Węgry: Prawie 500 redakcji w rękach władz

źródło: Flickr, fot. Jon S

źródło: Flickr, fot. Jon S

Nowo powstała Środkowoeuropejska Fundacja Prasy i Mediów przejęła na Węgrzech nadzór właścicielski nad prawie 500 redakcjami prasowymi, radiowymi, telewizyjnym oraz portalami informacyjnymi. Wcześniej przez lata skupowali je oligarchowie bliscy węgierskiemu premierowi.

 

W radzie nowej fundacji zasiedli m.in. politycy rządzącego krajem Fideszu. Na czele organizacji stanął zaś prawicowy publicysta Gábor Liszkay, który jest wieloletnim przyjacielem premiera Viktora Orbana. Nie podano do wiadomości publicznej jaka była całkowita wartość transakcji, ale domy mediowe szacują, że łączny przychód wszystkich zakupionych tytułów wyniósł w ubiegłym roku ok. 50 mld forintów, czyli prawie 155 mln euro.

Jak doszło do transakcji?

Środkowoeuropejska Fundacja Prasy i Mediów zakupiła prawie pół tysiąca redakcji od bliskich Fideszowi oligarchów, którzy skupowali je przez ostatnie lata. Potentat na rynku medialnym Lörinc Mészáros kupował redakcje (m.in. regionalny dziennik „Szabad Föld”) jeszcze kilka dni temu. Potem sprzedał je lub przekazał ich akcje za darmo do nowej fundacji.

Mészáros to nie tylko jeden z najbogatszych Węgrów i do niedawna właściciel 19 z 20 najważniejszych węgierskich dzienników, ale także człowiek bardzo bliski Orbanowi. Jest obecnie burmistrzem rodzinnej miejscowości węgierskiego premiera – miasteczka Felscsut. Gdy stał się aktywnym graczem na rynku medialnym, jego majątek także zaczął rosnąć. Mészáros, po przejęciu niezależnych lub związanych z opozycją środków przekazu albo je zamykał, albo zmieniał w media mocno popierające rząd Orbana. Za jego sprawą z rynku medialnego zniknął m.in. ceniony w Europie i opiniotwórczy liberalny dziennik „Népszabadság”, który był najbardziej poczytną na Węgrzech gazetą krytyczną wobec Fideszu.

Innym z oligarchów, którzy oddali swoje media w zarząd nowej fundacji jest Ádám Matolcsy, biznesmen i syn prezesa węgierskiego banku centralnego. On z kolei skupował portale informacyjne. Przejął m.in. popularny portal śledczy Origo, który szybko przekształcił się w serwis promujący rządową narrację na temat kryzysu migracyjnego i kilkakrotnie został przyłapany na publikowaniu fałszywych informacji o sytuacji migracyjnej w Europie.

Węgry: Dziennikarka, która kopała uchodźców uniknie kary

Węgierski Sąd Najwyższy skierował do ponownego rozpatrzenia, ale zaraz potem umorzył, sprawę kamerzystki jednej z prawicowych prywatnych telewizji, która we wrześniu 2015 r. kopała na granicy Węgier i Serbii uciekających przed policją uchodźców. Sąd pierwszej instancji uznał to za przestępstwo …

Orban boi się buntu oligarchów?

Po gigantycznej transakcji węgierski rynek medialny całkowicie się zmienił. Obecnie tylko ok. 1/3 mediów na Węgrzech nie jest kontrolowanych przez nową fundację. Wiele z nich boryka się jednak z kłopotami finansowymi i balansuje na krawędzi upadku. Mają kłopoty z pozyskiwanem reklamodawców, nie chcą się tam bowiem reklamować ani spółki państwowe, ani należące do bliskich Orbanowi oligarchów. Tymczasem media prorządowe są pełne reklam państwowych koncernów. Wiele niezależnych od władz redakcji próbuje się ratować organizując wśród swoich czytelników zbiórki funduszy.

Być może pomysł skupienia wszystkich mediów w prorządowej fundacji powstał wtedy, gdy rękawice rzucił Orbanowi jeden z jego wcześniejszych sojuszników – milioner Lajos Simicska, który skonfliktował się z premierem w 2015 r. i zaczął za pomocą swoich mediów (m.in. poczytnego konserwatywnego dziennika „Magyar Nemzet”) wspierać wtedy nacjonalistyczny Jobbik, który odbierał głosy Fideszowi. „Magyar Nemzet” ujawniał m.in. niewygodne dla rządzącej partii afery.

Ostatecznie jednak Simicska poddał się do dymisji po tegorocznych wyborach parlamentarnych, które odbyły się w kwietniu. Ponownie wygrał je Fidesz. Simicska, który już wcześniej stracił większość rządowych kontraktów (posiadał m.in. firmy budowlane żyjące z realizacji państwowych przetargów), a jego media traciły reklamodawców, wycofał się z rynku medialnego. Część swoich mediów zamknął, część sprzedał innym oligarchom. Teraz, gdy kontrolę nad 2/3 rynku medialnego na Węgrzech ma fundacja, którą kontrolują politycy Fideszu, prasowy bunt oligarchów nie będzie możliwy.

Natomiast sama Środkowoeuropejska Fundacja Prasy i Mediów poinformowała w wydanym komunikacie, że cały proces centralizacji prorządowych mediów „służy interesom czytelników, a jednocześnie reprezentowaniu obywatelskiego systemu wartości.”

Węgry: Były doradca Trumpa chce współpracować z Orbanem

Były doradca prezydenta USA Donalda Trumpa ds. strategii i komunikacji Steve Bannon zapowiedział, że przed przyszłorocznymi wyborami do PE chciałby współpracować z węgierskim premierem Viktorem Orbanem i jego ugrupowaniem. „To prawdziwy populista” – powiedział o Orbanie Bannon.
 
Steve Bannon to jedna …