Valérie Pécresse: To jej najbardziej w 2022 r. musi obawiać się Emmanuel Macron

Valérie-Pécresse-macron-francja-le-pen-zemmour-prawica-republikanie-barnier-wybory-pałac-elizejski-lewica-jadot-minc-2022

Na zdjęciu z 2019 r. kandydatka partii Republikanie w wyborach prezydenckich we Francji Valérie Pécresse. / Foto via flickr (CC BY 2.0) [Jacques Paquier]

Nie przedstawiciele radykalnej prawicy Marine Le Pen ani Eric Zemmour, a kandydatka Republikanów Valérie Pécresse wyrasta na największa rywalkę Emmanuela Macrona w zaplanowanych na kwiecień 2022 r. wyborach prezydenckich we Francji.

 

2022: Co wydarzy się w światowej i europejskiej polityce?

 

Nie jest tak radykalna jak Marine Le Pen czy Eric Zemmour ani tak hołubiona przez media, jak Emmanuel Macron.

Jednak ostatnie tygodnie ubiegłego roku należały we francuskiej polityce do Valérie Pécresse, która na początku grudnia została kandydatką francuskich Republikanów (Les Républicains; LR) na prezydenta kraju, by następie z miejsca wskoczyć na drugie miejsce we wszystkich sondażach przedwyborczych tuz za obecnym prezydentem. I w przypadku ewentualnego starcia z Macronem w II turze reprezentantka centroprawicy wcale nie jest skazana na klęskę.

Pécresse już udowodniła, że potrafi walczyć. W partyjnych prawyborach odprawiła bowiem z kwitkiem cały wianuszek kontrkandydatów.

W decydującym starciu prawyborów zdecydowanie pokonała Érica Ciottiego, zdobywając ok. 61 proc. głosów. Sukces – w pokonanym polu Pécresse zostawiła m.in. byłego unijnego komisarza Michela Barnier – od razu uczynił z niej główną rywalkę Macrona w rywalizacji o prezydenturę.

Francja: Valérie Pécresse kandydatką Republikanów na prezydenta. "Trochę Thatcher, trochę Merkel"

W drugiej turze republikańskich prawyborów szefowa władz regionu paryskiego pokonała posła Érica Ciottiego.

Francuzi chcieli spędzić święta z Macronem, ale prezydent może przegrać wybory

Jak wynika z publikowanych w drugiej połowie grudnia sondaży przedwyborczych, Valérie Pécresse umacnia pozycję najsilniejszej kontrkandydatki Emmenuela Macrona. Z badania Ipsos-Sopra Steria wynika, że to kandydatka Republikanów powinna zmierzyć się z obecnym gospodarzem Pałacu Elizejskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich.

Sondaż pracowni Ipsos wskazuje, że prezydentka regionu Île-de-France przejmuje elektorat zarówno od urzędującej głowy państwa, jak i kandydatów radykalnej prawicy.

Z opublikowanego 18 grudnia sondażu wynika, że w porównaniu z poprzednim badaniem tej samej pracowni elektorat aktualnego prezydenta uległ skurczeniu. Zyskuje tymczasem Valérie Pécresse, która w pierwszej turze walki o prezydenturę zdobyłaby 17 proc. głosów.

Liderka Zjednoczenia Narodowego (RN) Marine Le Pen i Eric Zemmour – publicysta, który z przytupem wszedł do polityki – w sondażu Ipsos-Sopra Steria notują po 14,5 proc. O wiele słabiej radzą sobie kandydaci po lewej stronie francuskiej sceny politycznej – zarówno Yannick Jadot, jak i Jean-Luc Mélenchon otrzymali poparcie 8,5 proc. badanych.

Nieco gorzej Pécresse wypadła w „świątecznym” sondażu Ifop. Na pytanie z kim chciałbyś/chciałabyś spędzić święta, kandydatka Republikanów zajęła dopiero czwarte miejsce z 10 proc. głosów, za Zemmourem – 11 proc. Le Pen – 12 proc. i Macronem – 17 proc.

