USA: Jeden kraj i… 50 systemów organizacji wyborów. Czas na zmiany?

USA, wybory, Trump, Biden, liczenie głosów, Kolegium elektorskie

Mnogość systemów organizacji wyborów w USA znacznie utrudnia ogłoszenie ostatecznych wyników. / Foto via Flickr [The White House]

USA są krajem, w którym 160 mln głosów zliczane jest na 50 różnych sposobów w każdym ze stanów. Mnogość systemów organizacji wyborów znacznie utrudnia ogłoszenie ostatecznych wyników.

 

 

Wybory prezydenckie w USA to z politologicznego punktu widzenia 50 odrębnych elekcji – właściwie 51 włącznie z Dystryktem Kolumbii. Wyborom prezydenta USA towarzyszą ponadto wybory kongresmenów i senatorów, ale także stanowe referenda.

System federalny pozwala każdemu stanowi ustalać własne zasady, które dotyczą terminu i sposobu przeprowadzania wyborów, aż po zliczanie głosów.

USA: Pandemia wywróciła organizację wyborów do góry nogami?

Ta mozaika w połączeniu z pandemią koronawirusa – więcej głosów oddano w trybie korespondencyjnym – przyczyniła się do powstania spektaklu śledzonego z zapartym tchem przez setki miliony osób na całym świecie.

A brak wyników głosowania w kilka dni po oficjalnym zamknięciu urn wyborczych spowodował, że system wyborczy, w którym zwycięzcą nie okazuje się ten, kto otrzymał najwięcej głosów wyborców, ale szczęśliwiec popierany przez tajemnicze Kolegium Elektorów, jest poddawany szczegółowej analizie we wszystkich zakątkach świata.

W tym roku pandemia jeszcze bardziej skomplikowała system wyborczy w USA. Większość stanów poluzowała zasady oddawania głosów korespondencyjnych ze względu na zagrożenie epidemiologiczne, znosząc zasadę przedstawienia uzasadnienia dla wyboru korespondencyjnej formy głosowania. W USA notuje się już od pewnego czasu niemal codziennie prawie 100 tys. nowych zakażeń SARS-CoV-2.

USA: Demokraci utrzymają przewagę w Izbie Reprezentantów, a Republikanie w Senacie?

Amerykanie wybierali 3 listopada nie tylko prezydenta, ale także wszystkich członków Izby Reprezentantów oraz 1/3 senatorów.

Wybory w USA niespełnionym marzeniem ministra Sasina?

W liczbach bezwzględnych oznacza to, że około 64 mln osób zdecydowało się zagłosować korespondencyjnie lub spełnić obowiązek obywatelski poprzez pozostawienie głosu w specjalnie przygotowanych do tego urnach na kilka dni przed datą oficjalnego głosowania.

Łącznie przed 3 listopada oddano w USA rekordowe około 100 mln głosów. To liczba nigdy nie notowana w historii wyborów w tym kraju. „Tylko” 60 mln osób zagłosowało więc osobiście w lokalu wyborczym.

Poszczególne stany różnie zabrały się do zmierzenia z materią. Karolina Północna rozpoczęła liczenie głosów kilka tygodni temu. W Pensylwanii z kolei, gdzie wciąż trwa liczenie(stan na sobotni poranek), prawo stanowe nakłada obowiązek rozpoczęcia liczenia głosów dopiero w dniu oficjalnych wyborów, w tym roku – 3 listopada.

W innych stanach, w Arizonie i Georgii, można natomiast… poprawić głos wysłany pocztą w komisji wyborczej w ciągu pierwszych kilku dni po zakończeniu głosowania.

USA opuszczą porozumienie klimatyczne z Paryża niezależnie od wyniku wyborów?

Joe Biden obiecuje ponowne podpisanie paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 r.

Polaryzacja nie pomaga pracy komisji wyborczych

Na mozaikę sposobów organizacji wyborów, liczenia głosów i pandemię koronawirusa nałożyła się polaryzacja polityczna, która – podsycana przez Donalda Trumpa i jego zwolenników ws. rzekomych fałszerstw wyborczych – nie sprzyja spokojnemu dokończeniu procesu wyborczego.

Odpowiedzialni za zliczenie głosów – wyszydzani w mediach społecznościowych za powolność – trzy razy zastanowią się zanim ominą jakikolwiek punkt regulaminu. Wszystko po to, aby oddalić jakiekolwiek podejrzenia dotyczące wyborczych fałszerstw.

