Wielka Brytania: Miał wyjaśniać aferę wokół świątecznych przyjęć, ale okazało się, że sam w jednym uczestniczył

Świąteczne dekoracje przy wejściu do biura brytyjskich premierów, źródło: Flickr/Number 10, fot. Tom Evans/Crown Copyright (CC BY-NC-ND 2.0)

Świąteczne dekoracje przy wejściu do biura brytyjskich premierów, źródło: Flickr/Number 10, fot. Tom Evans/Crown Copyright (CC BY-NC-ND 2.0)

Brytyjski premier i jego współpracownicy tłumaczą się z serii ubiegłorocznych bożonarodzeniowych przyjęć, które zorganizowano na Downing Street 10, podczas gdy obowiązywał przeciwepidemiczny zakaz gromadzenia się. Wyjaśnić sytuację miał szef służby cywilnej, ale zrezygnował, gdy wydało się, że też wziął udział w łamiącym restrykcje przyjęciu.

 

 

Choć odpowiadał za przeprowadzenie brexitu i wynegocjowanie nowej umowy handlowej z Unią Europejską, Boris Johnson dopiero teraz zmaga się z najpoważniejszych kryzysem od początku swojego urzędowania jako premier Wielkiej Brytanii.

Kolejne przyjęcie w czasie lockdownu

Ujawnienie i nagłośnienie przez prasę organizacji serii przyjęć świątecznych w jego kancelarii, podczas gdy obowiązywały zakazujące spotkań antycovidowe restrykcje doprowadziło już do dymisji w otoczeniu brytyjskiego premiera, solidnego spadku sondażowego Partii Konserwatywnej, a nawet kompromitującej utraty utrakonserwatywnego okręgu w wyborach uzupełniających do Izby Gmin.

Oczyścić atmosferę wokół Downing Street 10 miało wewnętrzne dochodzenie, na którego czele stanął szef służby cywilnej Simon Case. Jego zadaniem było wyjaśnienie okoliczności organizacji przez pracowników kancelarii Johnsona przyjęć w okresie II fali zakażeń koronawirusem, gdy zwykli Brytyjczycy nie mogli zobaczyć swoich bliskich lub pożegnać umierających na COVID-19.

Teraz jednak okazało się, że sam Case także jest zamieszany w niezgodne z przeciwepidemicznymi regułami przyjęcia. Jedno z nich odbyć się miało nawet 17 grudnia 2020 r. w jego biurze przy Whitehall 70 w Londynie.

Wielka Brytania: Premier przeprasza, a jego doradczyni rezygnuje. Afera po ujawnieniu nagrania na temat imprezy ze szczytu pandemii

To skutek ujawnienia nagrania, w którym żartowała z organizacji przyjęcia w czasie II fali pandemii COVID-19.

Case złamał obostrzenia?

W spotkaniu, na które wysłano zaproszenia z napisem: „Przyjęcie świąteczne”, uczestniczyć miało co najmniej 15 osób. Obowiązujące zaś wówczas przepisy zezwalały na maksymalnie czteroosobowe spotkania.

Biuro prasowe Downing Street 10 przekonuje, że podczas tego przyjęcia nie złamano antycovidowych reguł, bo wzięły w nim udział tylko te osoby, które i tak były z racji wykonywania swoich obowiązków w biurze, a pozostałe osoby połączyły się z nimi za pomocą wideołącza. „To nie było klasyczne przyjęcie. Uczestnicy siedzieli przy swoich biurkach zachowując dystans i jedynie rozmawiali i jedli” – przekazano.

Simon Case miał nie brać w tym spotkaniu udziału, a jedynie „przejść przez część biurową, gdzie ono trwało w drodze do własnego gabinetu”. „W spotkaniu nie uczestniczył nikt spoza pracowników biura, przekąski i napoje wszyscy przynieśli z domu. Całość trwała niecałą godzinę” – podało biuro prasowe kancelarii premiera.

Wielka Brytania: Boris Johnson w coraz większych opałach. Znów tłumaczy się z łamania covidowych restrykcji

Prasa publikuje bowiem zdjęcia ze świątecznego quizu na Downing Street, przeprowadzonego gdy obowiązywał ścisły zakaz spotkań.

Case rezygnuje

Szef służby cywilnej, aby nie zakłócać dochodzenia ws. świątecznych przyjęć, zrezygnował z funkcji osoby za nie odpowiedzialnej. „Chodzi o to, aby opinia publiczna nie utraciła zaufania do wyników owego dochodzenia” – głosi komunikat Downing Street 10. Simona Case zastąpi przy te sprawie zasłużona urzędniczka służby cywilnej Sue Gray.

Tyle, że ta kolejna z serii kłopotliwych dla otoczenia Borisa Johnsona informacji jeszcze bardziej pogrąża premiera, który zaczyna coraz bardziej Partii Konserwatywnej ciążyć. Według brytyjskiej prasy część polityków rządzącego ugrupowania ma już obecnego szefa partii dość.

Tymczasem opozycja bezlitośnie premiera okłada w mediach. „Z każdym nowym doniesieniem prasy widzimy coraz wyraźniej, że szef rządu zwykł przymykać oko na nieprawidłowości w swoim otoczeniu. Apelowaliśmy o niezależne i uczciwe dochodzenie ws. łamania obostrzeń, ale działania szefa zespołu dochodzeniowego stawiają tę uczciwość pod znakiem zapytania” – powiedziała wiceprzewodnicząca Partii Pracy Angela Rayner.

Wielka Brytania: Torysi przegrywają wybory uzupełniające w ultrakonserwatywnym okręgu. To kolejny kłopot dla Johnsona

To skutek kłopotów rządu po ujawnieniu serii skandali z łamaniem obostrzeń.

Blackford: Ten rząd śmierdzi oszustwem

Z kolei szef frakcji Szkockiej Partii Narodowej w Izbie Gmin Ian Blackford wezwał Johnsona, aby na czele zespołu dochodzeniowego postawił nie urzędnika swojej kancelarii, ale niezależnego od rządu sędziego.

„Pan Case okazał się być sędzią w swojej własnej sprawie. Nie mógł przy tej funkcji pozostać. Ten rząd z daleka śmierdzi korupcją i oszustwem” – powiedział Blackford w rozmowie z telewizją BBC.