Węgry: Tysiące ludzi na antyrządowej demonstracji w Budapeszcie

Protest w Budapeszcie, źródło Facebook:Mi vagyunk a többség

Protest w Budapeszcie, źródło: Facebook/Mi vagyunk a többség

W stolicy Węgier zebrało się przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy manifestantów, którzy protestowali przeciw niesprawiedliwemu ich zdaniem prawu wyborczemu. Domagali się m.in. ponownego przeliczenia głosów oddanych tydzień temu w wyborach parlamentarnych. Zwyciężyła w nich zdecydowanie, po raz trzeci z rzędu, prawicowa partia Fidesz kierowana przez Viktora Orbana.

 

Tysiące manifestantów (zdaniem organizatorów było to nawet 100 tys. osób) zebrały się w sobotę (14 kwietnia) pod budynkiem Węgierskiej Opery Państwowej, a potem przeszły pod gmach parlamentu. Wśród demonstrantów, których skrzyknęła grupa założona na Facebooku pod hasłem „To my jesteśmy większością” („Mi vagyunk a többség”), dominowali młodzi ludzie.

„Unio, przygotuj się na uchodźców z Węgier!”

Demonstranci protestowali przede wszystkim przeciw niesprawiedliwej ich zdaniem ordynacji wyborczej, która premiuje partię rządzącą oraz przeciw zdominowaniu przez Fidesz zarówno mediów publicznych, jak i prywatnych. Na nierówność w prezentowaniu strony rządowej i opozycyjnej w radiu czy telewizji zwracała w swoim raporcie m.in. misja obserwacyjna OBWE. Po wyborach pojawiły się także wątpliwości co do pracy Narodowego Biura Wyborczego, które miało unieważnić aż 80 tys. kart do głosowania, głównie z głosami na partie opozycyjne. Biuro kilkakrotnie zmieniało także komunikat o frekwencji, podając ją niższą niż wcześniej. OBWE uznało jednak wybory za przeprowadzone „sprawnie i profesjonalnie”. Frekwencja ostatecznie i tak była rekordowa. Wyniosła 70 proc.

Zgromadzeni w Budapeszcie manifestanci sprzeciwiali się także dominacji prawicy na węgierskiej scenie politycznej oraz antyimigracyjnej polityce rządu Viktora Orbana. Na demonstracji pojawiły się nie tylko flagi węgierskie, ale także unijne. Na plakatach pojawiły się mi.in. takie hasła jak: „Unio, pomóż nam!”, „Unio, przygotuj się na uchodźców z Węgier!” czy „Dlaczego na to pozwoliliśmy?!”. Według ostatecznych wyników wybory wygrała koalicja partii Fidesz i chadeków z KDNP, która zdobyła 49,27 proc. głosów. Przełożyło się to na aż 133 mandaty w 199-osobowym parlamencie. Oznacza to, że rząd ma teraz większość konstytucyjną.

Drugie miejsce zajął nacjonalistyczny Jobbik, który będzie miał 26 posłów, zaś trzecie koalicja Węgierskiej Partii Socjalistycznej oraz partii Dialog. Socjaliści będą mieć 20 posłów. 9 przedstawicieli wprowadziła natomiast do parlamentu Koalicja Demokratyczna byłego premiera Ferenca Gyurcsanya, zaś 8 – lewicowo-ekologiczna partia Polityka Może Być Inna.

OBWE krytycznie o wyborach na Węgrzech

Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), która zajmuje się m.in. monitorowaniem procesów wyborczych na świecie, stwierdziła, że partie opozycyjne nie miały podczas kampanii równego dostępu do mediów w porównaniu z partiami rządzącymi. Obserwatorzy wytknęli także niejasność finansowania działań wyborczych  …

Orban: „Wygraliśmy i koniec”

Demonstranci, oprócz ponownego przeliczenia głosów (a nawet zorganizowania nowych wyborów), zmian w prawie wyborczym i mediach domagali się także zacieśnienia współpracy między partiami opozycyjnymi. Premiera Orbana oskarżano zaś o kradzież wyborczych głosów, korupcje oraz nadużycia władzy. Do węgierskiej stolicy ściągnięto w związku z protestem duże siły policyjne, ale wszystko – co przyznała sama policja – odbyło się całkowicie pokojowo.

Choć sobotnia manifestacja została zwołana poprzez Facebooka, a nie przez konkretne ugrupowanie polityczne, w tłumie można było dostrzec polityków opozycji – m.in. Jobbiku i Koalicji Demokratycznej. Zapytany o komentarz do antyrządowego protestu premier Viktor Orban, który od dawna unika mediów, powiedział jedynie: „Wygraliśmy i koniec”. Natomiast szef biura szefa rządu, minister bez teki Antal Rogán oświadczył, że „protesty zorganizowane zostały za pieniądze George’a Sorosa„. Ten amerykański biznesmen i filantrop węgierskiego pochodzenia, który chętnie finansuje organizacje pozarządowe w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, był przez partię rządzącą wskazywany jako główny sponsor opozycji.

Miesiąc temu, w szczycie kampanii wyborczej, na podobnym wiecu zwolenników partii Fidesz zgromadziła się w Budapeszcie podobno liczna manifestantów. Protesty przeciwników Fideszu domagających się ponownego przeliczenia głosów mają się odbywać w każdą sobotę.

Węgry to państwo mafijne, ale Polska wciąż ma plan B – WYWIAD

Węgry są zarządzane jak klanowa organizacja kryminalna w wymiarze systemowym. Jeśli chcielibyśmy zrobić zdjęcie elity rządzącej, polecam udać się do loży VIP stadionu Pancho Arena w Felcsút, rodzinnym miasteczku Viktora Orbána – tłumaczy Bálint Magyar*, węgierski socjolog i były polityk liberalny …