USA: Czołowi obrońcy Trumpa w procesie dotyczącym impeachmentu rezygnują. Jaka jest przyczyna?

Butch Bowers, prawnik, Donald Trump, USA

Butch Bowers (na zdj. z lewej) miał być głównym prawnikiem, kierującym obroną byłego prezydenta Donalda Trumpa w procesie dotyczącym jego impeachmentu. / Fot. por. Lt. Cody Denson, U.S. Army National Guard [Flickr, SC National Guard, Public Domain]

Butch Bowers, Deborah Barberi oraz trzech innych prawników, którzy mieli bronić Donalda Trumpa w procesie o impeachment, zrezygnowali z tego zadania. Według doniesień mieli oni poróżnić się z byłym prezydentem co do strategii obrony.

 

Odejście dwojga prawników z Karoliny Południowej, Butcha Bowersa i Deborah Barberi, potwierdziły źródła zbliżone do zespołu prawników, który ma zajmować się obroną Donalda Trumpa w Senacie. Decyzja miała zostać podjęta wspólnie przez oboje adwokatów. Inne źródła doniosły o rezygnacji trójki innych obrońców, Josha Howarda z Karoliny Północnej, Johny’ego Gassera oraz Grega Harrisa (obaj z Karoliny Południowej).

Różnice co do wizji obrony czy niedopasowanie charakterów?

Ustąpienie piątki prawników ma miejsce zaledwie kilka dni przed rozpoczęciem procesu. Dla Trumpa szczególnie dotkliwa w skutkach jest rezygnacja Bowersa, który miał być głównym obrońcą byłego prezydenta USA w procesie. Jak podaje źródło, na które powołuje się agencja Reutera, prawnik miał nie zgadzać się z Trumpem co do planowanej strategii obrony.

Były przywódca USA wciąż utrzymuje bowiem, że listopadowe wybory prezydenckie, w których poniósł porażkę, zostały sfałszowane, co jest sprzeczne ze stanowiskiem większości ekspertów. Wielokrotne odmowy uznania wyniku głosowania stały się także przyczyną zablokowania kont Donalda Trumpa na czołowych portalach społecznościowych.

Bowers nie chciał użyć w obronie Trumpa argumentu o rzekomych fałszerstwach wyborczych, będąc świadomym, że w ten sposób jedynie zaszkodzi, a nie pomoże swojemu klientowi. Zamiast tego według doniesień planował skupić się na podważeniu zgodności z konstytucją procedury impeachmentu już po ustąpieniu prezydenta z urzędu.

Jedna z bliskich Trumpowi osób stwierdziła natomiast anonimowo w rozmowie z gazetą „New York Times”, że między byłym prezydentem a Butchem Bowersem po prostu „nie było chemii”, która w przypadku Trumpa jest warunkiem dobrej współpracy. Były prezydent ponoć woli mieć prawników, którzy zawsze gotowi są występować w telewizji i przekonywać tam, że nie zrobił on niczego złego. Tymczasem Bowers od czasu dołączenia do ekipy obrońców Trumpa nie pojawiał się w mediach, a już tym bardziej nie wdawał się w dyskusje, w których murem stawałby za decyzjami czy zachowaniem polityka.

Kto będzie bronił Trumpa w procesie?

Na nieco ponad tydzień przed wyborami Trump pozostaje zatem bez swoich głównych prawników i to w sytuacji, kiedy ma on ogromne problemy z ich pozyskaniem. Niewielu prawników chce bowiem bronić byłego przywódcę w takim położeniu, w jakim na własne życzenie się znalazł, podważając wyniki wyborów i będąc oskarżonym o podżeganie do zamieszek. Wiadomo już, że Pat Cipollone i Patrick Philbin, którzy bronili Trumpa w czasie pierwszej procedury impeachmentu, w ubiegłym roku, teraz raczej nie wezmą udziału w procesie.

Zdaniem samego zainteresowanego sprawa impeachmentu jest „prosta” i właściwie to mógłby samodzielnie wybronić się w procesie, zaoszczędzając w ten sposób pieniądze na prawnikach. Doradcy byłego prezydenta są jednak przekonani, że w rzeczywistości nie jest on na tyle lekkomyślny, by decydować się na taką możliwość.

Doradca i rzecznik Donalda Trumpa Jason Miller przekazał, że decyzja co do składu obrońców zostanie podjęta wkrótce. Odniósł się także do argumentu o sprzeczności z ustawą zasadniczą prowadzenia procesu w sprawie impeachmentu już po zaprzysiężeniu następnego prezydenta. Jest to teza, z którą większość ekspertów w dziedzinie prawa się nie zgadza.

„Wysiłki Demokratów na rzecz finalizacji procedury impeachmentu w stosunku do osoby, która już ustąpiła ze stanowiska, są całkowicie niekonstytucyjne i bardzo złe dla naszego kraju”, ocenił Miller. Przypomniał także, że kilka dni temu 45 republikańskich senatorów zagłosowało za wnioskiem senatora Randa Paula z Kentucky, by uznać impeachment wobec byłego prezydenta za niezgodny z konstytucją. Ostatecznie jednak Senat odrzucił ten wniosek.

