

Zmiany w prawie

Premier wzbudził gniew obywateli na skutek zmian w kodeksie karnym, jakie jego gabinet przedstawił w tym miesiącu. Proponowane zmiany w przepisach oznaczałyby ułaskawianie osób z wyrokami 5 lat więzienia i mniej oraz skrócenie wyroków o połowę dla osób powyżej 60. roku życia, kobiet w ciąży i osób z dziećmi poniżej 5. roku życia. Zdekryminalizowano by również pewne nadużycia władzy, jeżeli straty przez nie spowodowane nie przekraczałyby 200 tys. lei (ok. 45 tys. euro).

Według rządu, te zmiany mają przede wszystkim rozwiązać problem przeludnienia w rumuńskich więzieniach. Zgodnie z różnymi ocenami, po wprowadzeniu nowych przepisów, zwolnione miałoby być od 2 do 4 tys. miejsc w więzieniach.

Oskarżenia

Jednak opozycja nie wierzy w takie wytłumaczenie zmian. Tłumaczy je raczej chęcią nowego rządu wsparcia dla części swoich polityków odsiadujących wyrok, a przede wszystkim dla przewodniczącego głównej partii rządzącej koalicji, Partii Socjaldemokratycznej (PSD), Liviu Dragnei.

Dragnea ma już na swoim koncie wyrok za machinacje wyborcze przy okazji referendum z 2012 r. ws. odwołania poprzedniego prezydenta Traiana Băsescu. Teraz toczy się przeciw niemu proces, w którym jest oskarżany o namawianie urzędnika do nadużycia władzy i fałszerstwa. Skrócenie wyroku nie objęłoby go (ma 54 lata), ale ułaskawienie mogłoby mu pomóc – z powodu poprzedniego wyroku Dragnea nie mógł zostać premierem i musi rządzić poprzez mało znanego i doświadczonego politycznie Grindeanu.

Sprzeciw

Opozycja zwróciła też uwagę, że te zmiany w przepisach nie były wymieniane przez PSD w trakcie kampanii wyborczej. Mimo to, są to jedne z pierwszych zmian, jakie nowy rząd chce wprowadzić – Grindeanu objął władzę 4 stycznia br.

Początkowo rząd chciał wprowadzić zmiany bez konsultacji 18 stycznia. Prezydentowi Klausowi Iohannisowi (obecnie bezpartyjny ale wybrany z poparciem centroprawicowej Partii Narodowo-Liberalnej (PNL)) udało się zablokować tę próbę i rząd opublikował projekt dekretów, które zostały skrytykowane przez praktycznie wszystkie instytucje rumuńskiego wymiaru sprawiedliwości: prokuratora generalnego Augustina Lazara, szefową Narodowej Dyrekcji Antykorupcyjnej (DNA) Laurę Kövesi oraz przewodniczącą Wysokiego Trybunału Kasacyjnego i Sprawiedliwości (najwyższy sąd w Rumunii) Cristinę Tarceę.

>> Czytaj więcej o pierwszej próbie wprowadzenia nowych przepisów

Protesty budzi też forma wprowadzenia nowych przepisów. Rząd chce je przyjąć w postaci dekretów – co oznacza pominięcie debaty i głosowania w parlamencie.

Protesty

Demonstracje w ograniczonej formie trwały już od 18 stycznia, gdy tylko pojawiły się pogłoski o zmianach planowanych przez rząd. Wczorajsze protesty były jednak, jak dotychczas, najliczniejsze.

Dołączył do nich także Iohannis, który skrytykował „polityczną klikę” rządzących. Zachowanie prezydenta wzbudziło oburzenie PSD – Dragnea stwierdził, że udział prezydenta w protestach to „początek zamachu stanu” oraz stara się on w ten sposób podbudować swoją pozycję polityczną.

Komisja Europejska na razie stara się nie angażować bezpośrednio w konflikt. Bruksela przestrzegła jedynie przed „ułaskawianiem osób skazanych za korupcję”.