Wielka Brytania: Rusza kampania wyborcza. Lindsay Hoyle zastępuje Bercowa

Nowy spiker Izby Gmin Lindsay Hoyle, źródło: Wikipedia, fot. Chris McAndrew/Parliamentary Digital Service (CC BY 3.0)

Brytyjskie partie polityczne rozpoczęły kampanię wyborczą przed zaplanowanymi na 12 grudnia wyborami do Izby Gmin. Do wyborów doszło z powodu pata wokół umowy regulującej warunki brexitu. Na koniec kadencji brytyjscy posłowie wybrali nowego spikera Izby Gmin.

 

Dziś (5 listopada) brytyjska Izba Gmin zbiera się po raz ostatni w tej kadencji. W ubiegłym tygodniu posłowie ogromną większością poparli bowiem przedterminowe wybory 12 grudnia. Parlament – już w nowym składzie – spotka się ponownie po wyborach.

Bercow odchodzi po dekadzie

Jednym z ostatnich wydarzeń w Izbie Gmin tej kadencji było wybranie nowego spikera, który zastąpi pełniącego tę funkcję od 10 lat Johna Bercowa. 56-letni Bercow ogłosił we wrześniu swoją rezygnację wraz z końcem urzędowania obecnego parlamentu. Zastąpił go 62-letni Lindsay Hoyle, który był dotąd posłem opozycyjnej Partii Pracy.

Spikerzy jednak zrzekają się jednak swojej przynależności partyjnej, ponieważ ich obowiązkiem jest m.in. obiektywne rozstrzyganie parlamentarnych sporów i pilnowanie przestrzegania parlamentarnych regulaminów. „Będę neutralny. Będę transparentny. Ta izba się zmieni, ale zmieni się na lepsze. Mam nadzieję, że ta izba będzie znów szanowana, nie tylko tu, ale i na świecie” – powiedział Hoyle po ogłoszeniu jego wyboru.

W decydującym głosowaniu pokonał on innego posła Partii Pracy Chrisa Bryanta. W sumie zgłosiło się siedmioro kandydatów – dwoje konserwatywnych i pięcioro labourzystowskich. Odchodzący spiker – Bercow – był niegdyś torysem, ale należał do liberalnego skrzydła Partii Konserwatywnej. Urzędował najdłużej od zakończenia II wojny światowej. Wsławił się nie tylko barwnym prowadzeniem obrad i zabawnym dyscyplinowaniem posłów, ale także tym, że częściej niż jego poprzednicy dopuszczał do głosu posłów z tylnych ław (tzw. backbencherów) oraz z mniejszych partii, dzięki czemu znikło wrażenie, że w Izbie Gmin ściera się tylko rząd z opozycyjnym Gabinetem Cieni.

Z drugiej strony Bercow był też ostro krytykowany przez zwolenników brexitu za to, że sprzyja zwolennikom pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej poprzez wyszukiwanie przepisów sprzed kilkuset lat, którymi blokował np. składanie wniosków przez rząd. Był także pierwszym spikerem, który podczas obrad Izby Gmin zrezygnował nie tylko z peruki (takie przypadki były już wcześniej), ale także tradycyjną togę jedynie luźno zarzucał na zwykły garnitur. Podczas ogłaszania przez Bercowa decyzji o dymisji na galerii w sali obrad Izby Gmin obecna była jego żona Sally, która jest członkinią… Partii Pracy. Sally Bercow nie działa jednak w polityce ogólnokrajowej, a jedynie na szczeblu lokalnym.

Wielka Brytania: Spiker Izby Gmin zapowiada rezygnację

Pełniący od 10 lat funkcję spikera Izby Gmin John Bercow poinformował, że jego „kadencja” powinna dobiec końca. Stwierdził również, że zajmowanie tego stanowiska było dla niego „najwyższym zaszczytem i przywilejem”.
 

John Bercow funkcję spikera Izby Gmin pełni od 2009 r., gdy zastąpił …

Kim jest nowy spiker Izby Gmin?

