Szturm na Kapitol: Syn, republikańscy kongresmeni, a nawet dziennikarze Fox News wzywali Trumpa, by zareagował

Budynek Kapitolu w Waszyngtonie (Photo by Harold Mendoza on Unsplash)

Budynek Kapitolu w Waszyngtonie (Photo by Harold Mendoza on Unsplash)

Powołana przez amerykański Kongres komisja śledcza, która bada okoliczności styczniowego szturmu zwolenników Donalda Trumpa i wyznawców teorii spiskowych na Kapitol, opublikowała wiadomości, jakie wysyłano do jednego z prezydenckich doradców Marka Meadowsa. Wzywano w nich, aby ówczesny prezydent reagował, ale ten zwlekał z zabraniem głosu aż trzy godziny.

 

 

Wydarzenia z 6 stycznia były dramatyczne. W Waszyngtonie pojawiły się wówczas tysiące zwolenników Donalda Trumpa, który niespełna dwa miesiące wcześniej przegrał wybory i nie wywalczył reelekcji na drugą kadencję prezydencką.

Do protestów wezwał ich sam Trump, który razem z doradcami promował teorię o rzekomych wyborczych protestach, których dopuścić miała się Partia Demokratyczna, choć ani sądy stanowe, ani Sąd Najwyższy nie potwierdziły tych oskarżeń.

Dramatyczny 6 stycznia

Dzień był wówczas napięty, ponieważ Kongres miał certyfikować wcześniejszą decyzję Kolegium Elektorskiego i ostatecznie przypieczętować zwycięstwo Joe Bidena. Wiceprezydent Mike Pence, mimo namów ludzi Trumpa, nie zdecydował się na zmianę porządku obrad, którym przewodniczył.

Wśród manifestantów nie brakowało osób o skrajnie prawicowych poglądach czy wyznawców teorii spiskowych, w tym uznanej już wiele miesięcy wcześniej za jedną z najbardziej niebezpiecznych dla stabilności państwa teorii o tzw. QAnon, czyli anonimowym członku władz ujawniającym szczegóły rzekomej tajnej wojny jaką Trump prowadzi z mafijno-biznesowo-pedofilskim tzw. głębokim państwem.

W myśl tej teorii wyborcza przegrana Trumpa miała być tylko taktycznym zagraniem obliczonym na „uśpienie czujności przeciwnika”. Tuż przed zaprzysiężeniem Bidena lojalna wobec Trumpa część służb oraz wojsko miały rzekomo dokonywać masowych aresztowań przeciwników ustępującego prezydenta.

Nic się jednak takiego nie działo, a zgromadzony na Kapitolu coraz bardziej wściekły tłum wdarł się do rządowych budynków. Część osób głośno domagała się linczu na politykach, w tym na wiceprezydencie, którego uznali za zdrajcę.

Blinken: USA "są gotowe" powziąć kroki przeciw Rosji w związku z zagrożeniem dla Ukrainy

„Jesteśmy przygotowani do podjęcia kroków, których w przeszłości się wystrzegaliśmy”, ostrzegł Rosję sekretarz stanu USA, odnosząc się do presji politycznej i gospodarczej.

Tragiczny bilans zamieszek

W wyniku zamieszek zginęło pięć osób, w tym jedna z powodu postrzelenia przez chroniących Kapitolu policjantów, trzy w wyniku stratowania a jedna – przedawkowania narkotyków, które zażyła przed atakiem na Kapitol. Rannych lub poszkodowanych zostało zaś 138 osób, w tym wielu policjantów. Czterech funkcjonariuszy popełniło zaś w ciągu następnych siedmiu miesięcy samobójstwo z powodu problemów psychicznych.

Sprawa zamieszek z 6 stycznia wciąż budzi w USA duże emocje. Mimo wielu aresztowań osób, które atakowały Kongres, część z nich nadal jest poszukiwana. Niektórzy napastnicy mieli także ze sobą broń palną.

Sprawa ta doprowadziła także do drugiej w ciągu jednej kadencji procedury impeachmentu wobec Trumpa i choć ustępował on ze stanowiska, to ewentualne skazanie go zablokowałoby mu możliwość ubiegania się o prezydenturę w przyszłości (mógłby spróbować powalczyć o kolejną kadencję np. w 2024 r.). Trump, któremu zarzucono podgrzewanie nastrojów i wzywanie do agresji został jednak uniewinniony.

