Węgry: Protesty w obronie wolnych mediów. Z niezależnego dotąd portalu Index odchodzi większość dziennikarzy

Protest w obronie niezależności mediów w Budapeszcie, źródło: Wikipedia, fot. Attila Szervac (CC BY-SA 4.0)

Protest w obronie niezależności mediów w Budapeszcie, źródło: Wikipedia, fot. Attila Szervac (CC BY-SA 4.0)

Kilka tysięcy osób protestowało w Budapeszcie w obronie wolności mediów. Manifestacja, która zakończyła się pod siedzibą premiera Viktora Orbána, związana była z sytuacją wokół niezależnego dotąd portalu Index.hu.

 

Protest w węgierskiej stolicy zorganizował opozycyjny Ruch Momentum. Według różnych źródeł w centrum Budapesztu zjawiło się 5-10 tys. osób. Skandując: „Wolne państwo, wolna prasa!” ludzie przeszli pod pałac w Budzie, gdzie znajduje się siedziba premiera Viktora Orbána.

Protest ws. portalu Index.hu

Przyczyną protestu jest sytuacja wokół niezależnego dotąd portalu Index.hu. W środę zwolniono bowiem jego redaktora naczelnego Szabolcsa Dulla. Dull przeciwstawiał się bowiem krokom podejmowanym przez nowego prezesa wydającej portal spółki László Bodolaia.

Portal Index.hu, jedno z najważniejszych obecnie na Węgrzech mediów krytycznie nastawionych do rządów premiera Orbána, na swojej głównej stronie ma umieszczony specjalny wskaźnik, który pokazuje na ile redakcja czuje się niezależna.

Jeśli wskazówka pokazuje kolor zielony, to redakcja jest spokojna, jeśli żółty – czuje się zagrożona, jeśli czerwony – oznacza to koniec niezależności. Obecnie wskazówka jest od pewnego czasu na żółtym polu. Bodolai miał próbować wymuszać na Dullu przesunięcie jej z powrotem na zielone pole. Gdy ten odmówił, został zwolniony.

Dull stawał też twardo po stronie zespołu redakcyjnego, który od pewnego czasu alarmował o próbach nacisków na dziennikarzy, aby byli mniej krytyczni wobec rządu i premiera Orbána. Były już redaktor naczelny poinformował też o tym, że Bodolai miał mu zaoferować dużo pieniędzy za milczącą zgodę na zmiany w portalu.

Pod koniec marca połowę udziałów spółce Indamedia (ma ona wyłącznosć na sprzedaż reklam w portalu więc kontroluje ją finansowo) objął bowiem Miklós Vaszily – prawnik i manager ds. mediów, który od kilku lat robi dużą karierę w branży medialnej. W latach 2015-2018 kierował nawet publiczną spółką MTVA (to do niej należą publiczne radio i publiczna telewizja na Węgrzech), a obecnie zarządza – pośrednio lub bezpośrednio – kilkoma prywatnymi telewizjami, które także są prorządowe, w tym Echo TV połączoną niedawno z krytyczną przez kilka ostatnich lat wobec Orbána Hír-TV oraz TV2.

Węgry: Redaktor naczelny największego niezależnego portalu zwolniony. Co z wolnością mediów?

Redaktor naczelny największego węgierskiego niezależnego portalu informacyjnego index.hu Szabolcs Dull został zwolniony. Miesiąc wcześniej Dull ostrzegał, że niezależność medium jest zagrożona.

 

 

„Kierownictwo index.hu przeanalizowało najnowsze wydarzenia i prezes zarządu zainicjował rozwiązanie umowy o pracę z redaktorem naczelnym Szabolcsem Dullem w ramach …

Dziennikarze Index.hu odchodzą z pracy

Na zwolnienie redaktora naczelnego zareagował zespół redakcyjny. Najpierw wypowiedzenia złożyło całe kierownictwo portalu, a wczoraj (23 lipca) także prawie 80 dziennikarzy. A to sprawia, że redakcja Index.hu praktycznie przestała już istnieć.