USA: Antony Blinken nowym sekretarzem stanu

Blinken jest wysoko cenionym dyplomatą, frankofilem i zwolennikiem międzynarodowych sojuszy.

Kim jest Butch Bowers?

55-letni Karl S. „Butch” Bowers Jr. jest absolwentem Tulane Law School i byłym wojskowym, obecnie prowadzącym małą kancelarię w Karolinie Południowej, nieopodal siedziby władz stanowych. Pracował w Departamencie Sprawiedliwości w administracji George’a W. Busha, gdzie odpowiadał za sprawy związane z wyborami. Później reprezentował polityków w licznych sprawach, głównie dotyczących spraw etycznych. Współpracował także z Johnem McCainem w czasie jego kampanii przed wyborami w 2008 r.

Bowers przyznaje, że zdecydował się na pracę z politykami ze względu na swojego ojca, oskarżonego o defraudację środków publicznych. Było to za rządów Jimmy’ego Cartera, gdy Bowers senior kierował należącą do Departamentu Transportu Federalną Administracją Autostrad. Według Bowersa-syna proces przeciwko jego ojcu był motywowany politycznie, a u jego podstaw leżały ambicje ojca, by kandydować do Kongresu. „Jeśli mogę pomóc innym ludziom uniknąć tego typu sytuacji, to mógłby to być mój wkład do społeczeństwa”, zaznaczył w jednej z wypowiedzi.

Gubernator Karoliny Południowej Mark Sanford w rozmowie z „Washington Post” przypomniał, że Bowers bronił go w procesie zmierzającym do usunięcia go ze stanowiska i okazał się wówczas niezwykle „kompetentny i profesjonalny”. Była ambasador USA przy ONZ Nikki Haley stwierdziła natomiast, że Trump „ma szczęście, posiadając go w swojej ekipie”. Również ona korzystała z usług Butcha Bowersa w toczącym się przeciwko niej procesie, gdy pełniła funkcję zajmowaną obecnie przez Sanforda.

Bix Aliu reprezentuje USA w Polsce. Zastąpił Georgette Mosbacher

Do czasu przyjazdu nowego ambasadora, Stany Zjednoczone w Polsce reprezentuje Bix Aliu.

Przeciwieństwo Trumpa

Pod względem charakteru Bowers jawi się jednak jako kompletne przeciwieństwo Donalda Trumpa. „Washington Post” opisuje go jako człowieka „o milczącym usposobieniu”, „znanego bardziej z zakulisowych negocjacji niż z wielkich przemów na salach sądowych”. Wybór Butcha Bowersa do zespołu, mającego bronić Trumpa w procedurze impeachmentu, był pomysłem senatora z Karoliny Południowej Lindseya Grahama. Jego zdaniem mimo różnic w sposobie bycia Butch Bowers „poradziłby sobie z Trumpem”. „Będzie mu dobrze doradzał, ale nie słodził. Będzie potrafił do niego przemówić”, powiedział Graham w jednym z wywiadów.

„Nie jest on jakimś szalonym zwolennikiem Trumpa”, stwierdził inny prawnik z Karoliny Południowej, związany z Demokratami Dick Harpootlian, który sześciokrotnie mierzył się z Butchem Bowersem na sali sądowej, a prywatnie jest jego sąsiadem. Podkreślił, że w przeciwieństwie do byłego prezydenta Bowers „nie jest nadęty”. „Nie zobaczycie go wymachującego rękami lub wrzeszczącego na innych”, zapewnił.

Jak przyznał, był jednak „zszokowany” tym, jaka grupa prawników zdecydowała się współpracować z Trumpem w obliczu impeachmentu. „To bardzo honorowi prawnicy, (…) z którymi mam do czynienia od lat”, dziwił się. Wyraził on przypuszczenie, że do przyjęcia oferty prowadzenia obrony Donalda Trumpa skłoniła Bowersa jedynie jego znajomość z Grahamem.

Impeachment Donalda Trumpa

13 stycznia Izba Reprezentantów USA przegłosowała artykuł impeachmentu Donalda Trumpa, stawiając go formalnie w stan oskarżenia za „podżeganie do powstania” podczas szturmu jego zwolenników na Kapitol 6 stycznia. 25 stycznia Izba Reprezentantów przekazała formalnie akt impeachmentu do Senatu.

Procedura rozpocznie się 9 lutego. Do jutra (2 lutego) prawnicy Trumpa muszą przekazać Senatowi wstępny dokument, przestawiający obronę byłego prezydenta. Donald Trump jest pierwszym prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych, którego Izba Reprezentantów postawiła w stan oskarżenia dwukrotnie. Po raz pierwszy niższa izba Kongresu przegłosowała dwa artykuły w sprawie impeachmentu pod koniec 2019 r., oskarżając Trumpa o nadużywanie władzy i utrudnianie działalności Kongresu.

W toku śledztwa ustalono, że ówczesny prezydent wstrzymał pomoc wojskową dla Ukrainy oraz zaproszenie do Białego Domu dla swojego ukraińskiego odpowiednika Wołodymyra Zełenskiego. Polityczna presja miała na celu wymuszenie na Zełenskim pomocy w znalezieniu dowodów obciążających Joego Bidena, wówczas wyborczego rywala Trumpa.