Joe Biden: „Czas zjednoczyć USA” – pierwsze przemówienie prezydenta-elekta

USA, Kamala Harris, Joe Biden,

W pierwszym przemówieniu, w którym uznał się za wyborczego zwycięzcę, Biden akcentował, że otrzymał 74 mln głosów, najwięcej w historii oddanych na mandat prezydenta USA./ Foto via twitter [@JoeBiden]

„Będę prezydentem, który nie chce dzielić, ale chce łączyć”, powiedział w sobotę wieczorem podczas przemówienia do narodu Joe Biden, którego amerykańskie media w sobotę ogłosiły zwycięzcą wyborów prezydenckich w USA.

 

 

Joe Biden, którego zwycięstwo w wyborach prezydenckich uznały m.in. agencja AP, stacje CNN i Fox News, wygłosił przemówienie do Amerykanów w swoim rodzinnym Delaware w towarzystwie wiceprezydent-elekt Kamali Harris.

„Będę prezydentem, który nie chce dzielić, ale chce łączyć, nie widzi stanów czerwonych i niebieskich, ale widzi Stany Zjednoczone. Chcę odbudować kręgosłup tego kraju, czyli klasę średnią”, powiedział Joe Biden w pierwszym publicznym wystąpieniu po tym, jak media poinformowały o zdobyciu przez niego wymaganej liczby 270 głosów elektorskich koniecznych do zostania prezydentem USA.

Biden: Czas zjednoczyć Amerykę

W pierwszym przemówieniu, w którym uznał się za wyborczego zwycięzcę, Biden akcentował, że otrzymał 74 mln głosów, najwięcej w historii oddanych na mandat prezydenta USA. „Widziałem ogromny wybuch radości, to rodzi szanse i daje nadzieję na lepsze jutro”, mówił przemawiając na tle amerykańskich flag Demokrata.

W wystąpieniu przed Chase Center w Wilmington Biden zadeklarował, że „to czas na uzdrowienie Ameryki” i mówił że powoła zespół ekspertów do walki z koronawirusem. Apelował o obniżenie temperatury sporu politycznego i przestanie traktowania swoich przeciwników politycznych jako wrogów. Obiecywał stworzenie szerokiej koalicji ludzi o różnym pochodzeniu.

„Będę walczył o was wszystkich, o klasę średnią, o to by Ameryka znów była szanowana na całym świecie. To zaszczyt mojego życia, że tyle milionów Amerykanów zagłosowało, wspierając tę wizję. Nadszedł czas, aby obniżyć temperaturę sporu, odstawić ostrą retorykę”, kontynuował prezydent-elekt.

„Prezydent Donald Trump przegrał. Wiem z autopsji, jak trudno jest przegrywać. Ale teraz jest nasza szansa. Dajmy sobie wzajemnie szansę”, dodał. „Teraz jest czas, aby porzucić tę retorykę i zacząć się słuchać”, nawoływał.

Prezydent-elekt zaapelował o obniżenie temperatury sporu politycznego i przestanie traktowania swoich przeciwników politycznych jako wrogów. Biden powtarzał swoje kampanijne hasło, że jego celem jest „przywrócenie Ameryce duszy”. Mówił o „zjednoczeniu nas w domu” i spowodowaniu, że USA „znów będą szanowane na świecie”.

Wybory w USA: Joe Biden 46. prezydentem Stanów Zjednoczonych

Były wiceprezydent pobił w tegorocznych wyborach rekordowy wynik Baracka Obamy z 2008 r. pod względem liczby zdobytych głosów.

Głos zabrała także wiceprezydent-elekt

„Wielkie słowa uznania dla Kamali Harris – to pierwsza kobieta, pierwsza czarna kobieta, pierwsza córka imigrantów wybrana na to stanowisko. Nie mówcie mi, że to niemożliwe!, mówił Biden.

Zanim na scenie pojawił się Joe Biden, głos zabrała również wiceprezydent-elekt Kamala Harris. „Czasy nie są łatwe, szczególnie w ostatnich miesiącach. Doświadczyliśmy jednak także odwagi. Przez 4 lata walczyliście o równość i sprawiedliwość dla naszego kraju. Wybraliście nadzieję, jedność i przede wszystkim – prawdę. Wybraliście Joego Bidena na następnego prezydenta Stanów Zjednoczonych”, powiedziała Harris.

Podkreśliła znaczenie demokracji w USA. „Amerykańska demokracja nigdy nie jest zagwarantowana. Zależy od naszej chęci do walki o nią. To wymaga poświęceń, ale na koniec przynosi nam to wiele radości”, powiedziała.

Senator Kamala Harris, przez lata prokurator generalna Kalifornii, zaakcentowała rolę Amerykanek w tych wyborach. „Jestem pierwszą kobietą w rządzie Joe Bidena, ale nie ostatnią”, podkreśliła.

Biden, jako prezydent-elekt, otrzymał dodatkową ochronę od Secret Service. Po grudniowym głosowaniu Kolegium Elektorskiego, co powinno być formalnością, 20 stycznia zostanie zaprzysiężony.

Trump nie akceptuje wyniku wyborów

Zwycięstwa swojego wyborczego kontrkandydata nie akceptuje prezydent Donald Trump, który mówi o wyborczych fałszerstwach i którego prawnicy składają pozwy i zapowiadają kolejne. O tym czy obóz Republikanina będzie miał w tych sprawach racje decydować będą sądy. Teoretycznie o sporach końcowo decydować może Sąd Najwyższy.

Wygrałem te wybory – napisał w sobotę na Twitterze Trump. Wcześniej na tym portalu pisał, że „w Pensylwanii i innych stanach dziesiątki tysięcy głosów zostały nielegalnie przyjęte po terminie, co zmieniło wynik wyborów; uniemożliwiono także obserwowanie liczenia setek tysięcy głosów”.