W USA wciąż protesty. Trump chce uznania Antify za organizację terrorystyczną

Manifestacje w USA coraz częściej przeradzają się w zamieszki (Photo by Amber Kipp on Unsplash)

Manifestacje w USA coraz częściej przeradzają się w zamieszki (Photo by Amber Kipp on Unsplash)

Kolejny dzień protestów w Stanach Zjednoczonych, które wybuchły po tym, jak w wyniku policyjnej interwencji zmarł w Minneapolis 46-letni Afroamerykanin. Już w 40 amerykańskich miastach obowiązuje godzina policyjna.

 

Na ulicach amerykańskich miast protesty, w których hołd 46-letniemu George’owi Floydowi oraz manifestacje przeciw brutalności policji mieszają się z aktami wandalizmu, chuliganerką i rabowaniem sklepów.

Dochodzi do podpalania samochodów czy budynków. Prezydent Donald Trump, z jednej strony zapowiadający zmiany w sposobach działania policji, z drugiej strony grozi ostrą rozprawą z uczestnikami zamieszek (w jednym z niedawnych twittów sugerował nawet użycie wobec nic broni palnej) i chce wpisywać organizacje antyfaszystowskie (tzw. Antifę) na listę organizacji terrorystycznych.

Skąd wzięły się protesty?

Dokładnie tydzień temu – w poniedziałek 25 maja – Floyd został w Minneapolis w stanie Minnesota zatrzymany przez policję, ponieważ został wzięty za kogoś, kto chwilę wcześniej próbował w sklepie zapłacić sfałszowanym czekiem.

Choć 46-letni Afroamerykanin nie stawiał wielkiego oporu, został brutalnie potraktowany przez czterech interweniujących policjantów. Jeden z nich – 44-letni Derek Chauvin – przygniótł kolanem do ziemi szyję leżącego Floyda.

Choć Floyd krzyczał, że nie może oddychać i błagał, aby go puścić, Chauvin przez prawie 9 minut nie reagował na to, nawet gdy zatrzymany stracił przytomność. Floyd zmarł krótko potem w szpitalu nie odzyskawszy przytomności

Całe zdarzenie zostało sfilmowane, a nagranie trafiło do internetu. Wywołało wiele emocji, ponieważ był to kolejny już w USA w ostatnich tygodniach przypadek brutalnego potraktowania osoby czarnoskórej przez białego policjanta.

Wszystkich czterech interweniujących tydzień temu policjantów zostało już zwolnionych ze służby, a Chauvinowi postawiono także zarzuty morderstwa III stopnia, czyli sytuacji, w której sprawca nie działa z zamiarem pozbawienia życia, ale dochodzi do tego w wyniku jego rażącego lekceważenia bezpieczeństwa lub chęci wyrządzenia krzywdy fizycznej.

W stanie Minnesota za takie przestępstwo grozi nawet 25 lat więzienia. Obecnie Chauvin przebywa w areszcie, ale może go opuścić za kaucją wynoszącą 0,5 mln dolarów.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Gorąco przed Białym Domem

Protesty w USA trwają już od kilku dni i stają się coraz ostrzejsze. Wpływ ma już na to nie tylko śmierć George’a Floyda w Minneapolis, ale także rozżalenie brutalnym tłumieniem w wielu miejscach protestów przez policję (choć są i takie miasta, gdzie policjanci maszerowali razem z manifestującymi) oraz ogólną sytuacją mniejszości etnicznych oraz osób o innym niż biały kolorze skóry.

Trwająca obecnie pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 mocno uderzyła w społeczność afroamerykańską. To osoby o czarnym kolorze skóry są najczęstszymi ofiarami śmiertelnymi infekcji, a także stanowią duży odsetek z 40 mln osób, które straciły już w USA pracę od połowy marca, czyli od wprowadzania pierwszych przeciwepidemicznych obostrzeń.