Nowy spiker Izby Gmin zasiada w niej od 1997 r. Nie jest nowicjuszem w prowadzeniu parlamentarnych debat. Od 2010 r. był jednym z zastępców swojego poprzednika na stanowisku spikera. Dlatego uważano go za jednego z faworytów tych wyborów. W 5-minutowej prezentacji swojej kandydatury zapewnił, że będzie kontynuował politykę dopuszczania do głosu backbencherów, ale zamierza prowadzić obrady w bardziej powściągliwy sposób niż Bercow.

Od tej pory Hoyle nie tylko nie reprezentuje już Partii Pracy ani nie może jej sprzyjać wbrew parlamentarnym regulaminom i konwencjom, ale sam nie będzie już brał udziału w głosowaniach. Na swój nowy fotel w Izbie Gmin został symbolicznie „doprowadzony” przez grupę innych posłów. Dzieje się tak na pamiątkę czasów, gdy funkcja spikera była jedną z bardziej niebezpiecznych w brytyjskim parlamencie. Spikerzy musieli bowiem reprezentować posłów w sporach z monarchami, co narażało ich na ewentualny gniew królów i królowych.

Najważniejszym zadaniem Hoyle’a na dzisiejszym posiedzeniu Izby Gmin jest ogłoszenie jej zawieszenia do czasu wyborów.

Wielka Brytania desygnuje swojego przedstawiciela do KE?

Brexit zostanie opóźniony nawet do 1 lutego 2020 r. Nowa Komisja Europejska powinna zacząć urzędowanie 1 grudnia 2019 r. Czy w związku z tym Wielka Brytania będzie musiała desygnować do KE swojego przedstawiciela?

 

Brexit, jeszcze w kwietniu, zaplanowany został na 31 …

Rusza kampania wyborcza

Liderzy głównych brytyjskich partii politycznych nie czekając na koniec ostatniego posiedzenia Izby Gmin zainaugurowali już kampanie wyborcze swoich ugrupowań. Lider opozycyjnej obecnie Partii Pracy Jeremy Corbyn wygłosił przemówienie podczas partyjnej konwencji w Essex we wschodniej Anglii. Obiecał w nim, że jeśli jego partia wygra wybory, to „rozwiąże problem brexitu w ciągu 6 miesięcy”. „Plan jest jasny i prosty. Trzeba wynegocjować nową umowę z UE, a potem poddać ją pod osąd ludzi w referendum. Wykonalne byłoby przeprowadzenie takiego powszechnego głosowania wczesnym latem przyszłego roku” – powiedział Corbyn.

Premier Boris Johnson wyśmiał jednak propozycję lidera labourzystów. „To byłby powrót do punktu wyjścia. Ta obietnica to jest prowadzenie polityki za pomocą opowiadania bajek. Realizacja tego planu skutkowałaby jedynie paraliżującą kraj niepewnością” – powiedział szef rządu, który przewodzi Partii Konserwatywnej. Z kolei odpowiedzialny w rządzie za przygotowanie kraju do brexitu Michael Gove powiedział, że „jakiekolwiek dalsze odkładanie kwestii brexitu przyniesie wielkie szkody.” Dodał też, że wszelkie zmiany w porozumieniu z UE są trudne do osiągnięcia. „Pan premier potrzebował 90 dni, aby wymusić usunięcie mechanizmu backstopu dotyczącego Irlandii Północnej. Powinniśmy w przyszłym roku zająć się już nowymi umowami handlowymi z państwami świata, a nie dalszym grzebaniem przy umowie rozwodowej” – powiedział Gove.

Partia Konserwatywna obiecuje, że umowę handlową z UE stworzony przez nią rząd zawarłby w ciągu 1 roku. Ale tego typu porozumienia negocjuje się bardzo długo. Wzorcowym dla przyszłej unijno-brytyjskiej umowy handlowej porozumieniem ma być umowa o wolnym handlu UE-Kanada (CETA). Ale jej wynegocjowanie zabrało stronom 7 lat. Umowę UE-Mercosur negocjowano zaś dwie dekady, a umowa TTIP z USA w ogóle nie doszła do skutku.

