W Armenii rządzący pozostają przy władzy

Flaga Armenii // źródło: Harout Arabian [flickr.com]

Rządząca Republikańska Partia Armenii (RPA) wygrywa we wczorajszych (2 kwietnia) wyborach parlamentarnych. Jak podała tamtejsza państwowa komisja wyborcza, po przeliczeniu głosów z ponad połowy lokali wyborczych, Republikanie zdobyli 50,43 proc. głosów.

 

Opozycyjny blok oligarchy Gagika Carukiana uzyskał 28,29 proc. głosów, a 10 proc. – blok wyborczy pierwszego prezydenta niepodległej Armenii Lewona Ter-Petrosjana (jako jedyny opowiada się za polubownym zakończeniem trwającej już niemal 30 lat wojny z Azerbejdżanem o Górski Karabach).

>> Czytaj więcej o konflikcie w Karabachu

Po pięć procent otrzymały trzy ugrupowania: sprzymierzona z Republikanami nacjonalistyczna partia dasznaków, ugrupowanie Armeńskie Odrodzenie oraz blok ORO odwołujących się do radykalnego nacjonalizmu byłych ministrów dyplomacji i obrony Sejrana Oganjana, Raffiego Owanisjana i Wardana Oskanjana. Cztery miejsca w parlamencie zarezerwowano dla mniejszości: Kurdów, jazydów, Assyryjczyków i Rosjan.

Próg wyborczy dla partii wynosi pięć procent, a dla bloków – siedem.

Państwowa komisja wyborcza podała, że frekwencja wynosiła ok. 60,86 proc., a lokale wyborcze zamknięto o godz. 20 (18:00 w Polsce). Opozycja skarżyła się na nieprawidłowości w procesie głosowania, a ministerstwo spraw wewnętrznych poinformowało, że do połowy dnia wpłynęło 320 skarg dotyczących łamania procedur.

>> Czytaj więcej o sytuacji przedwyborczej w Armenii

Prezydent i parlament po zmianie konstytucji

Wyłoniony w niedzielnych wyborach parlament, a nie – jak dotychczas – obywatele, wybierze za rok następnego, czwartego prezydenta tego 3-milionowego państwa. Ponadto zostanie on wybrany na siedmioletnią, a nie pięcioletnią kadencję, jednak już bez możliwości reelekcji. To efekt zmian w konstytucji wprowadzonych po referendum z grudnia 2015 r., które mają doprowadzić do zmiany systemu prezydenckiego w system republiki parlamentarnej. Osłabiony w ten sposób prezydent będzie po wyborach wyznaczać posiadającego realną władzę premiera, a kandydatów na szefa rządu wskazywać będzie partia polityczna, która wygrała w wyborach.

Jeśli wyłonionemu wczoraj 101-osobowemu parlamentowi nie uda się w ciągu zaledwie tygodnia utworzyć rządu, to zostanie on natychmiast rozwiązany, a w ciągu następnych ośmiu tygodni przeprowadzone zostaną nowe wybory. Dopuszczone do nich zostaną jednak jedynie dwie partie, które w wyborach zdobyły największe poparcie. Zwycięska partia otrzyma mandat do utworzenia rządu, a w celu jego wzmocnienia otrzyma tyle dodatkowych miejsc w parlamencie, żeby uzyskać w nim 54-procentową większość.

Opozycja zarzuca szefowi Republikańskiej Partii Armenii, rządzącemu od 2008 r. prezydentowi Serżowi Sarkisjanowi, że przeprowadził reformę konstytucyjną, by utrzymać władzę (poprzednie przepisy nie pozwalały mu bowiem na trzecią kadencję). Przeciwnicy Sarkisjana zwracają uwagę, że system parlamentarny może zapewnić mu pełną kontrolę władzy wykonawczej tak długo, jak długo wybory będzie wygrywać jego partia.