Tegoroczna zwłoka z ogłoszeniem nowego lokatora Białego Domu wcale nie jest rekordowo długa i nie trzeba wcale cofać się do początków amerykańskiej demokracji, by odszukać podobna sytuację. W 2000 r. ostateczne rozstrzygnięcie wyborów nie było znane aż do 12 grudnia – czyli prawie pięciu tygodni po wyborach.

Najważniejsze swing states w 2020: Gdzie rozstrzygną się wybory w USA?

Eksperci są zgodni, że w tegorocznych wyborach tzw, swing states będzie wyjątkowo dużo.

Komu sprzyja istnienie Kolegium Elektorów?

Kolejną właściwością dla USA jest bark instytucji odpowiedzialnej za ogłoszenie wyników wyborów w całym kraju, na podobieństwo Państwowej Komisji Wyborczej w Polsce. W USA istotna jest rola sekretarzy poszczególnych stanów. To właśnie do nich, np. Brada Raffensbergera w Georgii, należy podejmowanie decyzji np, ws ponownego zliczenia głosów.

Gdy wyłoniony zostanie zwycięzca wyborów, prawo nakłada na gubernatorów obowiązek jak najszybszego przygotowania stosownego zaświadczenia. Dokumenty powinny trafić do 23 grudnia do przewodniczącego Senatu.

W USA od dziesięcioleci trwa debata dotycząca zmiany systemu wyłaniania prezydenta. W sondażu opublikowanym we wrześniu br. przez Instytut Gallupa 61 proc. Amerykanów opowiedziało się za likwidacją Kolegium Elektorów.

O konieczności reformy przekonanych jest 89 proc. wyborców Partii Demokratycznej i zaledwie 23 proc. Republikańskiej. Przepaść tę można tłumaczyć na wiele sposobów, ale najważniejszy z nich jest najbardziej prozaiczny: obecny system faworyzuje kandydata Partii Republikańskiej popieranego w mniej zaludnionych stanach.

Wybory prezydenckie w USA rozstrzygną się w 15 stanach? Czym są Swing States?

Skąd się wziął termin „niezdecydowane” stany i dlaczego jest tak ważny w amerykańskim systemie wyborczym?

Clinton i Gore, czyli jak przegrać wygrywając

Z reguły liczba głosów elektorskich idzie w parze z liczbą mieszkańców. Dlatego zamieszkana przez około 40 mln osób Kalifornia dysponuje 55 głosami elektorskimi, a Nevada z 3 mln mieszkańców – 3. Ale przy takim systemie może się zdarzyć  – i nie trzeba odwoływać się do zamierzchłej historii – że wybory wygra kandydat, który osiągnie mniej głosów w wyborach powszechnych.

W 2000 r. George W. Bush został prezydentem, mimo że głosowało na niego ponad pół miliona mniej ludzi niż na Ala Gore’a. Cztery lata temu przewaga Hillary Clinton nad Donaldem Trumpem wyniosła niemal 3 mln głosów. W 1960 r. John F. Kennedy także przegrał w głosowaniu powszechnym.

W USA nie brakuje krytyków systemu, który nadmiernie faworyzuje część wyludniających się stanów w Kolegium Elektorskim. Zamieszkiwane przez prawie 500 tys. osób Wyoming dysponuje trzema głosami elektorskimi. W praktyce oznacza to, że mieszkańcy tego stanu mają większy wpływ na wynik wyborów niż ci, z gęstwo zaludnionych obszarów, jak Floryda czy Nowy Jork – oba stany dysponują 29 głosami.

Wybory w USA: Stany Zjednoczone na własne życzenie chcą oddać pozycję lidera Chinom [WYWIAD]

„Trump rozpoczął proces wycofywania się Ameryki ze świata, czego Biden już nie powstrzyma”, uważa redaktor „DGP”.

Skasować Kolegium Elektorów!

Przy okazji wyborów prezydenckich z 3 listopada odbyło się wiele stanowych referendów. Wyborcy w  Kolorado zdecydowali, że stan dołączy do międzystanowej umowy zwanej National Popular Vote Compact, której celem jest likwidacja Kolegium Elektorów.

Kolorado jest 15. stanem członkowskim umowy na rzecz wyboru prezydenta w głosowaniu powszechnym. Polega ona na wdrożeniu przepisu, zgodnie z którym elektorzy oddają swoje głosy kandydatowi zwycięskiemu w skali całego kraju – w br. najprawdopodobniej będzie nim Joe Biden – niezależnie, czy wygrał w ich stanie.

Przystąpienie stanów dysponujących łącznie 270 głosami elektorskimi z 538 będzie oznaczać faktyczną likwidację obecnego systemu w USA, nawet jeżeli Kolegium formalnie będzie istnieć. Jak na razie koalicja dysponuje 196 głosami.