Wielka Brytania: Spiker Izby Gmin zapowiada rezygnację

Spiker Izby Gmin John Bercow (przy mównicy), źródło: Flickr/UK Parliament

Spiker Izby Gmin John Bercow (przy mównicy), źródło: Flickr/UK Parliament

Pełniący od 10 lat funkcję spikera Izby Gmin John Bercow poinformował, że jego „kadencja” powinna dobiec końca. Stwierdził również, że zajmowanie tego stanowiska było dla niego „najwyższym zaszczytem i przywilejem”.

 

John Bercow funkcję spikera Izby Gmin pełni od 2009 r., gdy zastąpił swojego poprzednika Michaela Martina, który stanowisko opuszczał w atmosferze skandalu związanego z rozliczaniem przez posłów wydatków na działalność parlamentarną. W praktyce bowiem kadencja spikera nie jest ograniczona czasowo, zwyczajowo rezygnują oni ze stanowiska lub są odwoływani, gdy ich praca budzi wątpliwości.

Jest to bowiem funkcja apolityczna. Polityk wybrany na spikera musi opuścić partię, do której należy, a w swojej pracy ma kierować się jedynie parlamentarnym regulaminem. Jeśli do osoby spikera nie ma zastrzeżeń, na początku każdej kadencji parlamentu jest tradycyjnie wybierany przez aklamację.

Wyborcze zamieszanie

John Bercow zapowiedział, że ze swojej funkcji odejdzie, jeśli dojdzie do przedterminowych wyborów. Ponieważ jednak przyspieszone wybory są mało prawdopodobne, ponieważ Izba Gmin odrzuciła niedawno taki wniosek, spiker podał również drugi termin swojej dymisji – 31 października, a więc obowiązujący obecnie termin brexitu. „Będą to najbardziej demokratyczne, a jednocześnie sprawiające najmniej zamieszania terminy” – uzasadnił.

Wszystko wskazuje na to, że rezygnacja Bercowa ma związek z decyzją Partii Konserwatywnej, która zapowiedziała wystawienie w jego okręgu wyborczym (Buckingham) w najbliższych wyborach swojego kandydata. To złamanie politycznego obyczaju. Trzy główne brytyjskie partie polityczne – Partia Konserwatywna, Partia Pracy oraz Liberalni Demokraci – tradycyjnie nie wystawiali swoich przedstawicieli w okręgu, z jakiego wybierany był obecnie sprawujący funkcję spiker. Ponieważ tym razem ma być inaczej, Bercow nie tylko zapowiedział rezygnację z funkcji spikera, ale także odejście z Izby Gmin.

Irlandzki premier zachęca do szukania porozumienia w sprawie brexitu

„Brexit nie skończy się 31 października czy 31 stycznia. Przeciwnie, po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE wejdziemy w nową fazę, ale problemy dla Zjednoczonego Królestwa oraz Irlandii nie znikną, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki” – powiedział przed spotkaniem z Borisem …

Skąd niechęć torysów do spikera?

John Bercow był ostatnio mocno krytykowany przez zwolenników twardego brexitu, którzy zarzucali mu stronniczość i sprzyjanie w pracach parlamentu zwolennikom miękkiego brexitu, a nawet zwolennikom pozostania w Unii Europejskiej. Głosy krytyczne wobec niego nasiliły się w ostatnich dniach, gdy w Izbie Gmin przyjęto serię ustaw m.in. blokujących premierowi Borisowi Johnsonowi możliwość przeprowadzenia bezumownego brexitu lub nakazujących mu ubieganie się o kolejne opóźnienie brexitu, gdyby nie udało się zawrzeć umowy z UE do 19 października.

Bercow był najdłużej urzędującym spikerem do zakończenia II wojny światowej. O tym, że obecna kadencja Izby Gmin będzie jego ostatnią na tym stanowisku, wspominał już w 2017 r. Polityk ten wywodzi się z Partii Konserwatywnej. Należał jednak do jej liberalnego skrzydła. Ze swoją partią mocno skonfliktował się w 2002 r., gdy wbrew dyscyplinie partyjnej zagłosował razem z Partią Pracy za ustawą umożliwiającą parom homoseksualnym adopcję dzieci (torysi byli wówczas w opozycji).

