Wielka Brytania: Parlamentarny raport mówi o ingerencjach Rosji w brytyjską politykę

Raport brytyjskiego parlamentu wskazuje na rosyjskie ingerencje w Szkocji i niejasną rolę Moskwy podczas referendum brexitowego (Photo by David Dibert on Unsplash)

Raport brytyjskiego parlamentu wskazuje na rosyjskie ingerencje w Szkocji i niejasną rolę Moskwy podczas referendum brexitowego (Photo by David Dibert on Unsplash)

Opublikowano długo oczekiwany raport komisji ds. wywiadu i bezpieczeństwa w brytyjskim parlamencie. Wskazano w nim na rosyjską ingerencję w szkockie referendum niepodległościowe z 2014 r. i niejasną rolę Rosji przy referendum brexitowym. I wytknięto, że brytyjski rząd nic z tym nie zrobił.

 

Parlamentarny raport był przygotowywany przez półtora roku. Ale potem czekał na upublicznienie jeszcze kilkanaście miesięcy. Choć bowiem był gotowy już w marcu ubiegłego roku, premier Boris Johnson opóźniał jego publikację.

Jego przeciwnicy polityczni sugerowali, że szef rządu zrobił tak, aby nie doszło do publikacji raportu przed grudniowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Ale sam Johnson zapewniał, że w raporcie nie ma żadnych sensacji, a odłożenie jego publikacji ma na celu właśnie ostudzenie politycznych emocji wokół dokumentu.

Kampania wyborcza przed grudniowymi wyborami do Izby Gmin była bowiem bardzo gorąca za sprawą kolejnych opóźnień brexitu i buntu wewnątrz Partii Konserwatywnej, której część posłów wspólnie z opozycją odrzucała kolejne wersje umowy brexitowej wynegocjowanej z UE przez rząd Johnsona.

Ostatecznie umowa brexitowa została przyjęta, a w przedterminowych wyborach torysi odnieśli ogromny sukces, odbijając nawet Partii Pracy część jej tradycyjnych okręgów w robotniczej północnej Anglii.

Sam Johnson zaś udanie doprowadził do wymiany części klubu poselskiego Partii Konserwatywnej w Izbie Gmin na wierniejszy sobie, bowiem buntowników relegowano lub zawieszano w prawach członka partii, a część z nich odeszła z ugrupowania sama.

Raport komisji ds. wywiadu i bezpieczeństwa został natomiast upubliczniony dopiero teraz, czyli po rozpoczęciu wakacji i mniej więcej w połowie negocjacji nad nową, pobrexitową umową handlową między Wielką Brytanią a Unią Europejską.

To właśnie premier wydaje zgodę na upublicznienie tego typu dokumentów, które przedtem przechodzą kilkustopniową weryfikację. Chodzi o to, aby wgląd do pełnej wersji miały tylko osoby ze stosownymi certyfikatami dostępu do informacji niejawnych, zaś wersja dostępna publicznie musi być pozbawiona tych fragmentów, które muszą pozostać tajne.

Ale weryfikację tego raportu zakończono już w listopadzie. 9 miesięcy dokument znajdował się więc w rządowej „zamrażarce”.

Wielka Brytania: Rząd nie ujawnił raportu o rosyjskich trollach

Brytyjski rząd odmówił ujawnienia przygotowanego przez parlamentarną komisję ds. wywiadu i bezpieczeństwa raportu dotyczącego rosyjskich ingerencji w kampanię przed referendum brexitowym z 2016 r.

 

Poselski raport liczy 50 stron. Jest gotowy od marca. Kolejne miesiące trwało jego dodatkowe weryfikowanie. 17 października …

Co znalazło się w raporcie?

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom Johnsona, w raporcie znalazło się jednak sporo kilka ciekawych kwestii i sporo gorzkich słów pod adresem brytyjskiego rządu (choć chodzi głównie o okres zanim to właśnie on stanął na jego czele).

Przede wszystkim wskazano w nim na to, że rosyjskie ingerencje w brytyjską politykę wewnętrzną widoczne są już od czasu kampanii przed szkockim referendum niepodległościowym z września 2014 r.

Informacje na temat takich ingerencji autorzy raportu uznali za „wiarygodne”. „Pojawiły się wiarygodne ogólnodostępne wskazania sugerujące, że Rosja podjęła kampanię wpływania w związku z referendum niepodległościowym w Szkocji w 2014 r.” – głosi dokument.

Moskwa czyniła to m.in. poprzez kierowanie w podległych sobie mediach (także tych anglojęzycznych) przekazu, który miał podważyć zaufanie Szkotów do wyniku referendum informując o rzekomych nieprawidłowościach przy przeprowadzaniu samego głosowania oraz liczeniu głosów.