Ale już w „poważnym” badaniu pracowni Elabe, która stworzyła prognozę na drugą turę francuskich wyborów prezydenckich wynika, że gdyby Pécresse znalazła się w finałowym starciu, z 52-proc. poparciem miałaby szansę pokonać Macrona. Przynajmniej na papierze obecny prezydent V Republiki ma w końcu z kim przegrać.

Macron: Celem Francji jest całkowicie suwerenna Europa

Emmanuel Macron planuje wykorzystać półroczną prezydencję Francji w Radzie UE na wzmocnienie od wewnątrz siły Starego Kontynentu.

Paradoks skrajnej prawicy

Jeszcze do niedawna to kandydaci radykalnej prawicy – próbująca po raz trzeci swych sił w wyborach prezydenckich Le Pen oraz bardziej znany z publicystycznych dokonań Zemmour – uchodzili za najpoważniejszych konkurentów Macrona. Jednak obecnie w każdym sondażu – jak w opublikowanym 23 grudnia badaniu pracowni Cluster17 – plasują się poza miejscami dającymi przepustkę do drugiej tury.

To może być paradoks wiosennych wyborów, ponieważ francuska skrajna prawica dysponuje łącznie około 30 proc. poparciem – lepszym niż wynik Le Pen w 2017 r. w I turze (21 proc.) – a mimo tego żaden z jej przedstawicieli może nie znaleźć się w ostatecznej rozgrywce o Pałac Elizejski.

To wszystko zasługa Pécresse, która funkcjonuje we francuskiej polityce od wielu lat. Kilkukrotnie pełniła funkcję minister różnych resortów, a od 6 lat jest prezydentką stołecznego regionu Île-de-France (w jego skład zalicza się m.in. Paryż).

Pécresse biegle posługuje się rosyjskim i japońskim. Podobnie jak Macron jest absolwentką kuźni francuskich elit – Krajowej Szkoły Administracji (ENA) i jest pierwszą kobietą, która z ramienia francuskiej centroprawicy ubiega się o prezydenturę.

Francja: Eric Zemmour ogłasza start w wyborach prezydenckich. Chce „ocalić” kraj

Według sondaży z ostatnich tygodni poparcie dla publicysty ustępuje tylko faworyzowanym Emmanuelowi Macronowi i Marine Le Pen.

Ogromne zagrożenie dla Macrona

Kandydatka Republikanów należy do umiarkowanego skrzydła ugrupowania. Identyfikuje się ze zmarłym w 2019 r. byłym prezydentem Jacquesem Chirakiem. 

Sama siebie opisuje jako „w jednej trzeciej (Margaret – red.) Thatcher, w dwóch trzecich (Angela – red.) Merkel” i tymi słowami dość jasno wskazała swój profil polityczny. To połączenie pragmatyzmu byłej niemieckiej kanclerz oraz śmiałości w działaniach reformatorskich brytyjskiej „Żelaznej Damy”.

Paradoksalnie najtrudniejszym zadaniem dla Pécresse może być przekonanie do siebie zwolenników Ciottiego, który reprezentuje radykalniejsze – flirtujące ze skrajną prawicą – skrzydło Republikanów.

„Prawybory w LR były najtrudniejszym etapem dla Pécresse”, twierdzi cytowany przez włoską „La Repubblikę”, doradca kilku ostatnich rządów, biznesmen i znany nad Sekwaną eseista Alain Minc. Według eksperta błogosławieństwem dla kandydatki Republikanów jest wojna domowa radykalnej prawicy, czyli pojedynek między Le Pen a Zammourem.

Ich rywalizacja wzmacnia bowiem szanse Pécresse na drugą turę, przekonuje Minc. Rozmówca „La Repubbliki” przekonuje, że w II turze prezydentka Île-de-France wygra, ponieważ skorzysta na dużym elektoracie negatywnym Macrona. Tuz przed świętami Bożego Narodzenia niezadowolenie z prezydentury Macrona zadeklarowało 54 proc. badanych, wynika z badań zleconych przez portal Politico.