„Od lat podkreślamy, że za warunek niezależnego funkcjonowania Indexu uważamy dwie rzeczy – nie może być zewnętrznej ingerencji ani w publikowaną treść, ani w skład redakcji. Wraz z wyrzuceniem Szabolcsa Dulla ten drugi warunek został złamany. Jego zwolnienie jest ewidentną ingerencją w skład redakcji i nie możemy tego traktować inaczej jako próbę jawnego wywierania presji” – głosi oświadczenie dziennikarzy niezależnego dotąd portalu.

Ujawniono też, że kierownictwo spółki wydającej Index.hu postanowiło zreorganizować sposób funkcjonowania redakcji. Część dziennikarzy miałaby zostać zatrudniona przez tzw. spółki zewnętrzne, a część rubryk byłaby przygotowana przez inne podmioty niż sama redakcja.

Laszlo Bodolai potwierdził te plany, ale przekonywał, że nie chodzi tu o rozbicie redakcji czy odebranie jej niezależności, ale o optymalizację kosztów i uwzględnienie zmian na rynku reklamowym, jakie spowodował kryzys związany z pandemią koronawirusa.

Redakcja jednak w te zapewnienia nie uwierzyła. Od kilku dni informuje także na portalu o sytuacji. Obawia się, że Index.hu podzieli los prywatnych telewizji TV2 czy Hír-TV, które teraz są pod kierownictwem Vaszily’ego tubami propagandowymi węgierskiego rządu. Ale odejście niemal całej redakcji Index.hu może jednak oznaczać co innego – faktyczny koniec tego portalu.

Węgry: Prawie 500 redakcji w rękach władz

Nowo powstała Środkowoeuropejska Fundacja Prasy i Mediów przejęła na Węgrzech nadzór właścicielski nad prawie 500 redakcjami prasowymi, radiowymi, telewizyjnym oraz portalami informacyjnymi. Wcześniej przez lata skupowali je oligarchowie bliscy węgierskiemu premierowi.
 
W radzie nowej fundacji zasiedli m.in. politycy rządzącego krajem Fideszu. …

Orbán podporządkowuje sobie media

Przez cały okres swoich rządów Viktor Orbán sukcesywnie podporządkowuje sobie rynek medialny na Węgrzech. Udało mu się to już z większością dzienników, telewizji informacyjnych oraz stacji radiowych.

Teraz najwyraźniej przyszedł czas na portale internetowe. Index.hu (który jest 7. pod względem popularności stroną internetową w domenie .hu i najczęstszym źródłem, na jakie się powołują autorzy dotyczących współczesności haseł w węgierskiej Wikipedii) był dotychczas znaczącym i opiniotwórczym medium.

Konsolidacji rynku medialnego wokół rządu służyć ma także powołanie w listopadzie 2018 r. Środkowoeuropejskiej Fundacji Prasy i Mediów, która objęła nadzór właścicielski nad prawie 500 redakcjami prasowymi, radiowymi, telewizyjnym oraz portalami informacyjnymi. Wcześniej przez lata skupowali je oligarchowie bliscy węgierskiemu premierowi.

W radzie nowej fundacji zasiedli m.in. politycy rządzącego krajem Fideszu. Na czele organizacji stanął zaś prawicowy publicysta Gábor Liszkay, który jest wieloletnim przyjacielem premiera Orbána.

Nie podano do wiadomości publicznej jaka była całkowita wartość transakcji, ale domy mediowe szacują, że łączny przychód wszystkich zakupionych tytułów wyniósł w ubiegłym roku ok. 50 mld forintów, czyli prawie 155 mln euro.

Teraz to ta fundacja decyduje o linii redakcyjnej podległych sobie mediów, a także rozdziela między nimi przychody z tytułu reklam państwowych spółek. Ale w obliczu nowych protestów ws. wolności mediów na Węgrzech węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó stwierdził, że to „histeria”.

Stwierdził też jednak, odnosząc się do dotychczasowej linii redakcyjnej portalu Index.hu, że „jest czymś niedopuszczalnym, aby nieustannie kwestionować demokratyczność kraju i narodu bez podstaw i dowodów”.