Wybory w Wielkiej Brytanii 12 grudnia

Brytyjscy deputowani zdecydowali wczoraj wieczorem, że przedterminowe wybory do Izby Gmin odbędą się w czwartek 12 grudnia. Za projektem ustawy w tej sprawie głosowało 438 posłów, przeciwnych było tylko 20. Jego przyjęcie wymagało zwykłej większości, czyli 320 głosów.

Liberalni Demokraci chcą wykorzystać zmęczenie torysami i labourzystami

Swoją kampanię rozpoczęli też Liberalni Demokraci, jedyne – obok Szkockiej Partii Narodowej (SNP) – ugrupowanie, które od początku było zdecydowanie przeciwne brexitowi. LibDems (jak nazywani są w Wielkiej Brytanii) liczą na to, że przejmą proeuropejski elektorat, który rozczarowany jest dotychczasową polityką torysów i kluczących w sprawie brexitu labourzystów. Dotąd Liberalni Demokracji byli (poza Szkocją) tzw. trzecią siłą, co sprawiało, że w wielu jednomandatowych okręgach przegrywali z kandydatami Partii Konserwatywnej lub Partii Pracy.

Teraz jednak liderka LibDems Jo Swinson zapowiedziała na partyjnym wiecu w Londynie, że ta kampania „może być wstrząsem sejsmicznym dla brytyjskiej polityki, które potrzebuje zmian i nowego podejścia”. „Nasz kraj potrzebuje teraz bardziej ambitnych polityków i my dorośliśmy do tego zadania. Wykonamy lepszą robotę niż panowie Johnson i Corbyn. To już nie jest tradycyjny spór między czerwonymi (tradycyjny kolor Partii Pracy – przyp. red.) i niebieskimi (kolor Partii Konserwatywnej – przyp. red.), ale spór o przyszłość naszego kraju. Tymczasem premier Johnson okłamuje królową i parlament, a pan Corbyn nie potrafi mieć jasnego zdania w sprawie, które ukształtuje przyszłość Wielkiej Brytanii na długie lata” – powiedziała Swinson.

Obecnie Liberalni Demokraci mają w liczącej 650-miejsc Izbie Gmin zaledwie 20 mandatów. Sondaże pokazują, że mogą zdobyć kilkanaście kolejnych w Londynie oraz we wschodniej, najmocniej korzystającej na członkostwie w UE części Anglii. Ale to wciąż zbyt mało, aby rozbić torysowsko-labourzystowski duopol. Co prawda według opublikowanego dziś sondażu YouGov na Liberalnych Demokratów chce zagłosować 16 proc. wyborców, co daje jej trzecie miejsce po Partii Konserwatywnej (38 proc. deklarowanego poparcia) i Partii Pracy (25 proc.), ale w efekcie może się przełożyć na mniej mandatów niż może zdobyć SNP, którą w skali kraju popiera tylko 4 proc. wyborców, ale wystawia ona kandydatów tylko w szkockich okręgach, gdzie może liczyć na ok. 40 mandatów.

Obecnie SNP ma w Izbie Gmin 35 posłów, a wszystkich szkockich okręgów jest 59. Liderka SNP Nicola Sturgeon liczy jednak, że jej partii uda się powtórzyć sukces z 2015 r., gdy zajęła aż 56 miejsc w brytyjskim parlamencie, odbierając wiele szkockich okręgów labourzystom. Sturgeon na wiecu w Edynburgu obiecała swoim wyborcom, że głos na SNP to „głos na ucieczkę od brexitu”. Szkocka Partia Narodowa z jednej strony opowiada się bowiem za rezygnacją z wyjścia z Unii Europejskiej, a z drugiej strony za przeprowadzeniem kolejnego referendum w sprawie niepodległości Szkocji, gdyby do brexitu jednak doszło.

Kolejne referendum ws. niepodległości Szkocji?

Premier Szkocji Nicola Sturgeon powtórzyła swój apel o przeprowadzenie w przyszłym roku kolejnego referendum ws. niepodległości kraju i zapewniła, że wniosek w tej sprawie złoży jeszcze w tym roku. Szef brytyjskiego rządu Boris Johnson zapewnił jednak, że takiego dokumentu nie podpisze.