Wielka Brytania: Torysi odbijają labourzystom kolejny okręg na północy Anglii

Minister transportu Grant Shapps idzie z małżonką oddać głos w wyborach lokalnych w Anglii, źródło: Twitter/Rt Hon Grant Shapps MP (@grantshapps)

Minister transportu Grant Shapps idzie z małżonką oddać głos w wyborach lokalnych w Anglii, źródło: Twitter/Rt Hon Grant Shapps MP (@grantshapps)

W wyborach uzupełniających do Izby Gmin w Hartlepool w północno-wschodniej Anglii zwyciężyła kandydatka rządzącej Partii Konserwatywnej. Okręg ten do niedawna był bastionem opozycyjnej Partii Pracy. To kolejna cegła, która wypadła z niedawnego tzw. czerwonego muru.

 

Mianem „czerwonego muru” określano położone na północy i w środkowej części Anglii robotnicze okręgi, w których od dziesięcioleci wygrywali zawsze labourzyści. Ale w wyborach z grudnia 2019 r. Partia Konserwatywna odbiła Partii Pracy kilkanaście takich okręgów, co dało jej wygodną większość w Izbie Gmin i umocniło pozycję konserwatywnego premiera Borisa Johnsona nie tylko na wewnętrznej scenie politycznej, ale także w negocjacjach brexitowych z Brukselą.

Wielka Brytania: Były doradca premiera oskarża go o korupcję i „tysiące ofiar” koronawirusa

Dominic Cummings grozi, że pogrąży premiera Wielkiej Brytanii.

Sukces toryski, klęska labourzysty

Według oficjalnych już wyników wyborów w Hartlepool mandat uzyskała kandydatka konserwatystów Jill Mortimer z wynikiem 51,9 proc. głosów. Reprezentant labourzystów Paul Williams, który uzyskał najgorszy wynik dla swojego ugrupowania kiedykolwiek w tym okręgu, w którym Partia Pracy przegrała dotąd tylko raz po II wojnie światowej – w 1959 r.

Wyniki wyborów uzupełniających w Hartlepool nie mają znaczenia dla układu sił w Izbie Gmin, ponieważ przewaga torysów nad opozycją i tak była już duża. Jednak głosowanie w Hartlepool budziło wiele zainteresowania, ponieważ było pierwszym poważnym testem dla nowego przywództwa labourzystów.

Było to bowiem pierwsze głosowanie odkąd stery w Partii Pracy objął Keir Starmer, a także pierwsze od czasu brexitu i pierwsze od wybuchu pandemii COVID-19. Zwycięstwo w Hartlepool pokazałoby więc, że opozycja odzyskuje poparcie, a także, że utrata ważnych okręgów na północy i w środkowej części Anglii była tylko chwilowym problemem.

Dotąd bowiem można się było łudzić, że elektorat Partii Pracy z tamtej części Anglii po prostu zmęczył się poprzednik, radykalnie lewicowym, a jednocześnie mało wyrazistym w poglądach na brexit kierownictwem ugrupowania z Jeremym Corbynem na czele.

Wielka Brytania: Skandal z udziałem byłego premiera. Lobbował w rządzie na rzecz spółki, w której miał udziały

David Cameron próbował ułatwić spółce, w której był udziałowcem dostęp do tanich rządowych kredytów.

Partia Pracy w odwrocie

Ale wysokie zwycięstwo Mortimer i fatalny wynik Williamsa wskazują jednak na coś zupełnie innego – trwałe zwrócenie się elektoratu Partii Pracy ku Partii Konserwatywnej na robotniczej i poprzemysłowej angielskiej północy.

„Partia Pracy zbyt długo brała głosy ludzi w Hartlepool za pewnik. Słyszałam to wiele razy prowadząc moją kampanię, że ludzie mają już dość, a teraz, poprzez ten wynik, przemówili i jasno dali do zrozumienia, że czas na zmiany” – triumfowała po ogłoszeniu wyników Mortimer.

Rezultat wyborów w Hartlepool, zwłaszcza jeśli labourzyści nie odnotują dobrego wyniku w przeprowadzanych równocześnie wyborach lokalnych w Anglii, będzie teraz sporym kłopotem dla Starmera, który kieruje Partią Pracy od kwietnia 2020 r.

Odsunięci przez niego od władzy w ugrupowaniu członkowie lewego skrzydła z Corbynem na czele już kwestionują przywództwo nowego lidera labourzystów. Jego głównym zadaniem miała być bowiem odbudowa poparcia dla Partii Pracy, a tymczasem – po chwilowym wzroście w sondażach – sytuacja zrobiła się jeszcze gorsza niż przed 2019 r.

Utrata parlamentarnego mandatu w okręgu Hartlepool, czyli wypadnięcie kolejnej cegiełki z „czerwonego muru” to nie tylko poważny cios dla opozycyjnego ugrupowania, ale także konieczność poważnego przebudowania partyjnej strategii dla tamtej części Anglii.