Do manifestacji dochodzi już w niemal każdym amerykańskim stanie. W niedzielę najostrzejsze miały miejsce m.in. w Waszyngtonie, Nowym Jorku oraz Filadelfii. W amerykańskiej stolicy manifestanci wzniecili ogień w Parku Lafayette oraz kilku innych miejscach nieopodal Białego Domu. Policja użyła gazu łzawiącego.

Uszkodzony został także znajdujący się w pobliżu siedziby prezydenta pomnik Tadeusza Kościuszki. Manifestanci wymalowali na nim farbą w sprayu antyrasistowskie hasła oraz obelgi pod adresem Trumpa.

Były to już kolejne poważne zajścia przed Białym Domem. W ostatni piątek Trump został nawet na około godziny zaprowadzony przez agentów Secret Service do podziemnego schronu, co sugeruje, że poważnie brano pod uwagę nawet szturm manifestantów na budynek.

Europa apeluje do Trumpa, aby zmienił zdanie ws. WHO. Trump chce zmieniać G7

Unia Europejska, tak jak część jej państw członkowskich, zaapelowała do prezydenta USA, aby przemyślał jeszcze decyzję o wycofaniu się jego kraju z udziału w działaniach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Tymczasem Trump mówi teraz o zmianach w G7.

 

Donald Trump o zerwaniu …

Niespokojny Nowy Jork

Duże protesty odbyły się także w Nowym Jorku, gdzie oprócz manifestacji dochodziło także do aktów wandalizmu oraz niszczenia i rabowania sklepów. Niespokojnie jest w każdej nowojorskiej dzielnicy, a na manifestacjach są nie tylko czarnoskórzy mieszkańcy, ale reprezentanci wszystkich grup etnicznych.

Jak poinformował wicekomisarz nowojorskiej policji John Miller, doszło do wielu zatrzymań osób, które dopuszczały się niszczenia mienia bądź pobić. Tylko wczoraj do policyjnych aresztów trafiło ponad 800 osób. Średnio co siódma z tych osób miała przyjechać na manifestacje spoza Nowego Jorku.

Wśród zatrzymanych znalazła się wczoraj także córka burmistrza Nowego Jorku Billa de BlasioChiara de Blasio. Wszystko, jak w większości amerykańskich miast, zaczęło się od pokojowych zgromadzeń (m.in. na Times Square i w Parku Bryanta na Manhattanie oraz na Brooklynie), ale w nocy część manifestantów dopuszczała się także grabieży. Dochodziło do starć z policją.

Na Union Square podpalono kontenery ze śmieciami, niszczono także samochody. Poszkodowanych zostało 33 policjantów oraz przynajmniej 20 manifestantów. Uszkodzonych jest 47 radiowozów.

Burmistrz de Blasio wezwał obie strony do zachowania spokoju. Nie ogłosił jednak (wzorem burmistrzów 40 innych miast) godziny policyjnej. O wywoływanie zamieszek oskarżył przybywające spoza miasta grupy anarchistyczne.

Zapowiedział jednak, że powoła komisję, która zbada też zachowanie policjantów i ukaże wszelkie przypadki bezpodstawnej brutalności. Wywodzący się z Partii Demokratycznej de Blasio ma w USA opinię polityka wspierającego Afroamerykanów.

Trump: USA zrywają relacje ze Światową Organizacją Zdrowia

Prezydent USA Donald Trump poinformował, że jego kraj zrywa relacje z WHO. Po raz kolejny oskarżył tę działającą pod egidą ONZ instytucję o błędy podczas pandemii i zbyt dużą zależność od Chin.

Niespokojnie w Filadelfii, spokojnie we Flint w Michigan

Do poważnych starć manifestantów z policja doszło też w Filadelfii (użyto tam gazu łzawiącego) oraz w Chicago, Los Angeles i San Diego. Natomiast w Oakland w Kalifornii zorganizowano protest samochodowy. Organizatorzy chcieli, aby manifestanci w ten sposób utrzymali dystans społeczny.