Rozmowa Putin – Biden: USA ostrzegają Rosję przed skutkami napaści na Ukrainę

We wczorajszej rozmowie prezydent USA ostrzegł swojego rosyjskiego odpowiednika, że w razie ataku na Ukrainę Zachód odpowie sankcjami.

Senacka komisja ujawnia SMS-y

Okoliczności tamtych zdarzeń bada właśnie senacka komisja śledcza, która chciała przesłuchać m.in. byłego szefa personelu Białego Domu Marka Meadowsa. Ten jednak odmówił składania wyjaśnień, ale przekazał komisji tysiące SMS-ów i e-maili jakie otrzymał pod koniec urzędowania.

Członkowie komisji z jednej strony postanowili złożyć w związku z odmową stawienia się przed nimi złożyć wobec Meadowsa doniesienia do prokuratury, z drugiej – upublicznić tę część wiadomości, które wysłano do Meadowsa  6 stycznia.

Gdy rozpoczął się szturm na Kapitol, wiele osób zaczęło pisać do szefa personelu Białego Domu z prośbą o interwencję Trumpa, który mógłby wezwać swoich zwolenników do zachowania spokoju i opuszczenia rządowych oraz parlamentarnych budynków.

„On musi jak najszybciej potępić to g…” – pisał o prezydencie do Meadowsa tuż po rozpoczęciu oblężenia Kapitolu syn Trumpa, Donald Trump jr. „Potrzebujemy przemówienia z Gabinetu Owalnego. On musi teraz przewodzić. To wszystko poszło za daleko i wymknęło się spod kontroli” – podkreślał.

USA zbojkotują Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. "Nie chcemy przyczyniać się do rozgłosu"

Biały Dom postanowił nie wysyłać na lutowe Igrzyska Olimpijskie żadnej oficjalnej delegacji politycznej.

Dziennikarze i kongresmeni apelowali do Trump

Z kolei popularna prezenterka konserwatywnej telewizji Fox News Laura Ingraham napisała: „Mark, prezydent musi powiedzieć ludziom w Kapitolu, żeby poszli do domu. To krzywdzi nas wszystkich. On niszczy swój dorobek.” SMS-y do Meadowsa wysyłali także inni dziennikarze Fox News – Sean Hannity i Brian Kilmeade.

Do doradcy Trumpa smsowali nawet republikańscy kongresmeni, którzy przebywali 6 stycznia na Kapitolu. „Mark, protestujący dosłownie szturmują Kapitol. Wyłamują okna i drzwi, wbiegają do środka. Czy Trump coś powie?” – pisał jeden z nich. Komisja jednak zanonimizowała wiadomości wysłane przez kongresmenów.

Trump ostatecznie zabrał głos ponad trzy godziny po rozpoczęciu wydarzeń, gdy policja wyparła już większość manifestantów z Kapitolu i opanowywała sytuację. Wezwał co prawda swoich zwolenników do pójścia do domu, ale po raz kolejny mówił też o rzekomych wyborczych fałszerstwach. Znów wspomniał o „ukradzionym zwycięstwie”.

Reakcja na rosnące ceny paliw. USA uwalniają strategiczne rezerwy ropy naftowej

Prezydent USA Joe Biden podjął decyzję o uwolnieniu na rynek 50 mln baryłek ropy naftowej.

Cheney: Najwyższe zaniedbanie Trumpa

Współprzewodnicząca komisji, Republikanka Liz Cheney (znana z krytyki wobec Trumpa i sama atakowana przez prawe skrzydło swojej partii) mówiła o tym, że ujawnione SMS-y i maile świadczą o bezczynności ustępującego prezydenta.

„Godziny mijały bez koniecznych działań prezydenta. Te SMS-y są kolejnym dowodem na najwyższe zaniedbanie obowiązków prezydenta Trumpa przez te 187 minut” – oceniła Cheney. Dziś (14 grudnia) Izba Reprezentantów zapewne poprze wniosek komisji o postawienie zarzutów Meadowsowi za odmowę składania zeznań.

Wcześnie tak było w przypadku innego byłego doradcy Trumpa (ale obecnie z nim już skonfliktowanego) Steve’a Bannona. Bannon otrzymał już formalne zarzuty i grozi mu nawet rok więzienia za podburzanie do zamieszek.