Minc zwraca uwagę, że kandydatka Republikanów jest poważnym problemem dla centrysty Macrona. „Ideologicznie są bardzo blisko. Pécresse jest bardziej konserwatywna i mogłaby z powodzeniem być ministrem lub premierem rządu Macrona, jak inni byli politycy Republikanów”, podkreślił.

Premierzy rządu Macrona – wcześniejszy Édouard Philippe oraz obecny Jean Castex – rekrutowali się z Republikanów.

W rywalizacji z Pécresse Macron traci swoje główne przewagi

Francuska prasa zwraca uwagę, że scenariusz II tury z Macronem i Pécresse odebrałby jeden z koronnych argumentów obecnego prezydenta: gwarancję niedopuszczenia do władzy we Francji przedstawicielki (lub przedstawiciela) populistycznej skrajnej prawicy.

To m.in. dzięki temu ten nouvel homme francuskiej polityki pokonał konkurencję w I turze wyborów w 2017 r., a w II zdecydowanie wygrał z Le Pen. Ale w przypadku rywalizacji z kandydatką z tego samego co on świata, Macron straciłby możliwość odwoływania się do centrowego elektoratu w imię „odpowiedzialności za państwo”.

Z drugiej strony za Macronem trudne pięć lat prezydentury, które po kilku miesiącach miodowych, zostało naznaczone społeczną rewoltą w postaci protestów ruchu „żółtych kamizelek” czy wielotygodniowych strajków przeciwko próbie reformy emerytalnej. Ta ostatnia – ostatecznie odłożona do zamrażarki – czeka na lepsze czasy.

W niedawnej rozmowie z BBC Bruno Le Maire, minister finansów i bliski współpracownik Macrona nie zaprzeczył – broniąc sensowności ujednolicenia kilkudziesięciu systemów emerytalnych we Francji – że projekt, który na przełomie 2019 i 2020 r. wyprowadził na ulice kilkaset tysięcy osób wróci do parlamentu w przypadku reelekcji obecnego prezydenta.

Dodatkowo Francuzi – podobnie jak wszędzie na świecie – zmagają się z ekonomicznymi skutkami pandemii COVID-19, wysoka inflacją oraz kryzysem energetycznym, „obciążając” politykę prezydenta.

Francja, która przejmuje 1 stycznia br. rotacyjne przewodnictwo w Radzie UE, buduje „proatomowy sojusz” w Europie, a Macron zapowiedział jesienią dalsze inwestycje w energetykę jądrową. Wszystko w imię transformacji energetycznej, ale przede wszystkim, aby nie dopuścić do destabilizacji społecznej w kluczowych dla zwycięstwa w wyborach najbliższych miesięcy.

Nie można oczywiście wykluczyć, że efekt świeżości Pécresse w sondażach przeminie i straci ona impet, który wywindował ja w grudniu na główną konkurentkę Macrona.

W trakcie grudniowego przemówienia kandydatka Republikanów podkreśliła, że nie pozwoli, by Francuzi musieli wybierać między tkwieniem w bezruchu a ekstremizmem. To pierwsze symbolizuje jej zdaniem prezydenturę Macrona, a drugie – Le Pen i Zemmoura.

I wobec problemów francuskiej lewicy nie można wykluczyć, że Pécresse się powiedzie. Wszak któż rok temu postawił duże pieniądze na zwycięstwo SPD i sromotna klęskę CDU w wyborach do Bundestagu w Niemczech…?

Francja: Przed wyborami prezydenckimi lewica podzielona jak nigdy. Przegra jak ostatnio?

Weteran lewicy, burmistrzyni Paryża, dawny działacz Greenpeace, komunista. Żaden z kandydatów lewicy nie może liczyć na więcej niż kilka procent poparcia w wyborach prezydenckich.