W raporcie nazwano to „pierwszym udokumentowanym przypadkiem postsowieckiego wpływania na procesy demokratyczne na Zachodzie”. Co więcej, uznano, że brytyjski rząd (na jego czele stał wówczas David Cameron) zlekceważył tę sytuację i nie podjął żadnych działań zaradczych.

Stwierdzono także, że „jest zdumiewające”, że nie podjęto żadnych kroków, aby uchronić przed rosyjskimi ingerencjami referendum brexitowego z czerwca 2016 r. Podkreślono, że nawet w ogólnodostępnej „przestrzeni medialnej” było sporo doniesień o tym, że Moskwa jest zainteresowana wpływaniem na wynik referendum, a rosyjskie państwowe media były zaangażowane w promowanie negatywnych informacji o UE.

Facebook sprawdzi czy rosyjskie trolle internetowe angażowały się w kampanię ws. brexitu

Amerykański serwis społecznościowy zapowiedział wczoraj (17 stycznia), że rozpoczyna dochodzenie w sprawie potencjalnego wywierania w 2016 r. przez Rosję wpływu na kampanię przed referendum na temat dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Chodzi o działania dezinformacyjne oraz wykorzystywanie tzw. internetowych trolli. O rosyjskich ingerencjach w sytuację wewnętrzną w Wielkiej …

Spóźnione reakcje

Zdaniem autorów raportu rządowi urzędnicy powinni reagować jeszcze na etapie przedreferendalnej kampanii. Chodzi nie tylko o działania propagandowe czy sianie dezinformacji w mediach społecznościowych (poprzez sterowane grupy dyskusyjne czy sieci botów promujących jakieś posty), ale również o działania hakerskie.

„Oczywiste jest, że rząd powoli zdawał sobie sprawę z istnienia zagrożenia – rozumiejąc je jednak dopiero po operacji >>włamania i przecieku<< z DNC (Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej w USA – przyp. red.), podczas gdy powinno się to dostrzec już w 2014 r. W rezultacie rząd nie podjął działań w celu ochrony brytyjskiego procesu w 2016 r.” – czytamy w raporcie.

Chodzi o udokumentowane już dobrze wpływanie przez Rosjan na kampanię prezydencką w USA jesienią 2016 r. Jednym z elementów tej operacji było właśnie wykradzenie e-maili DNC oraz m.in. skrzynki szefa kampanii wyborczej kandydatki Demokratów Hillary ClintonJohna Podesty.

Tymczasem autorzy brytyjskiego raportu oskarżają rząd w Londynie o „aktywne unikanie” zbadania zagrożenia ze strony Rosji. „Powinny były zostać zadane ważne pytania, dlaczego ministrowie nie zajęli się tą kwestią, gdy pojawiły się dowody na ingerencję w referendum w Szkocji w 2014 r. i doniesienia o podobnej aktywności w wyborach prezydenckich w USA w 2016 r.” – czytamy.

Ale część raportu dotyczące brexitu została zapewne mocno okrojona i pozostała niejawna. Dlatego brak w dokumencie konkretnych przykładów i konkretniej opisywanych zarzutów. Z lektury wynika, że do dokumentu jest szczegółowy załącznik, ale nie został on upubliczniony.

Mimo to członkowie komisji ds. wywiadu i bezpieczeństwa wzywają do przeprowadzenia pełnego śledztwa w sprawie brexitowej kampanii referendalnej.

Wielki atak hakerski na Twittera. Fałszywe posty z prawdziwych kont Obamy, Bidena, Gatesa czy Muska

Nieznani hakerzy przypuścili wczoraj (15 lipca) wieczorem polskiego czasu wielki atak hakerski na Twittera i przejęli kontrolę nad prawdziwymi kontami amerykańskich polityków, miliarderów czy wielkich spółek. Dzięki temu wyłudzili od internautów pieniądze.

Rosyjski „gorący ziemniak”

W raporcie wskazano na Rosję, jako na główne zagrożenie dla Wielkiej Brytanii i szerzej dla całego Zachodu nie tylko w kwestii bezpieczeństwa procesu wyborczego. Wskazano też na szpiegostwo (to „analogowe”, jak i cybernetyczne) czy pranie brudnych pieniędzy.

Wytknięto, że brytyjskie państwo tak naprawdę nie ma nie tylko kontroli, ale nawet wiedzy na temat wielkich sum pieniędzy jakie przez inwestycje w Wielkiej Brytanii (np. w londyńskie nieruchomości) przepuszczają rosyjscy oligarchowie.

„Wielka Brytania była postrzegana jako szczególnie korzystne miejsce dla rosyjskich oligarchów i ich pieniędzy oraz oferowała idealne mechanizmy, dzięki którym nielegalne finansowanie mogłoby zostać poddane recyklingowi poprzez coś, co nazywano >>londyńską pralnią<<” – napisano. O pochodzenie rosyjskich pieniędzy pytał bowiem mało kto.