Spekulowano wówczas, że Bercow może nawet przejść do Partii Pracy, ale tak się nie stało. W czasach premierostwa labourzysty Gordona Browna należał jednak (choć za zgodą Partii konserwatywnej) do rządowego zespołu doradczego ds. dzieci z problemami z porozumiewaniem się. Bercow na co dzień zajmuje się tym tematem. Wychowuje bowiem syna cierpiącego na autyzm.

Bercow jest także pierwszym spikerem, który podczas obrad Izby Gmin zrezygnował nie tylko z peruki (takie przypadki były już wcześniej), ale także tradycyjną togę jedynie luźno zarzuca na zwykły garnitur. Szeroko znany na świecie jest z charakterystycznego okrzyku „Ordeeeeeeeer!”, czyli „Spooooooookój!”, którym uciszał zbyt rozemocjonowanych posłów oraz z kąśliwych i dowcipnych uwag, jakimi karcił parlamentarzystów.

Podczas ogłaszania przez Bercowa decyzji o dymisji na galerii w sali obrad Izby Gmin obecna była jego żona Sally, która jest członkinią… Partii Pracy. Sally Bercow nie działa jednak w polityce ogólnokrajowej, a jedynie na szczeblu lokalnym.

Wielka Brytania: Minister odchodzi z rządu z powodu brexitu

Minister pracy i emerytur Amber Rudd podała się do dymisji. Zrobiła to w akcie protestu wobec polityki brexitowej, jaką prowadzi obecny brytyjski rząd. Wyjaśniła, że nie wierzy, aby celem premiera Borisa Johnsona było zawarcie z Unią Europejską umowy rozwodowej.
 

Amber Rudd …

Kolejna porażka Johnsona w Izbie Gmin

Tymczasem w Izbie Gmin premier Johnson ma kolejne kłopoty. Przegrał bowiem następne głosowanie. Stosunkiem głosów 311 do 302 parlament nakazał rządowi publikację wszystkich dokumentów dotyczących przygotowań Wielkiej Brytanii do opuszczenia UE bez umowy oraz prywatnej korespondencji urzędników związanych z głosowaniem w sprawie zawieszenia obrad Izby Gmin. Po zakończeniu obecnej sesji parlamentu, jego prace na wniosek Johnsona mają zostać zawieszone do 14 października.

Ten ruch premiera, który chciał w ten sposób uniknąć komplikacji ze strony posłów podczas ostatnich tygodni przed zaplanowanym na 31 października brexitem, jest powszechnie krytykowany nie tylko przez opozycję. Zgodę wniosek Johnsona wyraziła jednak pod koniec sierpnia królowa Elżbieta II. Monarchini zaaprobowała jednak wczoraj (9 września) także ustawę blokującą brexit bez umowy. Otwiera ona (w razie nieprzyjęcia umowa rozwodowej z UE) możliwość kolejnego opóźnienia brexitu, tym razem do 31 stycznia 2020 r.

Złożenie królewskiego podpisu pod ustawą zatwierdzona już zarówno przez Izbę Gmin, jak i Izbę Lordów było jedynie formalnością. Ustawę mocno krytykują premier Johnson oraz jego bliscy współpracownicy. Minister spraw zagranicznych Dominic Raab zapowiedział już, że rząd znajdzie prawny wybieg, aby ustawę ominąć. Johnson bowiem od dawna zapowiada, że nie będzie się ubiegał o kolejne opóźnienie brexitu, nawet gdyby oznaczało to wyjście z UE bez umowy. Gdyby jednak premier wprost złamał zapisy ustawy, groziłaby mu za to nawet kara więzienia.

Izba Lordów przeciwko “twardemu” brexitowi

Brytyjska Izba Lordów przyjęła ustawę blokującą bezumowny brexit i oczekuje się, że już dziś wejdzie ona w życie. Dwa dni wcześniej podobną decyzję podjęła Izba Gmin.