USA: „Okrutne i brzydkie” starcie Trumpa z Bidenem

rok-prezydentura-joe-biden-usa-stany-zjednoczone-pandemia

Prezydent Joe Biden fot. Gage Skidmore [flickr]

Debata prezydencka w USA zdominowana została przez ataki ad personam. Kandydaci dyskutowali o pandemii koronawirusa, Sądzie Najwyższym, opiece zdrowotnej i kwestiach rasowych.

 

Pierwsza w tej kampanii wyborczej debata kandydatów na prezydenta Stanów Zjednoczonych odbyła się w Claveland w stanie Ohio.

Debata trwała 90 minut. W tym czasie – jak podkreślają komentatorzy – ubiegający się o reelekcję Donald Trump oraz kandydat Demokratów do Białego Domu Joe Biden zamiast rozmawiania o programach wyborczych na kolejną kadencję, skupili się na wzajemnym atakach.

"Made in USA" a "made in China": Donald Trump z nominacją. Krytykuje Bidena i obiecuje cud gospodarczy

Podsumowanie trwającej 4 dni konwencji Republikanów w USA. Donald Trump oficjalnym kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Mike Pence z nominacją na wiceprezydenta.

Sąd Najwyższy, pandemia, kwestie rasowe

Debata rozpoczęła się od nominacji sędziego Sądu Najwyższego. Wakat w amerykańskim SN nastąpił po śmierci w wyniku raka trzustki 87-letniej Ruth Bader Ginsburg, nominowanej jeszcze w 1993 r. przez prezydenta Billa Clintona. Ginsburg prezentowała liberalne poglądy i uważana była za ikonę walki o prawa kobiet. Z kolei prezydent Donald Trump nominował na członkinię SN Amy Coney Barrett. To bardzo konserwatywna prawniczka, mocno akcentująca chrześcijańskie wartości.

Debata jednak szybko przerodziła się w spór o podejście rządu do pandemii. Biden stwierdził, że obecnie urzędujący prezydent nie ma planu na walkę z koronawirusem. Trump natomiast zarzucał Bidenowi, że zamierza doprowadzić gospodarkę USA do upadku poprzez wprowadzenie restrykcyjnych ograniczeń w celu walki z pandemią koronawirusa. Biden zaprzeczył, podkreślając że będzie słuchał rad naukowców.

Kandydaci rozmawiali także o sprawach rasowych. Po zabójstwie przez policję w Minneapolis pod koniec maja Afroamerykanina George’a Floyda przez Stany Zjednoczone przetoczyły się gwałtowne antyrasistowskie protesty. Na ich fali rosły notowania Bidena, a spadały – urzędującego prezydenta.

W trakcie dyskusji o kwestiach rasowych Trump odmówił potępienia rasistowskiej skrajnej prawicy, wyrażając poparcie dla kontrowersyjnej organizacji Proud Boys. Co więcej Trump stwierdził, że przemoc „nie jest problem prawicy, lecz lewicy”.

Trump zapytany o doniesienia dziennika „New York Times” ws. niepłacenia podatków, oświadczył, że zapłacił w 2016 i 2017 r.” miliony dolarów” federalnego podatku dochodowego. „NYT” dotarł do zeznań podatkowych Trumpa złożonych po 2000 r. Wynika z nich, że płacił on albo bardzo niskie podatki, albo nie płacił ich w ogóle. Amerykański prezydent zaprzecza i nazywa wszystko „fake newsem”.

"NYT": Donald Trump niemal nie płaci podatków

Amerykański prezydent zaprzecza i nazywa wszystko „fake newsem”.

„Burzliwa debata pod znakiem ataków i ostrych wymian zdań”

Amerykańskie media nie szczędzą słów krytyki po pierwszej prezydenckiej debacie. Portal „The Hill” ocenił, że starcie polityków było „okrutne i brzydkie”, a George Stephanopoulos ze stacji ABC News podkreślił, że była to „najgorsza debata”, jaką widział w życiu.

Komentatorzy nie byli w stanie wyłonić jednego zwycięzcy, krytykując obu kandydatów za brak merytoryki, wzajemne przerywanie, obrażanie i kłamstwa.

„Biorąc pod uwagę podziały w społeczeństwie, raczej mało kto zmieni zdanie po obejrzeniu tego, chyba, że będziemy próbować oceniać obu kandydatów za kulturę osobistą. Treści merytoryczne czasem się pojawiały, ale w zdecydowanej większości był to wieczór przekrzykiwania, emocji oraz od początku do końca, wielkiej frustracji”, powiedział Howard Kurtz, dziennikarz Fox News.

Według sondy przeprowadzonej przez CNN 60 proc. osób wskazało Joe Bidena jako zwycięzcę debaty, a jedynie 28 proc. wskazało Trumpa. Ankieterzy w zdecydowanej większości bardziej zaufali byłemu wiceprezydentowi z czasów Baracka Obamy w głównych kwestiach poruszanych w debacie, w tym dotyczących nierówności rasowej, opieki zdrowotnej, pandemii, oraz Sądu Najwyższego.

Najświeższe sondaże wciąż wskazują na przewagę Bidena w wyborczym wyścigu. Kandydat Demokratów wygrywa także w większości tzw. stanów niezdecydowanych (‘swing states’), które zazwyczaj decydują o wynikach wyborów. Za Donaldem Trumpem zagłosowałyby obecnie – spośród swing states – jedynie Texas i Georgia.

Przed zaplanowanymi na 3 listopada wyborami prezydenckimi w USA odbędą się jeszcze dwie debaty wyborcze.