W wypadku samochodowym zginął Lars Vilks, szwedzki rysownik i twórca kontrowersyjnej karykatury Mahometa

Szwedzki rysownik i rzeźbiarz Lars Vilks / foto via wikimedia commons (Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported) [OlofE]

Szwedzki rysownik i rzeźbiarz Lars Vilks zginął w wypadku samochodowym, do którego doszło w niedzielę (3 października). Artysta stał się sławny, po tym jak w 2007 r. opublikowano karykaturę Mahometa jego autorstwa.

 

 

Rysunek z podpisem „Prawo do ośmieszania religii” pojawił się wówczas w szwedzkiej gazecie „Nerikes Allehanda”. Wywołało to protesty w krajach arabskich, al-Kaida oferowała za głowę artysty 100 tys. dolarów, a on sam dostał ochronę policyjną.

Jak się potem okazało, słusznie, gdyż w 2010 r. dwóch mężczyzn próbowało podpalić dom Vilksa w południowej Szwecji, pięć lat później planowano zamach na niego podczas debaty na temat islamizmu i wolności słowa, do której doszło w Kopenhadze niedługo po ataku na redakcję francuskiego tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo”, a w 2020 r. kobieta z amerykańskiego stanu Pensylwania przyznała się do spiskowania na życie artysty.

Policja poinformowała, że 75-letni Lars Vilks zginął w wypadku drogowym na południu Szwecji. Samochód z rysownikiem zderzył się z ciężarówką, której kierowca został ranny i w ciężkim stanie został przewieziony do szpitala.

Nie przeżyli za to dwaj ochroniarze, którzy znajdowali się w pojeździe z Vilksem. Trwa śledztwo mające ustalić przyczynę zdarzenia. „Nie jest jasne, jak doszło do wypadku, ale na razie nic nie wskazuje, aby zamieszany był ktokolwiek inny” – podano w komunikacie.

Zmarł Kurt Westergaard. Autor kontrowersyjnej karykatury Mahometa

Artysta odpowiedzialny jest za największy kryzys w powojennej historii duńskiej dyplomacji.

„Nie zrezygnować z wolności słowa”

VIlks, mimo pojawiających się kontrowersji odnośnie jego twórczości, stał niezmiennie na stanowisku, że „nie można zrezygnować z wolności słowa”. Upierał się, że nie jest rasistą i nie zajmuje stanowiska politycznego, ale tylko „chce zbadać granice tego, co możemy, a czego nie możemy zrobić”.

„Myślę, że jeśli chcesz rozmawiać o wolności słowa, islamie i muzułmanach, to jest bardzo ważne, aby mieć realną pozycję, mieć coś prowokacyjnego i coś poza konwencją, aby móc rozpocząć debatę” – uważał.

W swoim ostatnim wywiadzie, który został opublikowany w szwedzkim dzienniku „Svenska Dagbladet” w zeszłym miesiącu, artysta przyznał, że „teraz rzadko się boi”. „Myśl, że ktoś może mnie zaatakować, pojawia się podczas publicznych wystąpień” – dodał.

Prace Szweda można aktualnie oglądać na wystawie „Sztuka polityczna” w warszawskim Centrum Sztuki Współczesnej — Zamek Ujazdowski.