WFP ostrzega: Kryzys polityczny po przewrocie w Birmie może w tym kraju wywołać klęskę głodu

Problem głodu w Birmie dotyka m.in. społeczności muzułmańskich Rohindżów, źródło: UN Women, fot. Allison Joyce (CC BY-NC-ND 2.0)

Problem głodu w Birmie dotyka m.in. społeczności muzułmańskich Rohindżów, źródło: UN Women, fot. Allison Joyce (CC BY-NC-ND 2.0)

Działający w ramach ONZ Światowy Program Żywnościowy (WFP) alarmuje, że sytuacja gospodarcza w Birmie, gdzie 1 lutego doszło do wojskowego przewrotu, znacząco pogarsza się. Nawet 3,4 mln ludzi może stanąć przed widmem głodu lub niedożywienia.

 

 

Już prawie trzy miesiące Birmą rządzi wojskowa junta, która po raz kolejny w historii tego kraju odsunęła od władzy cywilów. Doprowadziło to do poważnego kryzysu politycznego i trwających od wielu tygodni ulicznych protestów, które wojsko i policja krwawo tłumią używając broni palnej.

Rada Bezpieczeństwa ONZ potępiła birmańską juntę za przemoc wobec protestujących

Rezolucję udało się przyjąć jednogłośnie, ale Chinon udało się rozwodnić jej brzmienie.

Krwawa rozprawa z opozycją

Według miejscowego Stowarzyszenia Pomocy Więźniom Politycznym służby bezpieczeństwa zabiły już w Birmie ponad 700 osób, w tym co najmniej kilkanaścioro dzieci.

Wstrzymano też większość eksportu i importu, a jedną z przyczyn jest blokada krajowego systemu bankowego – zamknięto wiele oddziałów banków, a podjęcie pieniędzy z konta jest bardzo trudne. Problemem jest przesłanie pieniędzy przelewem do Birmy.

Tymczasem wielu Birmańczyków jest uzależnionych od przekazów pieniężnych od krewnych pracujących za granicą. Cała ta sytuacja sprawia, że według szacunków Banku Światowego PKB Birmy skurczy się w 2021 r. nawet o 10 proc.

Oznacza to silne odwrócenie trendu wzrostu gospodarczego obserwowanego w ostatnich latach, na co duży wpływ miała oprócz wojskowego puczu także pandemia COVID-19 i wieloletnie zaniedbania gospodarcze związane z poprzednimi okresami dyktatury armii.

Birma: Najkrwawszy dzień protestów przeciw wojskowej juncie – co najmniej 114 zabitych

„Strzelali do nas jak do kaczek czy kur (…)”, mówił dziennikarzom Reutersa jeden z uczestników protestów.

Ceny żywności rosną

Negatywne skutki obecnego kryzysu najmocniej odbijają się na najbiedniejszych mieszkańcach Birmy. „Coraz więcej ludzi traci pracę i nie stać ich na jedzenie” – tłumaczył podczas wideokonferencji dyrektor birmańskiego oddziału WFP Stephen Anderson.

Bo jednoczesnemu spadkowi dochodów Birmańczyków towarzyszy ogromny wzrost cen, przede wszystkim na produkty żywnościowe. A tylko ceny rynkowe ryżu i oleju spożywczego – a wiec podstawowych produktów w kuchni birmańskiej – wzrosły od końca lutego odpowiednio o 5 i 18 proc.

Według analizy WFP, w ciągu najbliższych 3-6 miesięcy aż 3,4 mln mieszkańców Birmy może stanąć w obliczu zapewnienia sobie bezpieczeństwa żywnościowego.

Dlatego ta oenzetowska organizacja chce potroić liczbę osób w Birmie, które objęła swoją pomocą i być w stanie zadbać o nawet 3,3 mln ludzi. WFP oszacował jednak, że potrzebuje w tym celu uzyskać dodatkowe 106 mln dolarów międzynarodowego wsparcia.