W stolicy położonej na południu USA Georgii – Atlancie burmistrz Keisha Lance Bottoms apelowała do manifestantów, aby się nie gromadzili, przypominając im o koronawirusie. „Pandemia wciąż trwa, a czarnoskórzy umierają najczęściej” – mówiła. Ale zwolniła też dwóch policjantów, którzy w sobotę wykazali się szczególną brutalnością.

W wielu miastach ludzie jednak nie szanują godziny policyjnej, a funkcjonariuszy jest zbyt mało, aby nakaz skutecznie wyegzekwować. Dlatego na pomoc ściągnięto Gwardię Narodową. W sumie w 15 stanach oraz w waszyngtońskim Dystrykcie Kolumbii na ulice trafiło ponad 5 tys. gwardzistów.

W kilku miastach doszło jednak do sytuacji, w których policjanci przyłączali się do pokojowych manifestacji. Tak było m.in. we Flint w stanie Michigan. Tamtejszy szeryf hrabstwa Genesee Chris Swanson zaproponował demonstrującym, aby ich marsz przekształcić w pokojową paradę, co mu się udało.

Do bratania się manifestantów z policjantami doszło też w Loiusville w stanie Kentucky, gdzie wszystko zaczęło się od sceny, gdy czarnoskóra staruszka na oczach wszystkich przytuliła policjanta.

USA: Koronawirus atakuje głównie Afroamerykanów?

Opublikowane przez Departament Zdrowia stanu Illinois statystyki dotyczące zachorowań i zgonów związanych z koronawirusem SARS-CoV-2 pokazały, że atakuje on w dużej mierze ludność czarnoskórą.

Trump ostrzega przed „najwścieklejszymi psami”

Obecne protesty są już o wiele poważniejsze niż te z lat 2014-2015, do których doszło m.in. w Baltimore w stanie Maryland i w Ferguson w stanie Missouri oraz te z lat 90. z Los Angeles. Wówczas też chodziło o zabicie lub ciężkie pobicie przez białych policjantów czarnoskórych obywateli.

Obecna sytuacja rozlewa się już jednak na niemal cały kraj, a emocje zaczynają przypominać te z 1968 r., gdy zamordowany został lider antysegregacyjnego ruchu pastor Martin Luther King. Wówczas zginęło podczas manifestacji ponad 40 osób. Obecnie doliczono się już przynajmniej 8 ofiar, m.in. w Oakland, Detroit i Minneapolis.

Pracownicy Białego Domu po weekendowych zajściach dziś otrzymali nakaz zdalnej pracy z domu. Sam prezydent Trump ostrzegł, że tych, którzy przekroczą ogrodzenie prezydenckiej rezydencji w Waszyngtonie „zaatakują najwścieklejsze psy”.

Trump, choć potępił sprawców śmierci George’a Floyda w Minnesocie, krytykuje też zbyt miękkich jego zdaniem burmistrzów, którzy jego zdaniem pozwalają na protesty. Wytykał to szczególnie tym burmistrzom, którzy wywodzą się z Partii Demokratycznej.

Na Twitterze oskarżał też o organizację protestów „radykalną lewicę, anarchistów oraz propagujące fake newsy media”. Ale znów doszło to skasowania postu Trumpa z Twittera, ponieważ uznano jeden z nich za szerzący dezinformację.

Trump podał bowiem dalej wpis z profilu powiązanego z protrumpowskim, ale promującym teorie spiskowe ruchem QAnon. Prezydent USA jednak nie zwalnia i coraz mocniej atakuje manifestantów. Zapowiedział też wpisanie na listę organizacji terrorystycznych Antify, czyli bardzo luźnej koalicji różnych organizacji antyfaszystowskich.

Szybko jednak okazało się, że Trump samodzielnie zrobić tego nie może, ponieważ nie jest do prerogatywa prezydenta, a Kongresu.