Zwrócono także uwagę, że brytyjskie terytorium jest obszarem, na jakim rosyjskie agencje wywiadowcze toczą swoje gry. Media nad Tamizą od razu odczytały to jako przypomnienie m.in. nieudanego zamachu na życie Siergieja Skripala, czyli byłego oficera rosyjskich służb, który przeszedł na stronę brytyjską.

W marcu 2018 r. dwóch mężczyzn (zidentyfikowanych później jako funkcjonariusze GRU) próbowało w Salisbury w południowej Anglii otruć Skripala neurotoksyną z grupy tzw. nowiczoków, ale podwójny agent przeżył próbę zabójstwa.

„Rosja uważa Wielką Brytanię za jeden z głównych celów wywiadowczych na Zachodzie” – napisano w raporcie i oceniono, że ważniejszymi celami dla Moskwy są tylko USA i ONZ. Wskazano też, że rosyjskie ingerowanie w sytuację wewnętrzną w Wielkiej Brytanii to tzw. nowa normalność.

Z kolei podejście brytyjskich instytucji uznano za „przerzucanie gorącego ziemniaka”. Nikt nie chciał bowiem wyjść przed szereg i poważniej zająć się informacjami o rosyjskich działaniach. „W odpowiedzi na naszą prośbę o pisemne dowody na początku dochodzenia brytyjski wywiad MI5 początkowo dostarczył tylko sześć linijek tekstu” – napisano w raporcie – jak na ironię – ten akapit okrojono nawet w samym raporcie.

USA, Rosja i trolle

Zgodnie z przewidywaniami podczas szczytu APEC w Wietnamie nie doszło do dwustronnego spotkania prezydentów Rosji i USA. Krótko przedtem rosyjskie media ujawniły, jak funkcjonowała w latach 2015-2017 rosyjska firma, będąca w rzeczywistości tzw. fabryką trolli, w której bardzo ważny był …

Raab: Rosjanie wtrącali się w wybory z 2019 r.

Brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab odrzucił, formułowane potem jeszcze dobitniej w mediach przez niektórych członków parlamentarnej komisji oskarżenia o rządowe zaniedbania, a także o lekceważenie zagrożenia oraz brak zainteresowania nim na odpowiednim szczeblu.

„Zawsze jasno mówiliśmy, że żądamy od Rosji powstrzymania się do jakichkolwiek działań wrogich wobec Wielkiej Brytanii czy naszych sojuszników. Będziemy nieugięcie bronić naszego kraju, naszej demokracji i naszym wartości przed wrogimi państwami” – napisał na Twitterze.

W ubiegłym tygodniu zaś Raab poinformował, że Rosja „niemal na pewno” ingerowała w wybory parlamentarne z grudnia 2019 r. „Robili to poprzez nagłaśnianie nielegalnie zdobytych i wpuszczanych do internetu dokumentów rządowych” – oświadczył. I był to dopiero pierwszy przypadek, żeby członek brytyjskiego rządu wprost oskarżył Rosję o ingerencję w kampanię wyborczą.

Raab wyjaśniał że, „poufne dokumenty rządowe dotyczące umowy o wolnym handlu między Zjednoczonym Królestwem a Stanami Zjednoczonymi zostały nielegalnie zdobyte przed wyborami parlamentarnymi w 2019 r. i rozpowszechnione w internecie za pośrednictwem platformy społecznościowej Reddit.”

Chodziło o dokumenty, które miałyby świadczyć o tym, że rząd torysów w ramach umowy o wolnym handlu z USA gotowy jest na prywatyzację publicznej służby zdrowia i dopuszczenie do tego amerykańskich firm farmaceutycznych. Prezentował je w kampanii wyborczej ówczesny lider Partii Pracy Jeremy Corbyn.

Co prawda tamta sprawa ostatecznie torysom nie zaszkodziła, ale Raab zapowiedział ostrzejsze działania w przyszłości. „Wprawdzie nie ma dowodów na prowadzenie przez Rosję szeroko zakrojonej kampanii przeciwko wyborom powszechnym, ale wszelkie próby ingerowania w nasze procesy demokratyczne są całkowicie nie do przyjęcia” – stwierdził.

I zapowiedział, że Londyn „zastrzega sobie prawo do podjęcia odpowiednich działań w przyszłości”. I przekazał, że w sprawie wycieku i publikacji tajnych dokumentów z rozmów z USA toczy się już kryminalne śledztwo.

Pandemia: Rosja chciała wykraść dane o pracach nad szczepionką przeciw koronawirusowi

Brytyjski rząd poinformował, że wspierani przez państwo rosyjskie hakerzy chcieli wykraść z różnych ośrodków badawczych oraz firm farmaceutycznych na całym świecie informacje o pracach nad szczepionką przeciw koronawirusowi SARS-CoV-2, który wywołał obecną pandemię.

 

O sprawie zaalarmowało brytyjskie Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC). Dziennikarzom …